Po niepowodzeniach w pierwszych meczach Euro 2016, złe wrażenie spróbują zatrzeć piłkarze Belgii i Portugalii, którzy zmierzą się odpowiednio z Irlandią oraz Austrią. Tego dnia zaplanowano także spotkanie Islandia - Węgry.

Reprezentanci Portugalii /MIGUEL A. LOPES /PAP/EPA

Belgia rozpoczęła turniej od porażki z Włochami 0:2. W jej szeregach wówczas przede wszystkim zawiodły dwie największe gwiazdy - Eden Hazard i Kevin de Bruyne. W starciu z Irlandią drużyna z Beneluksu jest jednak zdecydowanym faworytem i stoi za nią statystyka. Z tym rywalem nie przegrała od 50 lat, a w spotkaniu o punkty nie zdarzyło jej się to nigdy.

W zespole z Zielonej Wyspy nastrój jest pozytywny. Poprzednie Euro zakończył z trzema porażkami, a po losowaniu grup obecnego też trudno było o optymizm. Tymczasem ze Szwecją zagrał dobrze i był blisko zwycięstwa. Skandynawowie wyrównali na 1:1 dzięki samobójczej bramce Ciarana Clarka.

W piątek w meczu tej grupy Włochy wygrały ze Szwecją 1:0.

Portugalia natomiast nie zdołała pokonać walecznych Islandczyków. Spotkanie zakończyło się remisem 1:1, a Cristiano Ronaldo został po tym meczu zapamiętany nie z dobrej gry, ale z kpiących z rywala komentarzy.

Jeśli pomocnik Realu Madryt wybiegnie w sobotę na boisko, zostanie Portugalczykiem z największą liczbą występów w drużynie narodowej. Obecnie razem z Luisem Figo ma na koncie 127 meczów w reprezentacji.

Austria w pierwszym spotkaniu również zawiodła. Przegrała z Węgrami 0:2.

Przed turniejem spotkanie Islandii z Węgrami można było zapowiadać jako konfrontację dwóch "Kopciuszków". Obie drużyny pokazały jednak, że należy je traktować poważnie. Madziarom zwycięstwo praktycznie da awans do 1/8 finału. Jeśli wygrają Islandczycy, również będą blisko występu w fazie pucharowej.

W reprezentacji Węgier są czterej piłkarze z polskiej ekstraklasy: Richard Guzmics z Wisły Kraków, Tamas Kadar i Gergo Lovrencsics z Lecha Poznań oraz Nemanja Nikolic z Legii Warszawa. Dwaj pierwsi mieli już okazję zaprezentować się na francuskim turnieju.

(mal)