"Nie ma żadnego ultimatum. Zgodnie z umową między prezydentem a prezesem PiS poprawki trafiły wczoraj na biurko prezydenta. Teraz jest czas na spokojną analizę przez prezydenta i jego prawników. Dwa tygodnie to jest dużo czasu, panie redaktorze" - mówił w Porannej rozmowie w RMF FM rzecznik Andrzeja Dudy Krzysztof Łapiński, odnosząc się do PiS-owskich poprawek do prezydenckich projektów ustaw sądowych. Pytany o priorytety Andrzeja Dudy w tej sprawie, stwierdził m.in.: "Prezydent nie zgodzi się na przywrócenie ministrowi sprawiedliwości zbyt dużych uprawnień". Komentując zaś relacje prezydenta ze Zbigniewem Ziobrą, Łapiński podkreślił: "Dzisiaj prezydentem jest Andrzej Duda - czy się to komuś podoba, czy nie - i nieważne, gdzie kto był 10 czy 15 lat temu". Robert Mazurek pytał prezydenckiego rzecznika również o ujawnienie aneksu z weryfikacji WSI, co - zdaniem szefa Służby Kontrwywiadu Wojskowego - powinno nastąpić. "To jest decyzja prezydenta. Na razie podtrzymuje on decyzję śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który nie zdecydował się na ujawnienie aneksu. Natomiast wypadałoby, żeby szef SKW troszeczkę miarkował się w słowach" - skwitował Krzysztof Łapiński.

Robert Mazurek: Pan w radiu, ale rozumiem, że wszyscy ciężko pracują, bo wczoraj późnym popołudniem, pod wieczór dotarły do Kancelarii Prezydenta poprawki PiS-u do prezydenckich ustaw o sądach.

Krzysztof Łapiński: Tak, dotarły. Wszystko pan dobrze powiedział. Wczoraj późnym popołudniem.

Posłuchaj całej rozmowy Roberta Mazurka z Krzysztofem Łapińskim:

PiS od razu mówi: "Macie chłopaki dwa tygodnie, żeby te poprawki przemyśleć i się z nimi zgodzić".

Ale to nie jest jakieś ultimatum.

Nie, skąd, to taka przyjacielska rada.

Nie, wczoraj zgodnie z umową pomiędzy panem prezydentem a panem prezesem trafiły na biurko prezydenta. Teraz jest czas na spokojną analizę przez prezydenta i prezydenckich prawników.

Nie ma czasu na spokojną analizę...

...dwa tygodnie to jest dużo czasu.

A, to przepraszam. Te poprawki zresztą są dość oczywiste. Wiemy mniej więcej, czego oczekuje PiS. A na co na pewno nie zgodzi się Kancelaria Prezydenta?

Prezydent już  mówił, że dla niego takimi kwestiami, które są zasadnicze i na zmiany w tych sprawach się nie zgodzi, jest to, żeby wybór Krajowej Rady Sądownictwa odbywał się w systemie ponadpartyjnym. To jest jedna rzecz. Druga rzecz, żeby były obiektywne kryteria przechodzenia sędziów w stan spoczynku w Sądzie Najwyższym.

Czyli 65 lat.

Tak, bo to są obiektywne kryteria. Prezydent nie zgodzi się też na przywrócenia zbyt dużych uprawnień ministrowi sprawiedliwości. Prezydentowi zależy, żeby w Sądzie Najwyższym był obecny ten czynnik obywatelski - czyli ławnicy i skarga nadzwyczajna. 

Tak naprawdę zdaje się, że to nie wywołuje największych emocji. Emocje wywołuje tylko to, jak zapewnić to, żeby Krajowa Rada Sądownictwa nie była wybierana głosami jednej partii, tylko była pluralistyczna.

Jak zapewnić to, żeby była pluralistyczna i co zrobić w sytuacji, kiedy w tym pierwszym kroku, gdy potrzeba 3/5, nie udałoby się osiągnąć porozumienia. Natomiast prezydent jasno wskazał, że 3/5 jest możliwe do osiągnięcia. W tym Sejmie potrzebny jest kompromis.

Wiemy, że nie. Pan to wie, my to wiemy.

Ja wiem, że arytmetycznie jest to możliwe do osiągnięcia.

Arytmetycznie jest możliwe, że wszyscy zagłosują jednogłośnie. W praktyce, umówmy się, raczej się to nie zdąży.

Ale tam nie jest zapisane, że trzeba zagłosować jednogłośnie, potrzebna do wyboru jest większość 3/5, a to jest różnica.

Rozumiem, że chce mi pan powiedzieć, że można to zrobić z Kukizem, wbrew Platformie.

To jest decyzja klubów parlamentarnych, które kluby między sobą się dogadają, a które nie. Większość 3/5 jest możliwa do osiągnięcia w tym Sejmie.

