"Zdarzają się głosy od ludzi, którzy głosowali na Prawo i Sprawiedliwość, przestrzegające nas przed czymś, co można nazwać ogólnie pychą, zadufaniem, nonszalancją. Podają przykłady. (…) Mówią np., że nie może być tak, że młody człowiek bez przygotowania dostaje określone funkcje. (…) To naprawdę wynika z troski. Ci ludzie mówią: nie wchodźcie w buty Platformy, bo to was zgubi" - mówił w Porannej rozmowie w RMF FM polityk PiS Krzysztof Łapiński. Dopytywany przez Roberta Mazurka o sprawę Bartłomieja Misiewicza, odparł: "Mam poczucie, że za długo trwała. Płaciliśmy za festiwal, na który nie powinniśmy sobie pozwolić". Na pytanie, czy za aferę z Misiewiczem w roli głównej Antoni Macierewicz powinien zapłacić stanowiskiem, Łapiński odpowiedział: "Nasi wyborcy mówią, że minister Macierewicz nie powinien być odwołany, ale bardziej zająć się sprawami armii, naszego bezpieczeństwa, bo tam jest wiele do zrobienia. Takie jest oczekiwanie wyborców Prawa i Sprawiedliwości: żeby mniejsze było zamieszanie wokół MON-u, spowodowane różnymi wypowiedziami czy nominacjami". W internetowej części rozmowy poseł PiS odniósł się do ewentualnego startu Donalda Tuska w wyborach prezydenckich w 2020 roku. "Pytanie, czy on będzie miał jeszcze motywację, czy będzie mu się chciało stawać w szranki w trudnej kampanii prezydenckiej" - stwierdził i przyznał, że gdyby Tusk w wyborach wystartował, byłby dla Andrzeja Dudy groźnym rywalem.

Krzysztof Łapiński /Kamil Młodawski /Archiwum RMF FM

Robert Mazurek, RMF FM: Dzień dobry. Państwa i moim gościem jest Krzysztof Łapiński,  poseł Prawa i Sprawiedliwości.

Krzysztof Łapiński: Dzień dobry.

Krzysztof Łapiński gościem Porannej rozmowy w RMF FM. Posłuchaj!

Francja Francją, to za chwilę... Dzisiaj Europejski Dzień Śniadania. Jadł pan czy nie jadł?

Jadłem, zdążyłem. O dziwo zdążyłem jakieś małe śniadanie zjeść, dla mnie to podstawowy posiłek, bo później challenge... Ciężko jest znaleźć czas, żeby regularnie zjeść obiad, jeszcze kolację...

Posłowie PiS nie potwierdzają tezy Julii Pitery, że nie mamy tradycji jedzenia śniadań. 

No ja jakoś jestem nauczony jeść śniadania przed wyjściem rannym. 

No dobrze, to jak pan sobie jadł to śniadanie i przeglądał prasę, to co pan pomyślał słuchając o Francji?

Bardziej oglądałem telewizję, tak jest wygodniej. Nie jest to żadne zaskoczenie...

Prawidłowa odpowiedź brzmi: słuchałem radia.

Słuchałem radia... No oczywiście, słuchałem radia, nawet mogę powiedzieć jakiego - RMF FM.

Brawo, wygrał pan lutownicę. No to jak z tą Francją?

No żadne zaskoczenie, bo jednak od kilku miesięcy było wiadomo, że te dwie osoby, które przeszły, czyli Macron i Le Pen są na czele sondaży, tylko była bardziej kwestia tego, kto zwycięży w pierwszej turze. Czy już w pierwszej turze zwycięży Marine Le Pen czy Macron czy będzie odwrotnie. No jest na razie odwrotnie...

"Na razie", mówi pan?

Znaczy, no na razie... Bo nie wiadomo, jak będzie w drugiej turze, no ale żadnego zaskoczenia tutaj nie ma, jeśli chodzi o pierwszą turę. Chociaż komentatorzy...

Ale to nie jest dla wszystkich, także dla Polaków, taka nauczka, że to jest dobra pogoda dla populistów? W Europie, wszędzie...

Panie redaktorze, to jest przede wszystkim pytanie do socjologów, do politologów, którzy może teraz narzekają, że weszła (do drugiej tury wyborów prezydenckich - przyp. red.) ta straszna Marine Le Pen, ale pytanie, dlaczego - zdaje się - około 8 mln Francuzów głosuje na nią. Bo to nie jest tak, że Le Pen sobie weszła, bo tak jej się chciało czy ktoś ją wskazał. Tylko ileś milionów Francuzów na nią zagłosowało...

No to niech sobie Francuzi zadają to pytanie. A ja zadam panu pytanie, które zadają sobie pewnie Polacy. Jechałem sobie do Warszawy z Piaseczna, to taka miejscowość pod Warszawą...

