Andrzej Wajda nie żyje. Odszedł w wieku 90 lat w niedzielę wieczorem. Twórczość wybitnego reżysera wspominał w dzisiejszej porannej rozmowie w RMF Classic socjolog i historyk idei prof. Paweł Śpiewak. "Najważniejszą sprawą w twórczości Wajdy był problem naszego dziedzictwa romantycznego, które mieści się w pytaniu - bić się czy nie bić? Jaka jest pozycja Polski wobec innych krajów? Jaka jest pozycja Polski wobec siebie samej" - wspominał prof. Śpiewak. Gość Tomasza Skorego w "Daniu do Myślenia" mówił też, że to, co charakterystyczne w twórczości Wajdy, to "brak miejsca na nacjonalistyczne schematy i na uproszczone podziały na dobrych i gorszych Polaków".

Na zdjęciu archiwalnym z 24.10.2015 reżyser Andrzej Wajda i odtwórca głównej roli - malarza Władysława Strzemińskiego - Bogusław Linda /Grzegorz Michałowski /PAP

Tomasz Skory: Wczoraj wieczorem zmarł Andrzej Wajda - jeden z największych, najbardziej znanych polskich twórców filmowych na świecie. W jego wypadku powiedzenie, że kształtował parę pokoleń Polaków jest chyba wyjątkowo trafne. Jest coś takiego jak ostateczna maksyma, którą Andrzej Wajda nam zostawił?

Prof. Paweł Śpiewak: Jeszcze chyba za wcześnie - albo mnie nie stać na formułowanie takiej maksymy. To, co mi zawsze imponowało w jego twórczości to połączenie olbrzymiej znajomości polskiej literatury - duża część jego filmów jest zbudowana na Mickiewiczu, Wyspiańskim, Reymoncie, Iwaszkiewiczu, Fredrze... One bardzo głęboko i świadomie sięgają do kanonu polskiej literatury. Wprowadza literaturę do obiegu w języku kinowym - każdy film  jest myśleniem o literaturze.

Nagroda PEN Clubu.

Za literacką obecność przypadła mu ostatnia nagroda - PEN Clubu. Całkowicie zasłużona i niezaskakująca - chociaż PEN Club jest organizacją skupiającą pisarzy. To, co on wykonuje nad pisarstwem, zasługuje na wielokrotną analizę i pracę. Drugi element, który mnie zawsze poruszał - Andrzej Wajda był malarzem. Aspiracje malarskie odgrywały bardzo wielką rolę w jego życiu. Potrafił posługiwać się obrazem - jego filmy są zakorzenione w polskiej sztuce. On integruje do swojego dzieła polską sztukę w największym zakresie. Wprowadza sceny z różnych dzieł malarskich. Nie byłoby tego wszystkiego bez wizji kultury polskiej, która scala wszystkie elementy - czyni ją niezwykle dynamiczną. Najważniejszą sprawą, najbardziej otwartą chyba - jest problem dziedzictwa romantycznego, w którym mieści się wielokrotnie stawiane pytanie - bić się, czy nie bić? Jaka jest pozycja Polski wobec innych krajów? Jaka jest pozycja wobec siebie samej? Andrzej Wajda stał na mocnym stanowisku, które jest źle widziane przez władze polityczne w Polsce. Kultura wymaga nieustannej reinterpretacji i autokrytycyzmu. Nie ma tutaj miejsca na żadne nacjonalistyczne schematy - na uproszczone wizje podziału na dobrych i gorszych Polaków. Są bardzo różne drogi prowadzące do polskości. Ta wielość dróg jest jego obsesją reżyserską.

... może to właśnie była ta maksyma.

To bogactwo historyczne od "Popiołów" aż po II wojnę światową - po jego film "Popiół i diament". To bardzo różne drogi. Nie ma w jego filmach potępień, oskarżeń - są analizy. Jeżeli można to nazwać - analizy artystyczne - prace nad kawałkami historii. Poza tym, to jest po prostu dobre kino. To się chce oglądać. Każdy, kto lubi kino, na pewno obejrzy jego filmy wiele razy. Wiele razy oglądałem film "Ziemia obiecana". To jest arcydzieło, nie można się od tego oderwać - trudno się oderwać od "Wesela", które zrobił. To są rzeczy trwałe - to należy do kanonu kultury polskiej.

Teraz już o aktualiach. W maju mówił pan o wielkiej skuteczności działań rządzących w budowaniu państwa podporządkowanego swojej ideologii - to jest wciąż aktualne? Czy może marsz zmylił trochę władzę? Mam wrażenie, że nieco zmylił - w sprawie aborcji PiS się cofnęła, w sprawie przyczyn katastrofy - one nijak nie są jaśniejsze niż rok temu. W sprawie obrony terytorialnej nie dzieje się nic - pozostaje na papierze. W sprawie wieku emerytalnego bez zmian. Troszkę mieszają się szyki rządzącym? Czy się mylę?

Na rzecz pana tezy przemawiają działania wicepremiera Morawieckiego. Na początku tego roku mówił o wielkim planie Morawieckiego - co każe nam czytać, że jest to odpowiedź na plan Balcerowicza. Tam był szereg inteligentnie sformułowanych postulatów i pomysłów. Jest koniec roku i nie ma żadnego aktu prawnego, który regulowałby cokolwiek z tego, o czym on mówił. Poza planem Balcerowicza i wyrzuceniem Szałamachy - nie zauważyłem, żeby coś się stało. Mam wrażenie, że PiS jest partią rewolucyjną, której zasadniczym pomysłem jest negacja wszystkiego tego, co było - na różne sposoby. Widocznym elementem jest niszczenie gimnazjów - przesunięcie początków edukacji szkolnej z 6 lat na 7. Kolejnym widocznym elementem jest atak na sędziów - na Trybunał Konstytucyjny. To jest wyrzucenie dziesiątek prokuratorów ze stanowisk. Próba ingerencji w działania sądownictwa. Wyrzucanie dyrektorów teatrów, instytucji kultury. To jest rewolucja, która ma charakter bardzo personalny. Najważniejsze - jak mówił  Lenin - są kadry. Wymiana kadr jest najważniejsza.

Czy narastające niezadowolenie nie doprowadzi do apogeum protestu? Przeczytaj całą rozmowę na www.rmfclassic.pl