Prawo i Sprawiedliwość postępuje z prezydentem zgodnie ze starą zasadą "kija i marchewki". Marchewką są pojednawcze gesty i wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego, który mówi "nie, skąd, dogadamy się, wszystko jest fajnie". Ale są też specjaliści od kija, na co zresztą odpowiedział pan prezydent. Powiedział, że "ataki na mnie pochodzą głównie z jednego środowiska, wyborcy doskonale pamiętają, że te same osoby w 2011 roku zdradziły Prawo i Sprawiedliwość". To kto atakuje prezydenta?

Ale to prezydent odpowiadał na konkretne pytanie dziennikarzy.

A ja zadają konkretne pytanie, kto atakuje pana prezydenta?

To można sobie sprawdzić w przestrzeni publicznej, z jakich środowiska, od jakich polityków czy dziennikarzy szły ataki.

Krzysztof Łapiński tak bardzo boi się powiedzieć, że to Zbigniew Ziobro, że tego nie powie.

Nie, mądremu jedno zdanie wystarczy. I to było jedno zdanie prezydenta.

A ja widocznie jestem mniej rozgarnięty i oczekuję, że pan powie jasno.

Prezydent powiedział to w pewien sposób opisowy, ale pan minister Ziobro chyba poczuł się wywołany przez prezydenta i się odniósł do tego.

Odniósł się i to w uroczy sposób. Cytuję Zbigniewa Ziobrę - nazwał prezydenta "kolegą z dawnych lat, któremu zdaje się ja bardziej pomogłem niż on mnie i któremu będę chętnie pomagał w przyszłości". Takie poklepywanie po ramieniu. A może prezydent poprosi o coś pana Ziobrę? Nie chcecie poprosić pana ministra o pomoc?

10, 15, 20 lat temu każdy z nas był w różnym miejscu. Zapewne w innym niż teraz, ale to dzisiaj jest tak, że prezydentem Rzeczpospolitej jest Andrzej Duda.

Ale Zbigniew Ziobro wydaje się mieć inne zdanie w tej sprawie.

Bez względu na to, gdzie Andrzej Duda był 10 czy 15 lat temu i kto 10 czy 15 lat temu był jego kolegą czy zwierzchnikiem. Dzisiaj to prezydentem jest Andrzej Duda, a Zbigniew Ziobro jest ministrem sprawiedliwości. W konstytucji jest tak zapisane, że to prezydent jest pierwszym obywatelem i jest najważniejszą osobą w państwie.

Ministrowie potrafią pokazać prezydentowi, gdzie jest jego rola, a jak się to prezydentowi nie podoba, to zaatakują mu doradcę np. pana Królikowskiego.

Nie, to każdy może ocenić, czy minister wyszedł ze swojej roli, czy nie, ja mogę powiedzieć to tak, że prezydentem jest Andrzej Duda i czy się to komuś podoba, czy nie i nieważne kto gdzie był 10 czy 15 lat temu...

Tak, panie ministrze, to słyszeliśmy. Zbigniew Ziobro również o panu miał kilka ciepłych słów do powiedzenia, mówił o PR-owcach, prezydenckich PR-owcach kierowanych cynicznymi chęciami rozgrywki. Kieruje się pan cyniczną chęcią rozgrywki?

Ja nie jestem PR-owcem, jestem pzecznikiem prezydenta i jestem w Kancelarii Prezydenta.

A to przepraszam, niech pan wyśle teraz faks ze sprostowaniem do Ministerstwa Sprawiedliwości. 

Mailem można dzisiaj, tak, szybciej jest smsem.

To jeszcze jeden cytat ze Zbigniewa Ziobry, bo Zbigniew Ziobro dzisiaj naprawdę załatwi nam program. Minister stwierdził, że w otoczeniu pana prezydenta, uwaga: "są ludzie, którzy niczym larwy chcą się rozwijać w politycznym ciele prezydenckiego zaplecza". Ja przepraszam, ale trudno mi zachować powagę, bo ten piękny opisowy język. Pan jest larwą, proszę pana i pan się chce rozwijać w ciele prezydenckiego zaplecza.

Tam jest chyba jeszcze dalej kontynuacja, że potem się te larwy tak przepoczwarzą w ćmy i...

...ale nie w motyle. Nie jest pan pięknym motylem, tylko larwą.

No cóż, taka karma.

Niech pan odpowie teraz serio, bez żartów. Przecież to są tak naprawdę nie tylko zaczepki całkiem ad personam, tak naprawdę jest to wynik, rezultat pewnej wojny między ministrem sprawiedliwości a Pałacem Prezydenckim.

Już w tym wywiadzie pan prezydent odnosił się trochę do pewnych rzeczy, że po tych 2 wetach i podpisaniu jednej ustawy, taki dość mocny atak przyszedł od środowiska nazwijmy to prawicowych, od części obozu Zjednoczonej Prawicy. A więc to nie był atak taki...

