"Michał świetnie wytrzymał ten wyścig pod względem psychicznym. Ucieczka na zjeździe była fantastyczna” – mówi w rozmowie z RMF FM Cezary Zamana. Były kolarz chwali też pozostałych biało-czerwonych na czele z Maciejem Paterskim.

Michał Kwiatkowski został mistrzem świata elity w kolarskim wyścigu ze startu wspólnego! Polak sięgnął po złoto w hiszpańskiej Ponferradzie. Po samotnym finiszu wyprzedził wielkich faworytów - Australijczyka Simona Gerransa i Hiszpana Alejandro Valverde. czytaj więcej

Patryk Serwański: To była profesorska rozgrywka Kwiatkowskiego. Jechał spokojnie, czekał, czekał, a jak już zaatakował - to reszta była bez szans.

Cezary Zamana: Jeszcze dużo emocji we mnie. To cudowny dzień Michała, całego polskiego kolarstwa. Już kilka dni temu Michał był bardzo wyciszony, skupiony. Podobnie reszta zespołu. To była perfekcyjnie rozegrany wyścig pod względem taktycznym. Świetnie przygotował to trener Piotr Wadecki. Polacy ponad połowę wyścigu jechali na czele peletonu, reszta tylko patrzyła. Wszyscy wiedzieli, że Kwiatkowski jest jednym z faworytów. On to wszystko wytrzymał psychicznie. Nie wdawał się w żadne akcje, czekał na ten jeden moment. Zaatakował na zjeździe, odjechał najlepszym kolarzom świata, a oni byli bezradni.

Właśnie, reszta czołówki jakby nie spodziewała się tego ataku. Czas reakcji na akcję Michał był słabiutki.

Oni po prostu nie byli w stanie utrzymać jego tempa na zjeździe. Było widać na wcześniejszych rundach jak Michał sprawdza ten zjazd, testuje go. Rzadko kolarz na tak ważnej imprezie odjeżdża rywalom na zjeździe i to w momencie, kiedy jest faworytem i powinien być pilnowany. Później Michał szybko doszedł czołową czwórkę. Oni też byli zaskoczeni, że do nich dołączył, a Polak jeszcze zaatakował. Moc, technika, wytrzymałość, koncentracja - wszystkie atuty, które posiada mistrz.

Naszą siłą była cała 9-osobowa reprezentacja. Gdyby nasz skład był mniej liczny, to nie byłoby tak łatwo o sukces.

Michał zasłużył na złoto, miał duże zaplecze. Mógł czuć się pewnie. Miał obok siebie drużynę, która zrobiła wszystko, żeby mu się udało.

Świetnie jechał Maciej Paterski. Długo jechał na czele peletonu, gonił ucieczki i siły zostały mu do samego końca. 17. miejsce to dobry wynik.

Przypomina mi się pierwszy etap Tour de Pologne. Było deszczowo, a Paterski walczył do końca, uciekał. Nie odpuszczał. Mało zabrakło mu do wygrania etapu. Teraz walczył nie dla siebie, tylko dla Michała. Wielkie brawa dla Maćka. To kolejny Polak, który stale robi postępy.

Ostatnim polskim mistrzem świata, ale wśród amatorów był Joachim Halupczok.

Pamiętam te mistrzostwa. Startowałem wtedy z Joachimem. On podobnie rozegrał tamten wyścig. Też zaatakował na zjeździe, dogonił ucieczkę i od razu poprawił. Jego wygrana była może bardziej spektakularna, bo dłużej jechał sam z przodu. To jednak były mistrzostwa amatorów, ale po tym sukcesie Joachim dostał wysoki kontrakt zawodowy - to się rzadko zdarzało. Widzę w obu tych sukcesach podobieństwa.

Mówi się, że to posiadanie koszulki mistrza świata to taka kolarska klątwa.

Rui Costa, poprzedni mistrz świata miał dość przeciętny sezon, ale przyznał, że z chęcią by tą klątwę przeciągnął na kolejny rok. Nie oczekujmy, że Michał będzie teraz seryjnie wygrywał wyścigi. Mistrzowi świata w najpiękniejszej koszulce kolarskiej świata - białej w tęczowe pasy jeździ się ciężko, ale wszyscy na niego patrzą i teraz będą mówić - Michał Kwiatkowski, Polak.