Pociąg ukryty pod ziemią w skarpie kolejowej w Wałbrzychu ma 92 metry – twierdzą odkrywcy "złotego pociągu". W czasie badań znaleźli również ślady pięciu dawnych torów i tunel. Podziemna pustka na głębokości dziewięciu metrów ma szerokość 9 metrów i wysokość 5 metrów. To w tym tunelu ma być ukryty skład. Z kolei naukowcy z AGH są przekonani, że pociągu nie ma. W Wałbrzychu zaprezentowano dwa szczegółowe raporty z bezinwazyjnych badań terenu, gdzie ma być ukryty pancerny skład z okresu II wojny światowej. Pierwszy dokument przygotowali odkrywcy „złotego pociągu”. Drugi naukowcy z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie.

Prezentacja raportów nt. "złotego pociągu" /Maciej Kulczyński /PAP

Odkrywcy pociągu, Piotr Koper i Andreas Richter, dwukrotnie badali miejsce, w którym ma być ukryty skład. W drugim badaniu uczestniczył specjalista z Wrocławia, zajmujący się georadarami. Jak poinformowali na trwającej właśnie konferencji prasowej, znaleźli ślady dawnych torów kolejowych.


Badanie magnetometrem cezowym potwierdziło istnienie w tym miejscu torów - przynajmniej dwóch torowisk. Odkrywcy nie wiedzą, czy są tam jeszcze szyny, czy tylko podkłady kolejowe. Badanie sięga tylko do pięciu metrów pod ziemią. Skład może być niżej.

Odkrywcy badali teren dwukrotnie. Od 9 do 13 listopada, potem od 28 do 29 listopada. W czasie drugich badań wyłączona była linia wysokiego napięcia przebiegająca nad skarpą.

Badanie termowizyjne wskazało odchylenia i różnice temperatur w dwóch miejscach w skarpie. Charakterystyczny jest kształt tych anomalii – są prostokątne. W tych miejscach przeprowadzono badania georadarem. Na zdjęciach ukazał się tunel – pustkaciężko określić - mówi Piotr Koper, jeden z odkrywców "złotego pociągu". Ta pustka ma szerokość pięciu metrów.

Badania georadarem wykazały nieregularne kształty i pustki na głębokości 11 metrów. Pierwszy raz w życiu uzyskaliśmy tak dokładny odczyt – mówi Koper.

Kolejne badania potwierdziły istnienie tunelu na głębokości dziewięciu metrów. Pustka szeroka jest na dziewięć metrów i wysoka na pięć metrów.

W skarpie znaleźliśmy anomalie – mówi doktor Adam Szynkiewicz, współpracujący z odkrywcami. Możliwe, że jest to tunel. Niewykluczone, że jest także pociąg. Naukowiec potrzebuje jednak kolejnych badań, by potwierdzić doniesienia i wyniki badań prowadzonych przez samych odkrywców.

AGH: Pociągu nie ma

Pociągu nie ma – mówią naukowcy z AGH. Naszym celem było wykrycie pustych przestrzeni i potwierdzenie, czy jest w nich pociąg – tłumaczy profesor Janusz Madej z AGH. Według naszych badań być może tunel jest, ale pociągu na tym terenie nie ma - powiedział prof. Madej.

Badania grawimetryczne, georadarowe i magnetyczne prowadzono na terenie skarpy i jej zboczach. Teren, na którym ma być skład, jest otoczony skałami pochodzącymi z różnych okresów. Ich gęstość jest bardzo różna. To naukowcy musieli uwzględnić w swoich badaniach.

Badania AGH stwierdzają trzy anomalie. Część jest na niewielkiej głębokości. To mogą być anomalie geologiczne – naturalne.

Naukowcy z krakowskiej AGH swoje badania w okolicach 65. kilometra trasy kolejowej z Wrocławia do Jeleniej Góry prowadzili raz. Oba zespoły wykorzystały nieinwazyjne metody. Teren sprawdzano między innymi za pomocą georadarów i wykrywaczy metali.

Władze Wałbrzycha: Raporty przeanalizuje specjalny zespół

Urząd miejski w Wałbrzychu w oświadczeniu podkreślił, że teraz oba raporty zostaną poddane analizie w ramach specjalnego zespołu. Później przedstawione zostaną rekomendacje dotyczące dalszych działań.

Informacje o tym, że w okolicach Wałbrzycha w czasie II wojny światowej został zasypany pociąg ze złotem i innymi kosztownościami wywiezionymi pod koniec wojny z Wrocławia pojawiały się od lat.

Generalny konserwator zabytków, wiceminister kultury Piotr Żuchowski wyrażał w sierpniu przekonanie, że "złoty pociąg" istnieje "na ponad 99 procent". Jednak zdaniem niektórych znawców tematu "złoty pociąg"  to tylko legenda.

(mpw)