"To, co mówi ksiądz prymas, jest oparte na Ewangelii" - tak ks. Paweł Rytel-Andrianik, rzecznik prasowy Konferencji Episkopatu Polski, skomentował w Popołudniowej rozmowie w RMF FM stanowcze słowa abp. Wojciecha Polaka o suspendowaniu księży, którzy wzięliby udział w antyuchodźczych demonstracjach. "Ksiądz prymas powiedział jeszcze jedno bardzo ważne zdanie: że nie chodzi o zwyczajne otwarcie granic bez żadnej kontroli, ale mądrą, systemową pomoc, którą możemy i powinniśmy dać, która nie będzie dla nas żadnym zagrożeniem" - podkreślił również rzecznik KEP. Pytany o krytyczne dla słów abp. Polaka komentarze pojawiające się w sieci, odparł: "Mamy problem z hejtem i w Kościele, i poza Kościołem". Pytany w internetowej części Popołudniowej rozmowy w RMF FM o zbliżające się sejmowe starcie zwolenników i przeciwników aborcji, ks. Rytel-Andrianik stwierdził, że "to oczywiste", że Kościół będzie namawiał polityków do przyjęcia ustawy zaostrzającej przepisy aborcyjne.

Marcin Zaborski, RMF FM: Wygląda na to, że abp Wojciech Polak włożył kij w mrowisko.

Ks. Paweł Rytel-Andrianik, rzecznik Konferencji Episkopatu Polski: Tak, to prawda. Ksiądz arcybiskup Wojciech Polak powiedział to, co jest komentarzem do XXV rozdziału Ewangelii wg św. Mateusza, który zresztą on cytuje.

Posłuchaj całej rozmowy Marcina Zaborskiego z ks. Pawłem Rytelem-Andrianikiem:

To zanim komentarze, najpierw przywołajmy to, co powiedział. W "Tygodniku Powszechnym" ksiądz prymas mówi, że w jego diecezji każdy ksiądz, który pójdzie na jakąś antyuchodźczą manifestację, będzie suspendowany, czyli ukarany.

Tak, to jest jedno znaczenie tego słowa, ale jeszcze...

Na czym ta kara polega? Wyjaśnijmy.

Bardzo dobrze mówi o tym Kodeks Prawa Kanonicznego. Mówi, że wtedy nie można wykonywać czynności. Ale ważna jest jedna rzecz: że często w dniu dzisiejszym, nawet w komentarzach, zwraca się uwagę na to jedno zdanie, a ksiądz prymas powiedział również jedno bardzo ważne zdanie - żeby mieć taki całościowy obraz tego wywiadu - że nie chodzi o zwyczajne otwarcie granic bez żadnej kontroli, ale mądrą, systemową pomoc, którą możemy i powinniśmy dać, która nie będzie dla nas żadnym zagrożeniem.

Czyli mówi: musimy się na tych uchodźców otworzyć. To znaczy, że moglibyśmy zrobić więcej, niż dziś dla uchodźców robimy, tu w Polsce?

W tym kontekście tej wypowiedzi, którą mówił ksiądz prymas, i właśnie w kontekście XXV rozdziału, który on cytuje, jest kwestia pomocy na dwie ręce, o której mówi chociażby komunikat z zebrania plenarnego KEP. Można by powiedzieć, że ta wypowiedź księdza prymasa jest komentarzem do tego komunikatu. Zdanie - bardzo ważne - "dramat ludzi wypędzonych przez wojny, prześladowania i głód jest ciągłym wyzwaniem dla państw i Kościołów". I teraz księża biskupi zwyczajnie powtarzają o pomocy na dwie ręce. Z jednej strony dziękują władzom państwowym za to, że jest pomoc humanitarna na Bliskim Wschodzie, a z drugiej strony mówią o trzech sprawach - i to może nie zostało nawet zauważone: mówią o kwestii korytarzy humanitarnych, mówią o kwestii projektu "Dzielić Podróż" (Share the Journey) i jeszcze Globalnego Paktu dla Emigrantów i Uchodźców (Global Pact for Migrants and Refugees).

Księże doktorze, czy ksiądz prymas mówi, że powinniśmy zrobić coś więcej? Coś, czego nie robimy do tej pory w Polsce?

