Brytyjczyk Chris Froome (Sky) wygrał 19. etap kolarskiego Giro d'Italia z górskim finiszem w Bardonecchia (184 km) i objął prowadzenie w wyścigu. Dotychczasowy lider, jego rodak Simon Yates (Mitchelton-Scott) poniósł ogromne straty i nie liczy się w walce o zwycięstwo.

Brytyjczyk Chris Froome (Sky) wygrał 19. etap kolarskiego Giro d'Italia z górskim finiszem w Bardonecchia (184 km) i objął prowadzenie w wyścigu. Dotychczasowy lider, jego rodak Simon Yates (Mitchelton-Scott) poniósł ogromne straty i nie liczy się w walce o zwycięstwo.
Chris Froome z teamu Sky /DANIEL DAL ZENNARO /PAP/EPA

Froome, czterokrotny zwycięzca Tour de France, znokautował w piątek rywali. Finiszował po samotnej, 80-kilometrowej ucieczce, wyprzedzając o trzy minuty Kolumbijczyka Richarda Carapaza (Movistar) i Francuza Thibauta Pinot (FDJ) o 3.07.

Akcja Froome'a wyglądała jak z innej epoki kolarstwa. Brytyjczyk zaatakował w połowie etapu, na bardzo długim (18,5 km), częściowo szutrowym podjeździe na przełęcz Finestre, gdzie wyznaczono specjalną premię Cima Coppi, tradycyjnie na najwyższym punkcie na trasie całego wyścigu (2178 m). Przewaga Froome'a wzrosła podczas kolejnej wspinaczki do Sestriere. U stóp 7,2-kilometrowego podjazdu do mety mała grupka pościgowa, nie najlepiej współpracująca, traciła do niego blisko trzy i pół minuty.

Na ostatnim odcinku zmęczony Froome niewiele stracił z tej przewagi, wygrywając w kapitalnym stylu królewski etap.

Czegoś takiego jeszcze nie zrobiłem w całej mojej karierze. Przełęcz Finestre była idealnym miejscem do ataku. Szutrowy odcinek przypominał mi afrykańskie drogi - skomentował Froome.

Ucieczka kolarza Sky była początkiem gehenny Yatesa. Lider wyścigu odpadł z czołówki 86 km przed metą. Nie wytrzymał tempa narzuconego przez pomocników Froome'a w połowie podjazdu na Finestre, a na "dachu wyścigu" tracił do swojego rodaka blisko kwadrans. Do mety dojechał kompletnie wyczerpany prawie... 39 minut po zwycięzcy.

Froome, który ściga się w Giro d'Italia po raz pierwszy od 2010 roku, odniósł drugie etapowe zwycięstwo, po sukcesie w minioną sobotę na Monte Zoncolan.

Jego udział w wyścigu nie był pewny z powodu podwyższonego poziomu salbutamolu (środek dla astmatyków), jaki wykryto w jego organizmie po jednym z etapów ubiegłorocznego wyścigu Vuelta a Espana. Procedura dyscyplinarna jednak się nie zakończyła i Brytyjczyk był gorąco witany w Jerozolimie, gdzie rozpoczęła się tegoroczna edycja.

Na dwa dni przed zakończeniem wyścigu w Rzymie Froome wyprzedza o 40 sekund zwycięzcę sprzed roku Dumoulina. Na trzecie miejsce awansował Pinot, który traci do lidera ponad cztery minuty.

(ag)