Trener polskich skoczków narciarskich Stefan Horngacher przyznał, że żałuje, że z powodu warunków atmosferycznych odwołano czwartą serię mistrzostw świata w lotach w Oberstdorfie. „Była szansa na złoto” – ocenił. Kamil Stoch zajął drugie miejsce i przegrał z Norwegiem Danielem Andre Tande.

Kamil Stoch / Grzegorz Momot /PAP

To jest super wynik Kamila. Udało się jeszcze o jedno miejsce poprawić, ale jednocześnie miał jeszcze szansę, by to wygrać - stwierdził Horngacher.

Zabrakło jednej serii. Mimo wszystko jestem ekstremalnie zadowolony, zwłaszcza po konkursach na Kulm, gdzie nie wypadliśmy najlepiej. Nie było wtedy łatwo, ale znowu nam się wszystkim udało wyjść z tej sytuacji - ocenił austriacki szkoleniowiec.

Na półmetku rywalizacji, czyli po dwóch piątkowych seriach, Stoch zajmował trzecie miejsce. Po doskonałym skoku na odległość 215,5 m awansował na drugą pozycję i wyprzedził Niemca Richarda Freitaga. Stratę do Tandego zmniejszył do 13,3 pkt.

W lotach 13 punktów to nie jest dużo. A gdyby Kamil oddał super skok, a Tande popełniłby gdzieś jakiś błąd? Wszystko było możliwe - podkreślił Horngacher.



Na pytanie, czy żałuje, że odwołano czwartą serię, Horngacher odparł: "I tak, i nie. Dla mnie bardziej tak. Oczywiście można było też spaść z podium, ale my patrzymy zawsze do przodu i byliśmy gotowi, by w ostatnim skoku zaatakować - stwierdził. 

Cały czas wierzyłem, że Stoch jest w stanie zdobyć tu medal. Jak wygrywa się dwa tygodnie wcześniej w takim stylu Turniej Czterech Skoczni, to należy wyjść z założenia, że jest się w stanie wywalczyć też medal MŚ w lotach. Po zawodach na skoczni Kulm ta pewność trochę uciekła, ale Kamil zrobił wszystko poprawnie. On jest fantastycznym zawodnikiem -mówił austriacki szkoleniowiec.

"Walczymy o złoto, ale z brązu też będziemy szczęśliwi"

Na niedzielę zaplanowany jest konkurs drużynowy. Wystąpią w nim Piotr Żyła, Hula, Dawid Kubacki i Stoch.

Spróbujemy poprawić te drobnostki, które można, by skakać jeszcze lepiej. Mam nadzieję, że będziemy walczyć o medal - zapowiedział trener Polaków.

 Kto jest najgroźniejszy? Norwegowie, Niemcy, nie można lekceważyć Słoweńców, Austriacy też są zawsze nieobliczalni. Wszyscy będą walczyć. Musimy uważać, żebyśmy po prostu oddawali swoje najlepsze skoki - podkreślił. Na pytanie, czy bierze brązowy medal w ciemno, trener odparł: "Oczywiście. Walczymy o złoto, ale z brązu też będziemy szczęśliwi".

(mn)