„Wszyscy wiemy, co robi nam Prawo i Sprawiedliwość. Chce zawłaszczyć kobiety, odebrać prawo decydowania o sobie. Moje pytanie brzmi: czy w tym rządzie są w ogóle jakieś kobiety” – mówiła uczestniczka „czarnego protestu” i aktorka Dorota Stalińska w Popołudniowej rozmowie w RMF FM. „Gdyby były w tym rządzie prawdziwe, normalne kobiety, to nie dopuściłyby do tego, żeby zlikwidowano, in vitro i antykoncepcję awaryjną. Nie dopuściłyby do tego, żeby nie przedłużono konwencji antyprzemocowej. To jest jakaś paranoja” – dodała. Twierdzi także, że w sondaże wykazujące wysokie poparcie dla PiS nie warto wierzyć. „Nie wierzę w te sondaże, bo rząd przeznacza ileś milionów na wsparcie tej instytucji, która robi te sondaże” – mówiła. „Wierzę, że ten naród nie jest zidiociały do końca i są mądrzy ludzie, którzy widzą co się tak naprawdę dzieje. Nie wierzę w to, że może rosnąć poparcie dla działań rządu, który demontuje po kolei wszystkie instytucje demokratyczne i który cofa nas do średniowiecza” – dodała.

POSŁUCHAJ ROZMOWY MARCINA ZABORSKIEGO Z DOROTĄ STALIŃSKĄ

Marcin Zaborski, RMF FM: Co pani zrobiło PiS, że nie składa pani parasolki?

Dorota Stalińska: Co robi nam wszystkim - może takie pytanie. Wszyscy wiemy, co nam robi PiS. Jeżeli chodzi o kobiety, chce nas zawłaszczyć, odbiera nam prawo wolności, prawo decydowania o sobie i teraz moje pytanie brzmi: czy w rządzie są jakiekolwiek kobiety, bo wydaje się, że nie, że to jest niemożliwe...

Jest pani premier - kobieta, minister rodziny - kobieta, minister edukacji - kobieta.

Gdyby była w tym rządzie jakieś prawdziwe kobiety, normalne, to nie dopuściłyby do tego, żeby zlikwidowano procedurę in vitro, nie dopuściłyby do tego, żeby zlikwidowano antykoncepcję awaryjną, nie dopuściłyby do tego, żeby zlikwidowano konwencję - nie przedłużono, nie podpisano konwencji antyprzemocowej, to jest po prostu jakaś paranoja, co się wyprawia w tej chwili.

Ale co to znaczy: nienormalne kobiety są w rządzie - to pani mówi?

Nie, nie, moje pytanie brzmi: czy to możliwe, że w rządzie, który tak występuje przeciwko kobietom, są jakieś kobiety.

I politycy z tego rządu odpowiadają tak: maszerujecie bez żadnych przeszkód właśnie dlatego, że polska demokracja istnieje, albo...

Na pewno PiS nie załatwił tej demokracji. Nie maszerujemy dzięki PiS-owi. Maszerujemy od 25 lat, o ile wiem, mamy wolność i w tej chwili maszerujemy tylko w kordonach policji. Rząd się odgradza od narodu coraz wyższymi płotami, coraz większą ilością policjantów. Rząd daje przyzwolenie na - właściwe - atakowanie często demonstrantów i obywateli, i formuje jakieś dziwne formacje dziwnych ludzi, mam tutaj na myśli ONR, który jest chyba przygotowany do tego też, żeby występować przeciwko obywatelom. To jest wszystko niebezpieczne. 

Szef MSZ Witold Waszczykowski rano w RMF FM mówił tak: "Mamy jeden z najbardziej prospołecznych, prosocjalnych rządów w ostatnich 25 latach. Nie ma potrzeby protestować przeciwko temu rządowi". I wyliczał: niższy wiek emerytalny, dla kobiet także, program 500 +, mieszkanie +.

