"Mieliśmy wielką okazję. To nie była kolekcja nasza, czyli narodu polskiego, tylko kolekcja prywatna Fundacji Książąt Czartoryskich. Kolekcja w dużej mierze nie była prezentowana, pałac Czartoryskich był od wielu lat remontowany i nie było widać końca tego remontu, były problemy z kwestią wyjazdu najwartościowszego obrazu czyli Damy z gronostajem" - wyliczał gość Porannej rozmowy w RMF FM prof. Piotr Gliński, odnosząc się do kwestii zakupu przez państwo zbioru dzieł należących do Fundacji Książąt Czartoryskich. "Chcieliśmy przeciąć te wszystkie problemy" - mówił minister kultury. "Własność prywatna to jest co innego niż depozyt i akurat tak się złożyło, że mogliśmy to zrobić" - przekonywał szef resortu.

POSŁUCHAJ ROZMOWY ROBERTA MAZURKA Z PIOTREM GLIŃSKIM

Robert Mazurek, RMF FM: Naprawdę najgorętszym pytaniem politycznym w tym sezonie jest Sylwester. Ryszard Petru spędzał go chyba w Portugalii, a pan?

Piotr Gliński: Ja w domu, w Warszawie.

A nie martwił się pan wtedy co z Polską, co z opozycją, która biedna musiała siedzieć w Sejmie?

Szczególnie się nie martwiłem, bo to jest wybór opozycji. Odpoczywałem, spędziłem z rodziną.

Stanisław Tyszka, wicemarszałek Sejmu, mówi żeby nie odstępować "błaznom z sali posiedzeń Sejmu" i on kazałby ich wszystkich wynieść. Kazałby Straży Marszałkowskiej ich wynieść.

Nie odstępować to prawda, natomiast jeśli chodzi o to wynoszenie, to najprawdopodobniej o to chodzi opozycji. Oni od roku prowokowali najróżniejsze burdy, awantury i pewnie chcieli, żebyśmy byli sprowokowani do rozwiązań bardziej stanowczych. Nic z tego.

Pan powiedział coś więcej niż burdy. Pan powiedział, że to była "próba siłowej przejęcia władzy", a dowodem na to było sprowokowanie niepokojów, anarchii i uniemożliwienia prowadzenia obrad.

W jakimś sensie tak. Wie pan, jeśli siłę fizyczną się stosuje na sali sejmowej, a to miało miejsce...

Jaką siłę fizyczną, przepraszam? Oni sobie po prostu weszli.

Nie, nie. Uniemożliwili dostęp do drugiej osoby w państwie. To jest naprawdę skandal, to jest łamanie prawa. Uniemożliwili dostęp do stołu prezydialnego, do fotelu marszałka, także jak myśmy wychodzili z sali, to jeden z posłów podskakiwał, komentował, agresywnie się do nas odzywał...

Ale to nie jest agresja fizyczna.

...widzieliśmy, co się działo z posłem Suskim. Tego typu agresja bezpośrednia, wiadomo że o to chodziło opozycji od roku. Ja obserwowałem z bliska te występy poszczególnych posłów, którzy chodzili na mównicę sejmową tylko po to, żeby prowokować, żeby opowiadać jakieś dowcipy.

I to był "pełzający zamach"?

W jakimś sensie tak, bo jak pan wie, to było połączone z demonstracjami, z blokowaniem Sejmu. Z blokowaniem, czyli z użyciem siły fizycznej do tego, by wymuszać na kimś takie, czy inne zachowanie. 

Nie ma pan panie premierze takiego poczucia, że już za dużo zostało powiedziane? Pan mówi o "pełzającym zamachu", Jarosław Kaczyński mówi o...

Panie redaktorze, były także wezwania. Przecież ta odezwa, którą podpisali liderzy opozycji mówiła wyraźnie, żeby przedstawiciele m.in. resortów siłowych wypowiadali posłuszeństwo państwu. To już jest wezwanie do anarchii, a anarchia jest wstępem do siłowych rozwiązań w demokracji. To są wbrew temu, co się wydawało, z jednej strony dość kabaretowe występy, z drugiej strony jest to bardzo groźne dla demokracji.

To pan uważa, że Grzegorz Schetyna i Ryszard Petru chcieli dokonać zamachu stanu?

Myślę, że oni od dawna chcieli, przecież mówili o tym wprost, że chcą doprowadzić do zmiany władzy w Polsce. Jakim cudem mieliby to zrobić w inny sposób, niż siłowy?

To zostawmy to na razie. Chciałbym porozmawiać z panem o tym, że podobno ma powstać Polski Fundusz Audiowizualny, czyli takie ciało, które będzie dofinansowywane. Ponad 100 milionów rocznie na produkcję polskich filmów historycznych.

To nieprecyzyjne pan ma informacje, ale blisko, blisko. My faktycznie w tej chwili rozpoczęliśmy procedowanie ustawy o zachętach do produkcji audiowizualnych, czyli mówiąc w skrócie chodzi o to, żeby producenci filmowi, a nie tylko tych filmów tradycyjnych, bo również korzystających z innych mediów, mogli otrzymywać zwrot 25 proc. kwalifikowanych nakładów w sytuacji, gdy udowodnią, że jest to produkcja robiona w Polsce, że jest to temat, który jest związany z Polską i dotyczy to zarówno kooperantów zagranicznych, jak i polskich, przy czym zagraniczni muszą mieć firmę w kraju, który taki fundusz ustanowił. I chcę panu powiedzieć, że to jest nic szczególnego. Wszystkie kraje europejskie, także kraje wschodnioeuropejskie, oprócz Białorusi, tego rodzaju fundusze mają. Chodzi o to, żeby ściągać koproducentów, żeby wzmocnić produkcję rodzimą. 

