„Miejmy nadzieję, że jest to dobre losowanie, bo to chyba najbardziej wyrównana grupa” – tak losowanie grup na mundial w Rosji komentował poseł PO i były reprezentant Polski Roman Kosecki. „Jesteśmy faworytem tej grupy, zawodnicy już ograni, dojrzali, ten zespół ma duży potencjał” – dodał gość Popołudniowej rozmowy w RMF FM. Przyznał, że ważny jest pierwszy mecz Polaków – z Senegalem – gdyż „otwiera scenariusze na kolejne mecze”. Mówiąc o Kolumbijczykach poseł powiedział, że powinniśmy przeanalizować ostatnie spotkania reprezentacji. „Graliśmy z Urugwajem, Kolumbia w eliminacjach też grała z Urugwajem. Ten styl latynoski nie będzie łatwy, to drużyny dobrze przygotowane technicznie, szybcy zawodnicy, wkrada się tam finezji” – ocenia Kosecki. Zapytany, czy Platforma planuje zorganizować jakieś wspólne oglądanie mundialu, Kosecki powiedział, że „może byśmy zrobili wyjazdowy Sejm”. „Niektórzy na posiedzeniu Sejmu czytają książkę o kotach, a może ja rozłożę sobie tablet i będę oglądał reprezentację Polski” – mówił gość Marcina Zaborskiego.

Marcin Zaborski, RMF FM: Senegal, Kolumbia i Japonia to będą pierwsi rywale Polaków na mistrzostwach świata w Rosji. Otworzą nam drogę do kolejnych meczów?

Roman Kosecki: No tak, miejmy nadzieję, że jest to dobre losowanie. Powiem szczerze - chyba najbardziej wyrównana grupa ze wszystkich. Jesteśmy - tak ja uważam - faworytem tej grupy. Nie z danego miejsca, ale też świetnych eliminacji, bardzo dobre wcześniej mistrzostwa Europy, zawodnicy już ograni, zawodnicy dojrzali. Myślę, że ten zespół ma duży potencjał. Bardzo ważny będzie pierwszy mecz, ten mecz z Senegalem. Jest kilku zawodników Senegalu, którzy grają świetnie przecież w drużynach europejskich. Myślę, że tu dużą wiedzą będzie dla trenera Nawałki Henryk Kasperczak, który prowadził drużyny w Afryce. Bardzo ciekawe...

01.12 Gość: Roman Kosecki

Mamy na gorąco komentarz prezesa PZPN-u Zbigniewa Bońka, który tuż po losowaniu pisze tak: "Przed losowaniem mówiono o medalu. Tuż po - trochę ciszej. Trzeba grać, a nie kalkulować. Naprzód Polska". To który mecz będzie kosztował pana najwięcej kibicowskich nerwów w tych pierwszych meczach?

Tak jak powiedziałem, pierwsze spotkanie jest bardzo ważne. Wtedy otwierasz sobie jakiś tam scenariusz na następne mecze. Ten drugi mecz - z Kolumbią, która jest chyba najbardziej znanym przeciwnikiem, z Jamesem Rodríguezem, kolegą Roberta Lewandowskiego z Bayernu. Na koniec Japonia - zespół, który ciągle w budowie, trener bardzo znany, ale też rotujący składem - wielu zawodników grających nawet w klubach europejskich w reprezentacji nie zawsze ma pewne miejsce.

Oglądał pan losowanie, usłyszał pan "Kolumbia" i od razu pewnie wspomnienia - np. rok 1990, mecz towarzyski, gra pan z Kolumbijczykami, Polska przegrywa 1:2, ale to pan strzela tego jedynego gola. 

Tak, na bramce jeszcze ten sławny bramkarz Higuita... Tak, ale ostatnie mecze były dla nas bardzo dużym, wymiernym porównaniem do tego, co nas może spotkać. Graliśmy z Urugwajem - przecież w eliminacjach Kolumbia grała z Urugwajem, ten styl latynoski... Nie będzie na pewno łatwo - to są drużyny bardzo dobrze przygotowane technicznie, bardzo zawodnicy szybcy i oczywiście zawsze się tam wkrada trochę takiej finezji. My mamy dobry zespół. Nie możemy się niczego bać i być pewni tego, że każdy mecz jest ważny.

Jeszcze jest trochę czasu na przygotowania, ostatnie szlify. Czy to jest tak, że teraz sztabowcy Adama Nawałki rozjadą się po tych trzech kontynentach, żeby z bliska przyglądać się naszym rywalom?

Technika poszła już tak daleko, że można sobie siedzieć i wszystko obejrzeć w telewizorze - każdego zawodnika, wszystkie mecze. Jednak to nie odzwierciedla tego i nie pokazuje co się widzi w telewizji a na żywo.

Czyli jednak szerpowie wciąż są ważni?

Tak, ja uważam, że to jest konieczne. Na pewno trener Nawałka - znając jego świetną pracę organizacyjną, cały sztab szkoleniowy jest gotowy. 

Z jednej strony mamy wysoką pozycję w rankingu FIFA. Z drugiej strony pamiętamy o tych słabszych momentach, chociażby o wrześniowej porażce z Danią w Kopenhadze 0:4. To jak to jest z tą naszą drużyną. Gdzie mamy bezsporne atuty, a gdzie są jeszcze te momenty do przepracowania?

Atutem to wiadomo jest - wszyscy od razu mówią - Robert Lewandowski.

No ale chyba nie jedynym.