...ministra Ziobry...

...no właśnie, to nie był atak, z którym na co dzień się spotykamy - od środowisk lewicowo-liberalnych, opozycji i tak dalej. To było w pewien sposób dla nas zaskakujące, niespotykane.

A czyta pan prawicowe gazety i fora internetowe, panie ministrze?

Czytam z obowiązku, nie dla przyjemności, bo jak czytam, jaka jest często tam fala już - rzekłbym - niemalże hejtu wylewana na prezydenta - na prezydenta, na którego te osoby deklarują, że jeszcze kilkanaście miesięcy temu czy dwa lata temu głosowały, które były z prezydentem. A dzisiaj jest prezydentem, który jest otoczony mackami WSI i SB, to ja się łapię za głowę. O co chodzi?

To niech mi pan odpowie, tak serio. Dlaczego twardy obóz PiS-u tak bardzo źle znosi to, że prezydent ma inne zdanie w tej sprawie?

To są różne osoby, różne przestrzenie - bo to jest publicystyka w niektórych mediach czy Twitter. Ja nie wiem, trzeba by było zapytać pana X, który na Twitterze pisze takie rzeczy czy pana Y, dlaczego prezydent, za którym głosował dwa lata temu, który przez dwa lata wypełniał swoje zobowiązania wyborcze, dzisiaj się stał człowiekiem, którego podmieniono, który nie jest naszym prezydentem.

"Gazeta Polska" dzisiaj donosi o tym, że szef SKW żąda od prezydenta, żeby wydał mu aneks o likwidacji WSI. Przypomnijmy, że chodzi o aneks sprzed wielu, wielu lat. Jeszcze Lech Kaczyński nie zdecydował się go ujawnić. Trzyma go teraz w kancelarii Andrzej Duda. Czy ten aneks zostanie ujawniony, panie ministrze czy nie? A jeśli nie ujawniony, to czy go oddacie szefowi SKW?

To jest decyzja prezydenta. Na razie prezydent podtrzymuje decyzję śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który nie zdecydował się na ujawnienie tego aneksu. Natomiast wypadałoby jednak, żeby szef SKW jednak troszeczkę miarkował się w słowach...

A minister Macierewicz powiedział, że szef SKW ma rację, bo albo niech prezydent ujawni ten aneks, albo niech odda go SKW do uzupełnienia.

Nie wiem, a być może rację miał śp. prezydent Lech Kaczyński, który tego aneksu nie ujawnił. A dzisiaj sytuacja się nie zmieniła.

Ale aneks miał być jawny. Dlaczego nie jest ujawniony?

Kto powiedział, że aneks miał być jawny?

Wtedy, kiedy likwidowano WSI, cały raport został ujawniony i aneks też miał być ujawniony, tylko później.

Ale z jakichś wzglądów, przede wszystkim też było orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego, ale też pewnie z innych względów, śp. prezydent Lech Kaczyński się nie zdecydował na to. W tej chwili to jest kwestia do decyzji.

Łapiński: Czasem ktoś przedstawia się jako mąż, ojciec, chrześcijanin, patriota. Biało-czerwona flaga, różaniec w ręku. A za chwilę hejt i bluzgi

W internetowej części Porannej rozmowy w RMF FM Robert Mazurek pytał Krzysztofa Łapińskiego o zapowiedź powstania na prawicy nowego ugrupowania pod przywództwem Jarosława Gowina. Czy głowa państwa z życzliwością patrzy na taki polityczny ruch? "Pan prezydent nie jest od tego, żeby brać pod skrzydła jakąkolwiek partię. Przecież wiadomo już od dawna, że w ramach Zjednoczonej Prawicy funkcjonują różne podmioty" - stwierdził rzecznik prezydenta.

Jak układają się relacje Andrzeja Dudy z Kukiz’15? "Wypada się cieszyć, że partia, która jest de facto opozycyjna wobec rządu, dobrze mówi o prezydencie. Ja bym chciał, żeby inne partie także dobrze o prezydencie mówiły - z tego nic nie musi czy nie będzie wynikać politycznego" - ocenił gość RMF FM.

Rozmowa dotyczyła również fali hejtu w internecie, który po sporze z PiS spadł na otoczenie prezydenta. "Czasami się zastanawiam, jak to jest. Bo czasami jest tak, że to są osoby, które dają swoje zdjęcie, imię i nazwisko, wchodzisz na ten profil i tam ktoś się przedstawia jako mąż, chrześcijanin, ojciec, patriota, tutaj biało-czerwona flaga, różaniec w ręku. I za chwilę hejt i bluzgi" - mówił Krzysztof Łapiński, dodając, że to zjawisko powinno być przeanalizowane przez psychologów społecznych.