„Sytuacja jest trudna i wymaga wspólnego działania, wspólnego zastanowienia się, jak tę sytuację rozwiązać. Nie jest to jednak sytuacja dramatyczna i musimy robić wszystko, by taka nie była” – mówił w Popołudniowej rozmowie w RMF FM zastępca Rzecznika Praw Pacjenta Grzegorz Błażewicz, pytany o protesty medyków. „Z informacji resortu zdrowia wynika, że 1900 wypowiedzeń klauzuli opt-out dotyczy rezydentów, to jest 11 proc. wszystkich rezydentów” – zaznaczył. Błażewicz powiedział także, że spadająca liczba lekarzy była już problemem od lat. „My już 4 lata temu występowaliśmy do resortu zdrowia, że należy podjąć zdecydowane działania systemowe, by liczbę lekarzy zwiększyć w Polsce. Obecnie nie ma zastępowalności pokoleń w zawodach medycznych i chodzi zarówno o lekarzy, pielęgniarki i położne” – powiedział gość Marcina Zaborskiego.

POSŁUCHAJ ROZMOWY MARCINA ZABORSKIEGO Z GRZEGORZEM BŁAŻEWICZEM

Marcin Zaborski, RMF FM: Miał być z nami Rzecznik Praw Pacjenta, ale utknął na sejmowej komisji zdrowia. Zatem w zastępstwie zastępca Rzecznika Praw Pacjenta, Grzegorz Błażewicz. Dobry wieczór.

Grzegorz Błażewicz: Dobry wieczór państwu.

Kilka tysięcy lekarzy odmówiło pracy po godzinach, minister zdrowia zapewnia, że sytuacja jest zdecydowanie pod kontrolą. Pan też tak powie?

Powiem w ten sposób: Na chwilę obecną 3546 lekarzy, tj. 4 proc. całej populacji, złożyło klauzule opt-out.

To są dane Ministerstwa Zdrowia? Rezydenci, lekarze mówią, że to jest prawie 5 tysięcy.

Tak, być może prawda leży po środku. Z tych informacji, które mamy od resortu zdrowia wynika, że około 1900 wypowiedzeń klauzuli dotyczy właśnie rezydentów, tj. 11 proc. populacji wszystkich rezydentów.

To jeśli z dodatkowych dyżurów rezygnuje - na razie - mniej więcej 10 proc. rezydentów w szpitalach, a już słyszymy o tym, że zamykane są oddziały szpitalne, albo odwoływane są zaplanowane wcześniej operacje i zabiegi, to jest problem czy go nie ma?

Rzecznik Praw Pacjenta od początku tego kryzysu monitoruje sytuację. I mam takie wrażenie, że czasami zbyt pochopnie przedstawiamy tę sytuację jako taką krytyczną, podbramkową.

A zdaniem Rzecznika Praw Pacjenta sytuacja jest jaka? Konkretnie.

Sytuacja jest trudna i wymaga naprawdę wspólnego działania, zastanowienia się, jak tę sytuację rozwiązać. Nie jest to na szczęście sytuacja dramatyczna i musimy robić wszystko, żeby do takiej nie doszła.

Tylko że przy tych umowach, które są teraz wypowiadane, musi upłynąć jeszcze okres wypowiedzenia. Sytuacja będzie za kilkanaście czy kilkadziesiąt dni na pewno trudniejsza niż dzisiaj.

Panie redaktorze, jeżeli chodzi o nasze działania, to wszczęliśmy jak na razie jedno postępowanie w sprawach praktyk naruszających zbiorowe prawa pacjentów, właśnie wobec Samodzielnego Publicznego Dziecięcego Szpitala Klinicznego w Warszawie. Tam 8 listopada zapowiedziany był dzień bez lekarza. I to jest ta placówka, w której był prowadzony protest głodowy rezydentów. Na chwilę obecną prowadzimy to postępowanie wyjaśniające. Zwróciliśmy się po raz kolejny do dyrektora tego podmiotu leczniczego o wyjaśnienia. Jeżeli chodzi o dzień dzisiejszy i wczorajszy, to przed wyjściem na komisję zdrowia zrobiliśmy taką kwerendę sygnałów, które codziennie wpływają do nas do biura, i odnotowaliśmy jak na razie tylko dwa sygnały dotyczące niemożności skorzystania ze świadczeń...

Naprawdę? Giżycko - zawieszona działalność oddziału pediatrycznego, brak lekarzy. Kluczbork - działalność interny będzie zawieszona, brak lekarzy. Olesno - działalność oddziału wewnętrznego zawieszona, brak lekarzy. Białystok - wstrzymanie planowych zabiegów i operacji w Dziecięcym Szpitalu Klinicznym. Rzeszów - Szpital kliniczny nr 1 -  w wybrane dni stycznia zawieszona nocna i świąteczna opieka zdrowotna. To tylko przykłady.

Oczywiście problemy występują w Białymstoku, Choroszczy, Bielsku-Białej, Bytomiu, Piekarach Śląskich, Sosnowcu, Kluczborku, Oleśnie, Łodzi, Warszawie, Krakowie, Rzeszowie, Giżycku. Oczywiście moglibyśmy wymieniać tak naprawdę chyba jeszcze tylko w Jędrzejowie i Skarżysku-Kamiennej.

To może raczej podpowiedzmy pacjentowi, który zderza się z sytuacją i słyszy, że zaplanowana wcześniej jego operacja czy jego zabieg, jest odwołany. Co ma zrobić?

Panie redaktorze, sytuacja jest trudna i powinniśmy...

Co ma zrobić pacjent, który się dowiaduje o tym, że jego operacja - wcześniej zaplanowana - nie odbędzie się, bo brakuje lekarzy w szpitalu?

