Józef Kałuża to legenda Cracovii i generalnie polskiej piłki. Nie tylko jako zawodnik, ale i selekcjoner reprezentacji, którego osiągnięcia przebił dopiero Kazimierz Górski. Poznajcie kolejnego kandydata na polskiego piłkarza wszech czasów w plebiscycie Eurosport.Interia.pl i RMF FM!

Pomnik Józefa Kałuży na placu przed stadionem Cracovii przy ulicy swojego imienia /Jacek Skóra /RMF FM

ZAGŁOSUJ i WYBIERZ z NAMI ORŁA WSZECH CZASÓW! >>>>

Kałuża przyszedł na świat w 1896 roku w Przemyślu. W wieku dziewięciu lat zamieszkał w Krakowie i tego adresu nie zmienił do śmierci.

"Pasy" nie były jego pierwszym klubem, ale kojarzy się przede wszystkim właśnie z Cracovią. Reprezentował jej barwy przez niemal 20 lat, wywalczył z nią dwa mistrzostwa Polski.

Tak pierwsze spotkanie z Józefem Kałużą wspominał w "Przeglądzie Sportowym" w 1946 roku inny gracz Cracovii Stanisław Mielech:

Pierwsze moje spotkanie z Józkiem zdarzyło się na krakowskich Błoniach. Mieliśmy tam swoją "paczkę", która znana była jako najsilniejsza. Zdarzyła się nam raz sposobność rozegrania zawodów z dobrym przeciwnikiem, lecz nie mieliśmy pełnego składu. W tym momencie jakiś mały, niepozorny uczniak, przysłuchujący się naszym pertraktacjom z przeciwnikiem, ozwał się nagle: "Ja mogę zagrać. Poprowadzę wam atak". (...) Zaczęła się gra i... tego dnia poznaliśmy Józefa Kałużę. Nim to był bowiem ów niepozorny uczniak. To, co on wówczas wyprawiał na boisku, było kunsztem, którego jeszcze nie znaliśmy. Grał inaczej niż my wszyscy. Piłka słuchała go, kleiła mu się do nogi. Wózkował świetnie, lecz wózkiem trudno nam było zaimponować. Rewelacją dla nas były natomiast jego strzały, ustawianie się do piłki, wybieganie na pozycję, wypuszczanie piłek łącznikom na przebój lub na skrzydła. Jego zagrania powiązały nasze bezplanowe indywidualne gierki i nadały im sens. Jak łatwo było przy nim zdobywać bramki! Od tego meczu zyskaliśmy w nim wodza i promotora naszych piłkarskich poczynań.

Piłkarską karierę Kałuża zaczynał w Polonii Kraków, potem przeniósł się do RKS-u Kraków, by ostatecznie w 1911 roku zostać graczem Cracovii. Po roku był już zawodnikiem pierwszego zespołu.

Tak w 1926 roku wspominał na łamach "Przeglądu Sportowego" swoje początki w "Pasach":

Błonia krakowskie, kolebka całego szeregu znanych graczy, pozwoliły Cracovii w roku 1911 znaleźć we mnie talent. Nie mając nawet sposobności do pokazania się w rezerwie, już z wiosną roku 1912 znalazłem się w I drużynie, w której grali wówczas m.in. śp. Poznański, śp. Pollak, Singer, bracia Traubowie, Synowiec, dr Lustgarten itd. Mimo moich 15 lat i wagi o wiele mniejszej niż piórkowa trener Cracovii, Kożeluch, zakwalifikował mnie na stałe do I drużyny. Niemałą zasługę w tem miał sam Kożeluch, no i Singer, od którego zdobywałem pierwsze wiadomości taktyczne. Ciekawie trenował nas Kożeluch. Np. strzelanie: kto trafił w pewne z góry oznaczone miejsce w bramce, otrzymywał czekoladę. Wkrótce mnie i Mielecha "odstawiono" od strzelania, ponieważ brakowało stale czekolady dla innych

W 1921 roku Kałuża poprowadził "Pasy" do tytułu mistrzowskiego: pierwszego nie tylko dla klubu, ale i na ziemiach polskich. Powtórzył ten sukces w 1930 roku.