Jeszcze pod Warszawą, tak?

(śmiech) No tak, jak będziecie chcieli, to niedługo Płock będzie w Warszawie, ale zostawmy to na razie. 

Nie, no żartuję, droczę się. 

... i takie bilboardy PiS: "Wyborco PiS, nie jest Ci wstyd?" Ja mam takie pytanie: A co panu mówią wyborcy? Co panu mówią, jak spotykają się z panem - są raczej zawstydzeni?

Ale mówimy już o wyborcach PiS, tak? 

Tak. O tych, którzy głosowali na PiS. 

Nie, to wielu jest zadowolonych z rządów PiS-u, niektórzy oczekiwali...

A z czego są zadowoleni oprócz 500 plus?

Ogólnie z pewnego stylu rządzenia. Mówią: "No jak wy już rządzicie, to nie ma afer, nie ma tego złodziejstwa, uzupełniliście..." - bo kwestia 500 plus to nie tylko kwestia pieniędzy, ale też kwestia spełnienia pewnej obietnicy bardzo ważnej, w którą wielu nie wierzyło...

Dotrzymaliście słowa, tak?

To jest kwestia wiarygodności, dokładnie. Powiem tak: są raczej duże oczekiwania od PiS-u, że zmienimy wymiar sprawiedliwości, że zbijemy lokalne kliki, różne są głosy...

A którzy mówią wyborcy: PiS czy wszyscy?

Pan mnie zapytał o wyborców PiS-u.

Nie, pytam na razie o to, z czego ludzie są zadowoleni?

Ja myślę, że są zadowoleni też z ogólnej sytuacji gospodarczej, wskazują też, że nie ma już problemu z pracą, że maleje bezrobocie, inni wskazują na to, że już na tych umowach na zlecenie nie płaci się 4 zł za godzinę, tylko "wprowadziliście minimalną kwotę".

Pensję minimalną: 13 zł za godzinę od tego roku.

Dokładnie, wskazują często bardzo przyziemne rzeczy. często to są naprawdę bardzo przyziemne rzeczy, bo ktoś powie np. przywrócono posterunek policji i dziękujemy za to, bo za poprzedniej władzy ten posterunek policji u nas zlikwidowano.

A jak jeszcze załatwicie tam pocztę, to będzie pełna szczęśliwość.

Panie redaktorze, w małych miejscowościach dostęp do poczty, świadomość, że jest posterunek policji, że jest przystanek autobusowy czy stacja kolejowa - jest ważne... To jest ważne.

Ja wiem, ale ja z tego nie kpię, tylko zastanawiam się, czy to jest wszystko, po co ludzie na was głosowali: żeby była poczta i żeby była policja. To jest dla nich ważne, ale mam wrażenie, że obiecaliście też coś innego.

Obiecaliśmy sprawiedliwe, uczciwe państwo, państwo, w którym ludzie nie będą się czuli wykluczeni tylko dlatego, że mieszkają w mniejszej miejscowości czy może nie zarabiają milionów. 

Ja wiem, co obiecywaliście, wszyscy wiemy.

I oczywiście różne obietnice spełniamy, nie wszystkie od razu...

Panie pośle, spotykają pana ludzie i wstydzą się? Ma pan takie poczucie, że mówią: "Nie, nie, to jest jednak straszna porażka - te wasze rządy".

Nie, powiem tak... Jeśli mówimy już o ludziach, którzy głosowali na Prawo i Sprawiedliwość, to czasami się zdarzają takie głosy albo nas przestrzegające, to znaczy wynikające z dobrych intencji czy dobrych chęci. Ci ludzie mówią: "Bardzo się cieszę, że głosowaliście, ale tego nie róbcie..."

Czego?

Przestrzegają nas przed czymś, co można nazywać ogólnie pychą, zadufaniem w sobie czy nonszalancją czy pokazywaniem, że to my jesteśmy "tą władzą".


Podają jakieś przykłady?

Podają różne przykłady.

Jakie?

Były burze medialne wokół niektórych zdarzeń, wypowiedzi, osób.

Panie pośle, jak pan mi mówił, że były określone sytuacje i pewne postaci...

Panie redaktorze, pan wie, co ostatnio było na tapecie medialnej.

Nie mam pojęcia.

Na przykład mówią wprost, że nie może być tak, że młody człowiek bez przygotowania dostaje takie i takie funkcje...

Mówi pan o Misiewiczu teraz.

Tak, mówią jakby z troską o nasz obóz i z takim przekonaniem, że tak nie może być. Ktoś mi mówi, że ma przecież syna, który skończył dwa fakultety, znalazł pracę, ale to nie jest praca za takie pieniądze, jak "wy załatwiliście temu człowiekowi..."