Ta wypowiedź - tutaj, w tym kontekście - jest w duchu tej akcji Caritas, o której mówił Ojciec Święty Franciszek - Share the Journey, czyli mówi o wrażliwości na potrzeby uchodźców.

To jest hasło. A konkret?

Konkretem jest bardzo ważna pomoc, która jest na Bliskim Wschodzie, i też jednocześnie jest to zachęta do wyjścia naprzeciw tym, którzy są czy to na Bliskim Wschodzie, czy w Europie, na przykład przez korytarze humanitarne, o których dawno jest mowa. Więc to, co mówi ksiądz prymas, tak naprawdę jest oparte tylko na Ewangelii. I jeszcze jedna rzecz, ten XXV rozdział - dlaczego o nim mówię? Dlatego, że często jest cytowany fragment: "Byłem głodny i daliście mi jeść; byłem spragniony i daliście mi pić". I jednocześnie w tym samym rozdziale jest przypowieść o pannach roztropnych i nierozsądnych. I dlatego to jest właśnie tak, jak mówią księża biskupi, odpowiedzialne przyjęcie osób potrzebujących.

To konkretnie. Prymas mówi o suspendowaniu księży manifestujących przeciwko uchodźcom, a w internetowych komentarzach nie brakuje chętnych, którzy chcieliby chyba księdza prymasa suspendować za to, co powiedział. Czytam komentarze: "zdrajca; szkodnik postmodernistyczny; to chyba nie Polak; prymas sam powinien się suspendować albo wybrać do psychiatry; kolejny prymas w cieniu czerwonej gwiazdy; o Boże, zabrałeś nam Jana Pawła II i kardynała Wyszyńskiego, a pozostawiłeś miernoty". Myśli ksiądz, że piszą to ludzie, którzy nie są w Kościele?

Nie wiem, kto to pisze, ale chcę zapewnić, że - jak sama nazwa: ks. abp Polak - mamy prymasa Polaka. To jest jedna rzecz.

Niektórzy w to wątpią.

Dziękujemy Panu Bogu, że mamy prymasa Polaka, to jest jedna rzecz. Druga - kiedy była jego nominacja, nawet przed nominacją, jeden z księży zapytał pewną panią, która pracowała wtedy w biurze prasowym: "Kto będzie, kto będzie?", a ona mówi: "Niech się ksiądz nie przejmuje, będzie na pewno jakiś Polak". Więc to mamy jedno uzgodnione. Dziękuję panu redaktorowi za to pytanie, dlatego że to nie chodzi teraz nawet o kwestie uchodźców i nie-uchodźców, bo ksiądz prymas tak naprawdę powiedział to, co wszyscy od dawna wiedzieliśmy.

Komentarze pokazują, że mamy ogromny problem z hejtem, także w Kościele.

Tak, mamy problem z hejtem i w Kościele, i poza Kościołem. Problem hejtu dotyczy wszystkich. Miałem okazję rozmawiać z panem, który przyjmuje bardzo dużo gwiazd - bardziej chodzi o gwiazdy muzyczne, ale podobnie też jest w sporcie. Naprawdę hejt jest problemem dla wszystkich.

No i ksiądz mówi tak: "Kościół katolicki nie akceptuje hejtu". To jest trochę tak, jakby powiedzieć: "Ja nie akceptuję biedy na świecie", ale to nie oznacza jeszcze, że ja z tą biedą walczę. Czy Kościół zamierza coś z problemem hejtu zrobić?

Oczywiście.

Co takiego?

Jest chociażby teraz taka akcja "Jezus nie hejtował" - to jest jedna rzecz. Druga - zachęcam się do włączenia w taką akcję społeczną, żeby wpisywać u siebie na przykład na profilu na Twitterze, na Facebooku: "nie hejtuję". Ja już też to robię, ale też i inne osoby. Chodzi o to, żeby świecić przykładem, także w kwestii hejtu, bo hejt...

Pytanie, czy ci, którzy piszą te komentarze o tym, że ksiądz prymas jednak powinien pewne rzeczy przemyśleć, bo "przeciw narodowi stawał tylko Jaruzelski, nikt inny się nie odważył", zrozumieją akcję z #niehejtuję. Czy to wystarczy?