Niższy wiek emerytalny, oczywiście dla kobiet, czyli zerowe prawie emerytury, powiedzmy sobie szczerze. Bo to nie chodzi o to, by kobietom coś dać, tylko coś zabrać. Ja bym wolała, żeby ten rząd mniej pieniędzy przekazywał permanentnie, notorycznie panu Rydzykowi, a żeby te pieniądze przeznaczał właśnie na podwyższenie emerytur, na opiekę okołoporodową, którą się likwiduje w szpitalach, no i na bardzo wiele innych potrzebnych rzeczy, żeby wyedukować naszą młodzież w sposób właściwy.

Hasło protestu to jest "wielka zbiórka", bo trwa zbiórka pod obywatelskim projektem ustawy łagodzącej przepisy o aborcji. Radna mazowieckiego sejmiku wojewódzkiego zdobyła już podpis prezesa PSL Władysława Kosiniaka-Kamysza pod tym projektem?

Ja myślę, że pan Kosiniak-Kamysz się już podpisał pod tym projektem. Nie wiem, ja nie zbierałam jego podpisu.

On mówił, chociażby w RMF FM, że zachowanie kompromisu aborcyjnego jest jak najbardziej wskazane...

Ale my mamy od lat wypracowany kompromis aborcyjny przecież.

Ale ta ustawa nie jest zgodna z kompromisem, tylko idzie dalej, jeśli chodzi o przepisy aborcyjne. "Możliwość usuwania ciąży dla każdej kobiety do 12 tygodnia ciąży".

Jestem zaskoczona. Ja nie jestem przygotowana do tego, żeby z panem rozmawiać typowo o aborcji, bo my nie rozmawiamy...

Ale to jest powód dzisiejszego protestu, wielka zbiórka.

Nie, to nie jest tylko ten powód. PiS ma parę pomysłów, np. żeby kobiety zmuszać do rodzenia dzieci czy płodów okaleczonych genetycznie, chce płacić kobietom - co jest obrzydliwe - za to, żeby donosiły ciężko chore płody po tylko, żeby umarły zaraz po urodzeniu albo jeszcze tuż przed. Projekt był jakiś, żeby kobiety ciężarne odseparowywać, umieszczać w ośrodkach, żeby nie chciały dokonać aborcji.

To akurat projekt Rzecznika Praw Dziecka, o tym pewnie pani mówi.

No tak, ale to jest projekt, który przypomina nam 1936 rok, w Niemczech hitlerowskich.

Po drugiej stronie mamy projekt "Ratujmy kobiety 2017" - ten, nad którym trwa zbiórka podpisów. I w tym projekcie jest np. zapis, że małoletnia, która ukończyła 15. rok życia, będzie mogła samodzielnie podjąć decyzję o przerwaniu ciąży.

Nie wiem, zaskoczył mnie pan tą akurat kwestią. Nie sądzę, żeby 15-letnia dziewczynka sama podejmowała takie decyzje, bo na ogół takie decyzje 15-letnie dziewczynki (nie podejmują), to są decyzje rodzinne.

A tu w projekcie zapisano: samodzielna decyzja 15-latki.

Nie wiem, nie mam wiedzy na ten temat. Pan dosyć dziwnie zadaje te pytania, nie wiem czy tendencyjnie czy nie. Być może tu chodzi o sprawę gwałtu...

Nie, nie, po prostu przeczytałem ten projekt pani Doroto i dlatego zadaję to pytanie. To też jest powód dzisiejszego protestu, jak rozumiem - nie pierwszego na ulicach, a PiS rośnie w sondażach. Jak to się dzieje, że kobiety wychodzą na ulicę, a PiS rośnie?

Ja po pierwsze nie wierzę w te sondaże, bo zdaje się, że rząd przeznacza ileś milionów na wsparcie tej instytucji, która robi te sondaże.

Niejedna instytucja pokazuje wzrost Prawa i Sprawiedliwości w tych sondażach.