To jest sytuacja bardzo trudna...

To już wiemy.

I w takiej sytuacji pacjent powinien domagać się od swojego lekarza prowadzącego informacji, kiedy taka operacja się odbędzie, prośba o wskazanie nowego terminu jest jak najbardziej uzasadniona.

Lekarz odpowie: "Nie wiem, bo nie wiadomo kiedy oddział będzie działał normalnie, regularnie, brakuje lekarzy". Co dalej?

Brakuje lekarzy. My już 4 lata temu występowaliśmy do resortu zdrowia z taką informacją, że należy podjąć zdecydowane działania systemowe, aby liczbę lekarzy w Polsce zwiększyć. Na chwilę obecną nie ma zastępowalności pokoleń w zawodach medycznych i tutaj chodzi zarówno o lekarzy, jak i o pielęgniarki i położne.

Jasne, wróćmy do pacjenta. Co on ma zrobić? Słyszy, że nie wiadomo, kiedy będzie jego operacja. Może zwrócić się do Rzecznika Praw Pacjenta o pomoc, o wsparcie?

Tak, oczywiście. Każdy pacjent, który uważa, że został źle potraktowany przez system służby zdrowia i tutaj chodzi nie tylko o publiczną służbę zdrowia, ale również o prywatną służbę zdrowia, może zwrócić się z prośbą o pomoc do Rzecznika Praw Pacjenta. Każdą taką sytuację indywidualnie badamy, analizujemy. W zależności od sytuacji wszczynamy postępowania indywidualne, wyjaśniające i sprawdzamy czy w danym konkretnym przypadku doszło do naruszenia prawa pacjenta - na przykład do świadczeń zdrowotnych - czy też do takiego naruszenia nie doszło.

Do tej pory jeszcze się pacjenci nie zgłosili w takich przypadkach?

Ja stwierdzam stan faktyczny. Nie chciałbym tutaj przerysowywać tej informacji. Wiemy, że jest trudna sytuacja, monitorujemy te wszystkie sygnały, które do nas wpływają, w tym medialne, ale tak, jak mówię, formalnych zgłoszeń mieliśmy dotychczas niewiele.

Rozwiązanie awaryjne proponowane przez Ministerstwo Zdrowia jest takie, żeby jeden lekarz dyżurował na kilku oddziałach jednocześnie. Czy takie rozwiązanie jest zgodne z ustawą o prawach pacjenta?

Przy założeniu, że taki dyżur nie będzie negatywnie wpływał na opiekę zdrowotną na danym oddziale, w danym szpitalu, tak, ale...

Co to znaczy: "nie będzie negatywnie wpływał"? Czytam ustawę, a w ustawie: "Pacjent ma prawo do świadczeń zdrowotnych udzielanych z należytą starannością przez podmioty udzielające świadczeń zdrowotnych". Mamy sytuację taką, że: lekarz, który pracuje na SOR-ze, na przykład, na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym, ma jednocześnie zajmować się pacjentami na kilku innych oddziałach. Czy to jest bezpieczne?

W tej sytuacji, w której znaleźliśmy się aktualnie, to jest klasyczna vis maior. Siła wyższa - przypuszczam - wymusiła na resorcie zdrowia, żeby sięgnąć po takie rozwiązanie. My na etapie konsultowania tego rozporządzenia zgłosiliśmy taką uwagę, że o ile jesteśmy w stanie zrozumieć, że to jest nadzwyczajna sytuacja, to jeżeli tylko ustaną przesłanki, powinniśmy wrócić do tego dotychczasowego rozwiązania, które nie pozwalałoby na generalnie na takie dyżurowanie.

Czyli dobrze rozumiem, że jest zielone światło Rzecznika Praw Pacjenta na takie rozwiązanie z zastrzeżeniem tymczasowym?

Można po części tak powiedzieć, że jako rozwiązanie tymczasowe może być dopuszczalne. W sytuacji...

...ale czy to jest bezpieczne? Wracam do mojego pytania. Czy to dyżurowanie na kilku oddziałach jest bezpieczne z punktu widzenia pacjenta?

A jest bezpieczne przebywanie pacjenta na oddziałach szpitalnych, w sytuacji kiedy nie byłoby żadnej opieki lekarskiej?

To jest oczywiście pytanie retoryczne...

...mamy świadomość, że nie mamy tych lekarzy, jest ich bardzo mało, po części sytuację ratują lekarze emeryci. 

Grzegorz Błażewicz o rozwiązaniu problemu z brakiem lekarzy: Być może będziemy zachęcać lekarzy ukraińskich, białoruskich (do pracy w Polsce - przyp. red.)

"Sytuacja jest trudna nie tylko w Polsce, jest trudna w całej Europie. Tyle tylko, że niektóre państwa są bogatsze od nas, a więc: bogatszy zachęca biedniejszego. Polscy lekarze często pracują w Europie Zachodniej, w Niemczech, w Anglii, w krajach skandynawskich. My być może powoli skłaniamy się ku kierunkowi wschodniemu i będziemy zachęcać lekarzy ukraińskich czy białoruskich, być może, do tego, żeby rozważyli taką opcję" - powiedział w internetowej części Popołudniowej rozmowy w RMF FM Grzegorz Błażewicz.

Jak dodał zastępca Rzecznika Praw Pacjenta, do ministra zdrowia apeluje o podejmowanie rozmów, o wspólne pochylenie się problemem protestujących lekarzy rezydentów i ich postulatów. "Mam nadzieję, że być może pod auspicjami Rzecznika Praw Pacjenta dojdzie do kolejnej tury rozmów i negocjacji" - podkreślił Błażewicz.