Nasza siła ofensywna myślę - mamy bardzo dobrą. Zresztą w defensywie też wygląda to bardzo dobrze. Najważniejsza jest - wszyscy się pewnie zgodzą - żeby zawodnicy grali w swoich drużynach, żeby oni byli przygotowani, by nie było żadnych kontuzji... To jest najważniejsze. Później jest ten okres przygotowań. Na pewno ciekaw jestem, jakich sparingpartnerów teraz w najbliższym czasie reprezentacja Polski będzie miała zakontraktowanych.

Pan by na kogo postawił teraz?

Czy będziemy właśnie grali z jakimś zespołem z Ameryki Południowej - już graliśmy, bo graliśmy z Urugwajem, z Meksykiem, wiemy już dobrze, jak ten styl wygląda. Jakaś drużyna afrykańska być może? Z Koreą można by było zagrać - to jest podobne myślę jak Japonia. Ale zostawmy to trenerowi i prezesom PZPN-u.

Chwilę na mundialu nas nie było, ale mamy świeże doświadczenia z mistrzostw Europy. Pytanie, jak to będzie ważny kapitał w czasie rozgrywek w Rosji. Będą też inne zespoły, które w ogóle nie grały w ostatnim czasie - czy to na mistrzostwach Europy czy mistrzostwach kontynentu czy świata.

Polska się świetnie zaprezentowała na mistrzostwach Europy. Dla wielu zawodników, na pewno dla paru, jest to ostatnia wielka impreza w barwach reprezentacji Polski...

I to będzie ten motor, który będzie nakręcał drużynę?

Też na pewno to będzie dla niektórych takim właśnie dopingiem. Wiedzą, że to być może ostatnia dla nich impreza. Potem mamy eliminacje do mistrzostw Europy i tak dalej, gdzie do mistrzostw jest się łatwiej zakwalifikować. Jest potencjał w tej drużynie. Zawodnicy są ograni, doświadczeni, wiedzą czego chcą. Zespół gra praktycznie od wielu meczy w niezmienionym składzie, mówimy oczywiście o tym pierwszym zespole. Bo to, co widzieliśmy tam z Meksykiem i nawet Urugwajem, już bez Roberta Lewandowskiego, paru nowych zawodników wypróbowanych, to myślę, że to było wyjątkowe, bo teraz przypuszczam, że tak nie będzie.

Co innego może pan powiedzieć, jako niedawny wiceprezes PZPN. Czy pan się czuje ojcem chrzestnym tego mundialowego sukcesu?

Broń Boże. To jest zasługa trenerów klubowych tych zawodników, to jest zasługa trenera reprezentacji, zasługa prezesa Bońka, ludzi piłki nożnej, którzy pracują. Trudno jest tak powiedzieć, że tylko dzięki jednej osobie awansowaliśmy. Myślę, że tak jak w drużynie, nasza piłka nożna składa się z drużyn klubowych, reprezentacji, PZPN-u i tak dalej, i tak dalej.

Mistrzostwa rozpoczną się w połowie czerwca, potrwają miesiąc. Pan już ma zaplanowany urlop na ten czas, chociażby w Sejmie? Wniosek wypisany?

Ja nie wiem, czy pójdę na jakikolwiek mecz, zobaczymy co czas przyniesie. Na mistrzostwach Europy byłem na trzech spotkaniach, świetne przeżycie, a tutaj zobaczymy, jak to będzie. Chciałbym być na jakimś meczu.

Może marszałek Sejmu jakoś życzliwie popatrzy w kalendarz wtedy i tak zorganizuje wam pracę, że będzie szansa na oglądanie meczu.

Może byśmy zrobili wyjazdowy Sejm na przykład?

O, bardzo dobra propozycja. A jeśli się nie uda, to nie wiem, czy w pieczarze Grzegorza Schetyny będzie zbiorowe, drużynowe oglądanie meczów?

Nie byłem w żadnej pieczarze (śmiech). Jeżeli chodzi o Sejm... Oczywiście, chodzi o miejsce, gdzie Grzegorz Schetyna urzęduje. Na pewno w swoim środowisku będziemy niektóre mecze oglądać. Być może będzie posiedzenie Sejmu, gdzie w czasie posiedzenia niektórzy czytają książkę o kotach, a ja np. sobie rozłożę tablet i będę oglądał mecz reprezentacji Polski.

Całkiem niedawno pana kolega, senator Jerzy Fedorowicz, mówił mi w tym studiu, że w drużynie PO gole zwykle strzelał Donald Tusk, a Schetyna zawsze grał w pomocy. Tyle, że się role pozmieniały w tej drużynie. To jak jest dzisiaj z tym Grzegorzem Schetyną jako napastnikiem czy kapitanem?

Ja powiem szczerze, że w takich oficjalnych meczach z różnymi stacjami telewizyjnymi tak za dużo bramek nie strzelali - raczej Czarek Kucharski czy ja, moja skromna osoba i inni zawodnicy. Oczywiście to wiodące role. W ogóle polityka i sport ma wiele wspólnego. Też jest jakiś przywódca, też jest drużyna, trzeba umieć grać drużynowo.

I radzi sobie ten Schetyna jako przywódca? Jako kapitan? Jako napastnik?

Ja powiem szczerze, jest w ogniu na pewno obserwacji, w ogniu takiej... na pierwszym zawsze miejscu, w decydującym zdaniu, itd... Różnie może być odbierany.

Taki los kapitana.

Oczywiście, że tak. To jest los kapitana.

I Schetyna jest jak Lewandowski?

Tak jak na boisku ja brałem odpowiedzialność i szedłem do mediów za różne wyniki, tak samo Grzegorz Schetyna. Ja myślę, że daje sobie z tym radę.

Ale jest jak Lewandowski czy jeszcze musi trochę się podciągnąć?

Myślę, że jeżeli chodzi o piłkarskie umiejętności to się musi dużo podciągnąć.