Sondaże przedtem też pokazywały jakieś dziwne rzeczy. Po pierwsze w to nie wierzę, po drugie myślę, że ten naród nie jest zidiociały do końca i że są mądrzy ludzie i że widzą, co się dzieje tak naprawdę. Nie wierzę w to, że może rosnąć tak de facto poparcie dla działań rządu, który demontuje właściwie po kolei wszystkie instytucje demokratyczne i który w sposób absolutny cofa nas do średniowiecza.

No pani sięga po mocne słowa - mówi, że PiS działa jak jakaś islamska organizacja, że rządzi jakaś garstka ludzi opętanych paranoidalną żądzą władzy.

No tak to odbieram. Tak to postrzegam, ponieważ islam akurat zakłada, że kto nie z nami, to jest wróg i trzeba go zlikwidować. Ja tu powiedziałam otwarcie - na razie nie mamy jeszcze, że trzeba nas zabić wszystkich, którzy są przeciwko, czyli inaczej myślą...

To są mocne słowa...

...natomiast wszyscy inaczej myślący są napiętnowani, wielokrotnie byliśmy wyzywani przez przedstawicieli rządu - od gorszych sortów, od złodziei, od bandytów, komunistów, itd. Ja sobie nie życzę, żeby być wyzywaną osobą. 

Tylko czy odpowiedzią powinny być tak mocne słowa, bo zastanawiam się, co się stało... Przecież dwa lata temu, kiedy kandydowała pani w wyborach...

Mocnych słów to używa przede wszystkim PiS przeciwko swojemu narodowi - i przedstawiciele PiS. My nie wyzywamy przedstawicieli PiS.

Dwa lata temu, kiedy kandydowała pani w wyborach do Sejmu, mówiła pani, że polityce potrzeba lepszej i milszej twarzy, że w Sejmie przydałyby się szkolenia z kultury komunikacji.

I nadal to potwierdzam, ponieważ kultura...

I to jest ten język, który wpisuje się w tę właśnie kulturę komunikacji?

A proszę powiedzieć, co jest złego w tym, że ja mówię, że to są działania, które jakby nasuwają skojarzenia z organizacjami islamskimi? Czy to jest obraźliwe?

Jeśli mówi pani o opętaniu, paranoi? Jeśli mówi pani, że nas wpychają w otchłań średniowiecza i totalitaryzmu?

A pan tego nie widzi, że nas wpychają w otchłań średniowiecza?

Totalitaryzmu?

Tak, to jest władza, która idzie w kierunku władzy absolutnej, absolutnie.

Marzy się pani partia kobiet?

Nie, mnie się marzy spokój w kraju, w którym będziemy mogły - my kobiety - kochać, rodzić dzieci z miłości, patrzeć jak dorastają w spokoju, w szczęściu. Jak realizują swoje marzenia. Jak młodzi ludzie wiedzą, co robić ze swoim życiem - taki kraj mi się marzy. I myślę, że byliśmy na dobrej drodze, która nagle została zatrzymana. I zaczęliśmy się cofać. Marzy mi się przede wszystkim, żebyśmy nadal byli częścią Europy.

A czarny protest nie pokazuje przypadkiem, że niekoniecznie potrzebna jest kobietom czy tym, którzy organizują ten protest opozycja? Ta dzisiejsza, sejmowa?

Nie rozumiem pana pytań. Nie wiem, do czego pan zmierza. Czarny protest jest częścią opozycji przeciwko temu, co się dzieje i co rząd wyprawia.

A opozycja sejmowa jest wsparciem dla tego protestu?

Ja myślę, że jak najbardziej jest wsparciem, ponieważ w opozycji sejmowej jest bardzo wiele również kobiet. I opozycja sejmowa dlatego jest opozycją sejmową - dlatego, że myśli inaczej niż partia rządząca. 

Dorota Stalińska, jedna z twarzy "czarnego protestu".

Pożegnam się z państwem cytatem z piosenki, którą mam zamiar właśnie zaśpiewać tu państwu. Piękny tekst. "Eh wy pany, panowie, niech wam wreszcie ktoś powie, że kobieta też człowiek. Plus serce".