Zakończył się ostatni w tym roku tenisowy turniej wielkoszlemowy. Na kortach w Nowym Jorku wygrali: Angelika Kerber i Stanislas Wawrinka. Cztery najważniejsze tenisowe turnieje tego roku przyniosły spore emocje, a - dość niespodziewanie - jedną z największych przegranych jest Serena Williams. Choć tenisistka była też… najlepsza.

Novak Đoković i Angelique Kerber /zdjęcie po lewej: EPA/JUSTIN LANE, zdjęcie po prawej: PAP/EPA/CJ GUNTHER /PAP/EPA

Amerykańska tenisistka była faworytką właściwie każdego z czterech wielkoszlemowych turniejów. I choć grała w trzech finałach, to zwyciężyła jedynie na Wimbledonie. W decydującym meczu pokonała Angelikę Kerber. To był udany rewanż Amerykanki za finał Australian Open, w którym górą była Kerber.

Z kolei w finale French Open, Williams nie poradziła sobie z Garbinie Muguruzą. Kilka dni wcześniej w półfinale US Open dotychczasową liderkę rankingu WTA pokonała Karolina Pliskova. Młode zawodniczki naciskają więc na starą mistrzynię i możliwe, że powoli następuje zmiana warty w kobiecym tenisie. Tym bardziej, że Kerber jest od dziś pierwszą rakietą świata. A to dzięki wygranej w US Open. Niemka mieszkająca w podpoznańskim Puszczykowie zarobiła też najwięcej na wielkim szlemie. Do jej kieszeni trafiło grubo ponad 7 milionów dolarów i to mimo tego, że na French Open odpadła już w pierwszej rundzie.

Naszą nadzieją na wielkoszlemowy sukces była oczywiście Agnieszka Radwańska. Początek był bardzo obiecujący, bo krakowianka dotarła do półfinału Australian Open, w którym przegrała z Sereną Williams. Kolejne turnieje nie były już tak dobre. W Paryżu w 4. rundzie lepsza od Radwańskiej okazała się Bułgarka Cwetana Pironkova. To był trudny mecz, który kilkakrotnie przerywały opady deszczu. Tradycyjnie dużo obiecywaliśmy sobie po Wimbledonie, ale w tym roku Polka dotarła jedynie do 4. rundy. Tam lepsza okazała się Dominika Cibulkova. Na tym samym etapie rywalizacji Radwańska odpadła też z US Open. W Nowym Jorku wyeliminowała ją młoda Chorwatka Ana Konjuh.

U panów królem wielkiego szlema bez wątpienia był Novak Djoković. Wygrał US Open i French Open. Do tego dołożył finał US Open. Nieco słabiej Serb spisał się tylko na Wimbledonie, z którym pożegnał się już w trzeciej rundzie. Największym pechowcem bez wątpienia jest Andy Murray. Co prawda Szkot w londyńskim finale pokonał Milosa Raonicia z Kanady, ale dwa finałowe starcia z Dojovociem - w Melbourne i Paryżu - przegrywał. Na US Open wygrał z kolei Stan Wawrinka: dla Szwajcara to trzeci wielkoszlemowy tytuł w karierze, ale pierwszy wywalczony w Nowym Jorku.

Łącznie w wielkoszlemowych finałach wystąpiły w tym roku zaledwie cztery tenisistki i tyle samo tenisistów. Po trzy razy w finałach grali: Williams, Kerber, Djoković i Murray. Po jednym wielkoszlemowym finale zanotowali: Muguruza, Pliskova, Raonić i Wawrinka. Dla porównania przed rokiem w finałach wielkiego szlema oglądaliśmy także czterech zawodników (Djoković, Murray, Federer i Wawrinka), ale również sześć zawodniczek (Williams, Szarapowa, Safarova, Vinci, Penetta, Muguruza).

APA