Piłkarze występującego w angielskiej ekstraklasie Southampton nie chcieli skorzystać z dnia wolnego, który dostali po zwycięstwie 2:1 nad Arsenalem Londyn w Pucharze Ligi. Poprosili szkoleniowca Ronalda Koemana o dodatkowe zajęcia.

Weligton: Messi mnie obraził

"Leo Messi nazwał mnie sk..." - zdradził Weligton, obrońca Malagi. Obie drużyny zagrały ze sobą w ramach piątej kolejki Primera Division. czytaj więcej

Zaplanowaliśmy wolny dzień, ale obrońca Jose Fonte powiedział mi: "Szefie, chcielibyśmy jutro przyjść na trening". Uśmiechnąłem się i zdziwiony odparłem: "Ale jak to, przecież macie wolne. Zaplanowałem już spędzenie tego dnia z żoną!" - relacjonował Holender.

Ostatecznie trening się odbył - ku ogromnej satysfakcji Koemana.

Coś takiego jeszcze nigdy mi się nie przydarzyło. To świadczy o ogromnej ambicji moich piłkarzy i bardzo wiele dla mnie znaczy - podkreślił szkoleniowiec "Świętych".

Cała sytuację humorystycznie skomentowała angielska prasa. Pamiętacie tego dzieciaka w szkole, który siedział w pierwszej ławce i przypominał nauczycielce, że zapomniała zadać pracy domowej? Wygląda na to, że tacy grają teraz w Southampton - to jeden z komentarzy.

Dzięki zwycięstwu nad Arsenalem "Święci" awansowali do 1/8 finału Pucharu Ligi. Kolejnym rywalem zespołu z południa Anglii będzie Stoke City.

W zeszłym sezonie podstawowym bramkarzem Southampton był reprezentant Polski Artur Boruc.

(edbie)