Dlatego to jest zachęta. Człowiek, jeśli jest grzeszny, to grzech jest przebaczony, ale jest też zachęta, żeby pójść naprzód. To znaczy nie pozostawać w tej sferze. Co więcej, lepiej żartować niż hejtować. Dlatego zachęcam do włączenia się w akcję, bo kwestia hejtu jest problemem nie tylko w Polsce, ale i na świecie. Dlatego nawet kamyczek do kamyczka - jeżeli będzie coraz więcej osób, które decydują się na to, żeby nie hejtować, to jest to zwycięstwo. Przypomnę, że był kiedyś Tweetup w siedzibie KEP - "Dekalog Twitterowicza". Jedna z rzeczy poruszonych to była kwestia niehejtowania, ponieważ dojrzałość osób sprawia, że osoby dojrzałe nie hejtują. Zróbmy wszystko, żeby hejt był passé.

My też idziemy do przodu w naszej rozmowie. Nie widać końca protestu głodowego młodych lekarzy - już nie tylko lekarzy zresztą. Czy Kościół mógłby pomóc stronom tego sporu dojść do porozumienia?

W tej kwestii np. ks. abp Hoser, który sam był lekarzem, mówił o tym, że on jako lekarz pracował po 38 godzin - to jest rzeczywiście problem.

I ks. abp Hoser rok temu prawie, kiedy w Sejmie było zwarcie i politycy nie mogli się dogadać, mówił: "Kościół mógłby tutaj mediować". To było rok temu. Dzisiaj mamy inną sytuację - tutaj rzeczywiście Kościół mógłby mediować?

Dzisiaj było to pytanie zadane lekarzom...

Pytanie to pytanie - jaka jest odpowiedź?

Lekarze powiedzieli, że zwracają się do wszystkich w tej kwestii. Taka była odpowiedź ze strony lekarzy.

Jaka jest odpowiedź ze strony Kościoła, księże doktorze?

Żebym ja dał odpowiedź ze strony Kościoła, jest oczywiste, że wtedy jest kwestia konsultacji.

Czyli nie ma w Kościele takiego pomysłu: "Powinniśmy pomóc - jest spór, trzeba go rozwiązać, Kościół jest gotowy, jesteśmy do dyspozycji"?

Chciałbym powiedzieć jedną rzecz: mądrość Kościoła polega też na tym, że są sprawy, które są przygotowane, i jest jeszcze jedna rzecz: żeby nie było to rozgrywką polityczną - to jest ważne. Kościół - jeśli chodzi o pomoc lekarzom - jest w służbie zdrowia i pomaga, i to na różne sposoby. Co więcej - żebyśmy wiedzieli o jednej rzeczy - Kościół nie tylko mówi o pomocy, ale sam czy to prowadzi szpitale, czy też pomaga w kwestii ochrony zdrowia.


Rzecznik KEP: Kościół będzie namawiał polityków do przyjęcia ustawy zaostrzającej przepisy aborcyjne

"Jeśli Kościół wypowie jakieś zdanie, część ludzi mówi, że bardzo dobrze, a inna, że Kościół miesza się do polityki" - tak o zaangażowaniu Kościoła w życie polityczne mówił w internetowej części Popołudniowej rozmowy w RMF FM rzecznik prasowy Konferencji Episkopatu Polski ks. Paweł Rytel-Andrianik. "Ja w Kościele widzę ludzi z PiS-u, PO, Nowoczesnej, PSL, Partii Razem i z SLD" - podkreślił. "W momencie, gdy poruszane są kwestie godności człowieka i kwestie społeczne, wtedy Kościół zawsze będzie się angażował" - zapewnił ks. Rytel-Andrianik.

To oczywiste, że Kościół będzie namawiał polityków do przyjęcia ustawy zaostrzającej przepisy aborcyjne - mówił również rzecznik KEP, odnosząc się do projektu "Zatrzymaj aborcję", który zakłada, że zły stan zdrowia dziecka nie będzie mógł być powodem przerwania ciąży. "Kościół jest za pełną ochroną życia od poczęcia do naturalnej śmierci" - podkreślił.