Krzysztof Lijewski to największy pechowiec w naszej reprezentacji. Z powodu kontuzji stopy walkę kolegów ogląda z ławki rezerwowych. W innych okolicznościach na pewno by grał. W dwóch pierwszych meczach turnieju był najlepszym strzelcem biało-czerwonych. "Teraz już wiem co czują kibice. Oglądanie naszych meczów wyzwala skrajne emocje" - mówi w rozmowie ze specjalnym wysłannikiem RMF FM do Kataru.

Patryk Serwański: Na pewno jest panu bardzo ciężko. Kontuzja pokrzyżowała plany. Wytrzymuje pan jakoś to całe napięcie i emocje?

Krzysztof Lijewski: Nie jest łatwo, nie ukrywam. Wolę grać i czynnie brać udział w wydarzeniach na boisku niż biernie przyglądać się temu z ławki. Oglądanie reprezentacji z boku czasami potrafi doprowadzić człowieka do skrajnych emocji. Normalnie tego nie odczuwam, ale teraz wiem, co czują kibice w hali i ci przed telewizorami. To naprawdę czasami podnosi poziom adrenaliny bardzo wysoko. Ciężko nad sobą zapanować. Chłopaki grają coraz lepiej. Widać, że drużyna cały czas się scala. Te kontuzje, które nam się przytrafiają nie tylko nas nie zastopowały, ale jeszcze mocniej nas mobilizują. Każdy kto wchodzi na parkiet odwala świetną robotę.

Nawet siedząc na ławce jest pan bardzo ważnym graczem tej drużyny. Na pewno podpowiada pan kolegom, pomaga mentalnie. Jak to wygląda?

Zawsze służę pomocą. Jeśli zauważę coś istotnego to przekazuję wskazówki. Najłatwiej jest przed meczem i w przerwie. W trakcie spotkania ciężko jest przekazać coś kolegom na parkiecie. Jeżeli mogę tak pomóc to będę to robił. Nie przyjechałem tu na wakacje. Bardzo mi przykro, że uraz mnie wykluczył i że nie mogę grać, ale jeśli choć podpowiedzią mogę pomóc to jak najbardziej można na mnie liczyć.

Artur Jamrozik przez lata był trenerem reprezentacji Polski w szermierce. Przez lata pracował też w szermierczej sekcji Legii Warszawa. Jeszcze niedawno trenował olimpijską kadrę Egiptu, ale od ponad roku pracuje w Katarze. W rozmowie z RMF FM podkreśla, że to wyjątkowe miejsce, a z taką... czytaj więcej

Jakie są rokowania dotyczące pańskiego urazu?

To nie jest poważny uraz. Zerwane ścięgno, które tak naprawdę do niczego nie jest człowiekowi potrzebne, nie trzeba go operować. Jednak obrzęk jest bardzo duży. Nie mogę normalnie chodzić, a co dopiero biegać czy skakać. Rehabilitacja może potrwać jeszcze kilkanaście dni. Zobaczymy jak to się będzie goić.

Co może pan powiedzieć o reprezentacji Kataru?

Jeszcze nie analizowaliśmy ich gry. Najważniejsze jest jednak to jak sami zagramy. Trzeba będzie zachować spokój i zimną krew. Trybuny będą pełne. Na mecz z Niemcami rozdawano bilety. Najważniejsze by być skoncentrowanym i odpowiednio reagować na to co na parkiecie zaproponują rywale.

W piłce ręcznej gospodarzom często pomagają ściany.

Nie możemy mówić, że będzie inaczej. Każdemu gospodarzowi mistrzostw świata czy Europy ściany pomagały, pomagają i będą pomagać. Taka jest niestety struktura naszej dyscypliny.