Ostatni raz wystąpił w barwach Cracovii 25 maja 1931 roku. W sumie rozegrał dla niej - według różnych wersji - 404, 408 albo 416 meczów i zdobył 465 bramek: większość z nich w nieoficjalnych rozgrywkach, ale takie były wtedy futbolowe realia.

Na czym polegał fenomen Józefa Kałuży? Tak tłumaczył to w 1946 roku w "Przeglądzie Sportowym" Stanisław Mielech:

Bramki zdobywał dzięki niezwykłej celności strzałów, które oddawał z każdej pozycji, i dzięki fenomenalnej orientacji w sytuacjach podbramkowych. "Kałuża ma oczy dookoła koszulki" - mówiono. (...) Sławę swą zawdzięcza Kałuża nie tyle swoim zdolnościom technicznym, co taktycznym. On to wprowadził w Cracovii system gry opartej na stylu szkockim krótkimi, celnymi podaniami. Podstawą kombinacji Kałuży był trójkąt. Piłka szła od Kałuży do łącznika i wracała do Kałuży. Czas lotu piłki i jej gaszenia Kałuża wykorzystywał do wybiegnięcia na pozycję. Świetnie też prowadził grę skrzydłami. Przeciwnik wzięty w tryby kombinacji Kałuży przez jakiś czas rzucał się jak ryba w sieci, na próżno biegał za piłką od jednego zawodnika Cracovii do drugiego, a gdy się zmęczył, Cracovia zbierała plon taktyki Kałuży.

Kałuża w kadrze. Jego sukcesy przebił dopiero Górski

Inny rozdział to występy Józefa Kałuży w reprezentacji Polski. Jako zawodnik grał w niej w latach 1921-28, a w 1932 roku wybrano go na kapitana (selekcjonera) kadry: prowadził ją do wybuchu II wojny światowej.

Za jego kadencji reprezentacja Polski zajęła w 1936 roku czwarte miejsce na igrzyskach olimpijskich w Berlinie, a dwa lata później po raz pierwszy w historii wystąpiła na mistrzostwach świata - i od razu rozegrała jeden z najbardziej efektownych meczów w historii mundialowych występów: uległa Brazylii 5:6 po dogrywce.

Te osiągnięcia przebiła dopiero era Górskiego.

Nie tylko piłka

Co ciekawe, Józef Kałuża był nie tylko sportowcem. Pracował również jako nauczyciel i był dziennikarzem.

Jego córa Irena wspominała w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej":

Pisał na maszynie teksty do "Przeglądu Sportowego". (...) Dziennikarstwo go pochłaniało najbardziej poza piłką, kochał to. Często zaraz po meczu biegł do redakcji, żeby spisać wszystko na gorąco, żeby niczego nie zapomnieć.

Józef Kałuża zmarł w 1944 roku w Krakowie na zapalenie opon mózgowych. Mogła go uratować penicylina, ale w czasie okupacji była praktycznie niedostępna.

W rozmowie z "Wyborczą" Irena Kałuża przyznała: Zmagał się z zapaleniem opon mózgowych i gdyby wtedy w Polsce był dostępny lek, który odkrył Fleming, spokojnie pożyłby jeszcze wiele lat.

ZAGŁOSUJ i WYBIERZ z NAMI ORŁA WSZECH CZASÓW! >>>>

Józef Kałuża

Urodzony 11 lutego 1896 roku w Przemyślu.

Kariera:

1912-1931 Cracovia (97 meczów, 84 gole).

1921-1928 Reprezentacja Polski (16 meczów, 7 goli).

Sukcesy:

Mistrzostwo Polski: 1921 i 1930.

W roli kapitana (selekcjonera) reprezentacji Polski: 4. miejsce na igrzyskach olimpijskich w Berlinie (1936), pierwszy w historii polskiej piłki występ na mistrzostwach świata (1938).

autor: Paweł Pieprzyca

(e)