Chodzi o to też - jak rozumiem - o taką realizację waszej zapowiedzi, że będą powstawać superprodukcje o polskiej historii. O kim? O majorze Pileckim, o "Ince"?

Między innymi panie redaktorze chcemy, żeby to oczywiście pobudziło produkcję filmową dotyczącą także różnego typu projektów historycznych, ale to już należy do artystów. Myśmy stworzyli kilka możliwości. To jest kolejna możliwość dla polskich filmowców, zagranicznych filmowców, żeby jak najwięcej wartościowych filmów powstawało.

A o kim film chciałby zobaczyć Piotr Gliński?

Chcę jeszcze powiedzieć, bo to warto wytłumaczyć słuchaczom panie redaktorze, że ten fundusz wszędzie, gdzie jest stosowany, to zwraca się dwukrotnie. Jak się taką produkcję rozpędzi dzięki tym zachętom, to z podatków mniej więcej dwa razy tyle wpływa do kasy państwowej. Także to jest po prostu kura znosząca złote jaja.

Nikt pana nie atakuje - ja tylko pytam, o kim pan chciałby zobaczyć film?

O bardzo wielu różnych ciekawych rzeczach. Ja wielokrotnie mówiłem. Mnie interesują w historii zarówno rzeczy takie z wielkim oddechem robione, jakieś kwestie wielkohistoryczne, że tak powiem, sceny batalistyczne, wydarzenia heroiczne, bo wybory są bardzo ważne w ogóle, w ludzkim życiu i także w historii...

Myślałem, że pan powie o wyborach parlamentarnych.

Nie, ja mówię o wyborach ludzkich zachowań. Ludzie się różnie zachowują, w różnych okolicznościach i to jest bardzo ważne. Ale interesują mnie także kameralne historie, które mogą być bardzo ciekawe i też można przez nie prezentować ważne treści i wartości, także z polskiej historii.

Doradca prezydenta Trumpa William "Bill" Ciosek od dawna zabiega o to, aby powstał film o Merianie Cooperze, którego Amerykanie znają jako twórcę "King Konga", a my powinniśmy go znać jako twórcę eskadry kościuszkowskiej, czyli takiej grupy pilotów walczących po stronie polskiej w czasie wojny bolszewickiej. I on chciałby zrobić ten film w 2018 roku. Polska pomoże mu?

To jest jeden z wielu wątków, na kanwie których można by takie filmy tworzyć, o które nam chodzi. I z tego co ja wiem, to co najmniej dwa scenariusze tej historii poświęcone są przygotowywane.

Jeden już jest.

No tak. Paweł Szałamacha jest autorem jednego z nich, ale wiem także o drugim projekcie. Prosiłem o to, żeby te dwa projekty zaczęły ze sobą współpracować 

A rozmawiał pan o tym wszystkim z bratem, Robertem Glińskim, reżyserem?

Rozmawiam także i o tym. Ostatnio święta żeśmy razem spędzali, więc trochę żeśmy sobie porozmawiali.

Dlaczego musieliśmy wydać pół miliarda złotych na kupno kolekcji Czartoryskich?

Mieliśmy wielką okazję. Dlaczego? Dlatego, że to nie jest kolekcja nasza. W tej chwili już na szczęście jest, ale to nie była kolekcja nasza, czyli narodu polskiego, państwa polskiego, tylko kolekcja prywatna Fundacji Książąt Czartoryskich. Ta kolekcja w dużej mierze nie była prezentowana. Pałac Czartoryskich od wielu lat był remontowany i nie widać było końca tego remontu, były problemy i to wielokrotnie z kwestią wyjazdu, zwłaszcza najwartościowszego obrazu czyli "Damy z gronostajem". Jest tylko 14 obrazów Leonarda da Vinci na świecie. Tej klasy obrazów jest kilka. Ten obraz, zgodnie z opinią historyków sztuki, no raczej nie powinien jeździć po świecie, bo to mu zagraża z punktu widzenia oczywiście jakości tego dzieła. W związku z tym były wielkie kontrowersje 5 lat temu, jak fundacja wywoziła ten obraz na różne prezentacje zagraniczne, bo fundacja na tym zarabiała, więc to jest jakby z punktu widzenia fundacji zrozumiałe. Myśmy chcieli przeciąć te wszystkie problemy. Poza tym z jednej strony polskie prawo zabezpiecza przed kupnem z zewnątrz tego rodzaju dzieł sztuki, z drugiej strony prawo zawsze może się zawsze zmienić. I w sytuacji np. wypożyczenia tego obrazu za granicą ten obraz, nie ma nigdy pewności, co się z nim stanie, także własność prywatna to jest co innego niż depozyt i akurat tak się złożyło, że mogliśmy to zrobić.

"Obecna dyrekcja muzeum była pełnomocnikiem premiera Polski, Donalda Tuska. Obecna dyrekcja była doradcą premiera Tuska i pracowała w Kancelarii Premiera. (…) To Muzeum II Wojny Światowej było początkowo powołane jako Muzeum Westerplatte. Zmieniono tę nazwę, zmieniono koncepcję, żeby zrealizować pewien pomysł ekipy politycznej związanej z mieszkańcem Gdańska, obecnym Przewodniczącym Rady Europejskiej" - stwierdził w internetowej części Porannej rozmowy w RMF FM Piotr Gliński. Minister kultury określił tę inwestycję jako "z wielu punktów widzenia skandaliczną".

Odniósł się też to sprawy wyjazdu Ryszarda Petru do Portugalii. "Nie widzę się w sytuacji, w jakiej się znalazł, współczuję mu (…). Nie będę sądził, nie będę oceniał, ale trochę to sytuacja ambarasująca" - ocenił wicepremier.