Misiewiczowi.

...i to wynika naprawdę z troski. Bo ci ludzie mówią: my głosowaliśmy na was, ale na Boga - nie wchodźcie w buty Platformy, bo to jest właśnie ważne. Mówią: "Nie wchodźcie w buty Platformy, bo to was zgubi".

Dobrze. O panu Misiewiczu mówił nie tylko prezydent, premier, ale była też została powołana specjalna komisja do jego sprawy. W komisji: wicemarszałek Sejmu, minister ds. służb specjalnych i bardzo zaufany poseł o wieloletnim stażu. Naprawdę, na litość boską, co takiego się stało, że asystent jednego z ministrów wzbudza tak nieprawdopodobne poruszenie? Co wyście narobili?

Mam nadzieję, że już przestał wzbudzać, już nie będzie wzbudzał.... Ta sprawa została zakończona.

A nie ma pan poczucia, że nie została wcale zakończona, że to jest...

Mam poczucie, że za długo trwała i że pewne rzeczy, które się zdarzyły, nie powinny się w ogóle zdarzyć. A jak się zdarzyły, to powinny być od razu przecięte. I że też płaciliśmy za to, że to był festiwal, na który nie powinniśmy sobie pozwolić.

Czy to nie powinno być tak, że konsekwencje powinien ponieść jego protektor?

No póki co... To znaczy, zaakceptował te rozstrzygnięcia. Gdyby nie zaakceptował, to może byłoby inaczej. 

Czy Antoni Macierewicz powinien zostać zdymisjonowany za to, że promował człowieka, którego samo Prawo i Sprawiedliwość nazwało absolutnie niegodnym pełnienia takich funkcji?

Powiem panu, co mówią wyborcy Prawa i Sprawiedliwości, z którymi się stykam. Mówią, że minister Macierewicz nie powinien być odwoływany, ale powinien bardziej zająć się sprawami armii, sprawami swojego resortu, bo tam jest wiele rzeczy do zrobienia, naszym bezpieczeństwem - i nie zajmować się innymi rzeczami. Takie jest oczekiwanie wyborców Prawa i Sprawiedliwości: żeby mniej było zamieszania wokół MON-u (spowodowanego) różnymi wypowiedziami czy nominacjami, a więcej konkretów i realnych działań.

Zdaje się, że oczekiwania wyborców nie zostaną spełnione...

Zobaczymy.

...Wacław Berczyński został zmuszony do podania się do dymisji. Niech pan powie: jak to jest, że najważniejszą katastrofę ma wyjaśniać człowiek, który jest albo lobbystą, albo jakimś skompromitowanym gawędziarzem i mitomanem?

Nie wiem. Proszę pytać pana ministra, który go nominował...

A to nie jest dla was powód do wstydu?

...może miał inne doświadczenia ze współpracy z nim. Raczej jest to powód do wstydu dla pana Berczyńskiego: że nie powinien opowiadać jakichś niestworzonych rzeczy, tylko powinien - jeśli już udziela wywiadu - mówić z dużą ostrożnością i trzymać się faktów. I tyle. Zapłacił dość mocno za tą wpadkę, bo został zdymisjonowany z dwóch funkcji - i to jest też przykład odpowiedzialności: że wyciągamy... czy on sam wyciągnął konsekwencje za swoją wpadkę.


Łapiński: Gdyby Donald Tusk wystartował w wyborach prezydenckich, byłby dla Andrzeja Dudy groźnym rywalem

"Grzegorz Schetyna jest osobą dość sympatyczną, jeżeli zapomnimy, że jest liderem partii, która nas zwalcza" - mówił w internetowej części Porannej rozmowy w RMF FM Krzysztof Łapiński, pytany o ocenę szefa największej partii opozycyjnej. "Doświadczony gość, który niejednego na swojej drodze politycznej wykończył i jest tu, gdzie jest" - stwierdził.

Robert Mazurek poprosił swojego gościa również o recenzję prezydentury Andrzeja Dudy. "Gdybym potrafił śpiewać, zaśpiewałbym: 'Jest super, jest super, więc o co ci chodzi?'. Mamy ekstra rząd i prezydenta" - powiedział, cytując słowa piosenki T.Love. Dodał, że "znaczna część Polaków jest zadowolona z tej prezydentury, bo ona jest prezydenturą spokojną, obliczalną i dobrą".

Czy Donald Tusk byłby w wyborach prezydenckich groźnym rywalem dla Andrzeja Dudy? "Pytanie, czy on będzie miał jeszcze motywację, czy mu się będzie chciało stawać w szranki w trudnej kampanii prezydenckiej. (...) Gdyby wystartował, to byłby" - przyznał Krzysztof Łapiński.

Zobaczcie internetową część Porannej rozmowy w RMF FM!