"Po meczu na kolacji ledwo trzymałem widelec. Uważałem, żeby nie wypadł z ręki" - mówił rozgrywający reprezentacji Polski piłkarzy ręcznych Michał Jurecki o wysiłku włożonym w wygrany wczoraj 24:22 ćwierćfinał mistrzostw świata z Chorwacją. Jak dodał, w dniu przerwy marzył tylko o spaniu. Jutro biało-czerwoni zagrają o awans do finału z Katarem.

Krzysztof Lijewski: Jest mi ciężko. Wolałbym grać

Krzysztof Lijewski to największy pechowiec w naszej reprezentacji. Z powodu kontuzji stopy walkę kolegów ogląda z ławki rezerwowych. W innych okolicznościach na pewno by grał. W dwóch pierwszych meczach turnieju był najlepszym strzelcem biało-czerwonych. "Teraz już wiem co czują kibice.... czytaj więcej

Zmęczenie po meczu było wielkie, a potem jeszcze nieprzespana noc. Mam nadzieję, że dziś się zregeneruję. Marzę tylko, żeby cały dzień spędzić w łóżku, ewentualnie pójść na jakiś mały masaż - powiedział w przeddzień półfinałowego meczu z gospodarzami turnieju 30-letni zawodnik Vive Kielce.

Wieczorem obejrzał inny ćwierćfinał, w którym Katarczycy uporali się z Niemcami. Wczoraj po tych wszystkich emocjach długo nie mogłem zasnąć, dlatego obejrzałem sobie w telewizji mecz Kataru z Niemcami. Gospodarze grali bardzo agresywnie w obronie, a w ataku byli niesamowicie szybcy. Pokazali naprawdę dobrą piłkę ręczną - ocenił.

"Widowni się nie boimy"

Podobnego zdania jest jego starszy brat Bartosz, który 31 stycznia skończy 36 lat. Mają dwóch murarzy w bramce. To jest ich potworna siła. Rozgrywający Zarko Marković nastrzelał już mnóstwo bramek. Czyli mają bardzo dobrą drugą linię. Gra u nich ogromny kołowy, ważący 120 kilo Hiszpan (Borja Vidal, do 2005 roku zawodowo uprawiał koszykówkę - przyp. red.), więc może być bardzo ostro, tak jak z Niemcami w ćwierćfinale. Ale my też nie przebieramy w środkach. Jak nie będziemy robić błędów, a w ataku zagramy z głową, to będzie dobrze - przekonywał Bartosz Jurecki, obrotowy SC Magdeburg.

Starszy z braci jest spokojny o reakcje widowni, która szczelnie zapełnia trybuny na meczach organizatorów MŚ. Widowni się nie boimy, a wręcz przeciwnie - taki doping nas dodatkowo mobilizuje. A na pewno naszych kibiców, mimo wszystko, też usłyszymy - wyjaśnił.

Bartosz Jurecki zauważył, że z meczu na mecz postawa biało-czerwonych jest coraz lepsza. Nie zawsze może nasza gra pięknie wygląda, ale nadrabiamy wolą walki. Mamy naprawdę dobrą drużynę, na każdej pozycji przynajmniej po dwóch świetnych zawodników. Brakowało nam na początku turnieju tylko scalenia i pokazania się jako zespół. Z meczu na mecz rozkręcaliśmy się - podkreślił Bartosz Jurecki, od którego starszy w polskiej ekipie i to zaledwie o niecałe cztery miesiące, jest tylko kapitan drużyny Sławomir Szmal.

(MRod)