Dwa dni po otwarciu hali odlotów na brukselskim lotnisku Zaventem, gdzie 22 marca doszło do zamachu, nadal panuje chaos. Z powodu zaostrzonych kontroli pasażerowie nie raz muszą czekać w kolejkach nawet cztery godziny.

Lotnisko Zaventem /LAURENT DUBRULE /PAP/EPA

Hala odlotów na Zaventem czynna jest od poniedziałku. Pasażerowie i ich bagaże kontrolowani są teraz już przy wejściu, wskutek czego przed budynkiem ustawiają się długie kolejki. Czas oczekiwania na wstępną kontrolę to około półtorej godziny - poinformowała rzeczniczka lotniska Florence Muls. Niemal taka sama ilość czasu potrzebna jest na odprawę i przejście przez kolejne kontrole wewnątrz terminala. Pasażerom radzi się, by byli na lotnisku na trzy godziny przed odlotem ich samolotu.

Wielu pasażerom nie udaje się jednak zdążyć na samolot. Jak informuję media w poniedziałek, z powodu chaosu, na odlot spóźnił się były premier Belgii Yves Leterme.

Jak komentują belgijskie media, dodatkowe kontrole przed wejściem do hali odlotów wcale nie poprawiają bezpieczeństwa samych pasażerów, którzy tłoczą się w kolejkach na zewnątrz. Celem jest raczej ochrona budynków.

Według prezesa portu lotniczego Marca Descheemaeckera na dodatkowe kontrole nalegała policja. Cholera... 40 dni pracy dzień i noc, aby doprowadzić do ponownego otwarcia lotniska, a kilka osób z policyjnych związków zawodowych uparło się na ten głupi system kontroli. Zlikwidujcie to! W ten sposób strzelamy sobie w stopę i ośmieszamy się za granicą! - napisał Deschmeemaecker na Facebooku.

Dyrektorka banku nawołuje do bojkotu lotniska. "Wszyscy do Amsterdamu"

Dyrektorka belgijskiego banku centralnego Marcia De Wachter dała wyraz swej frustracji na Twitterze, wzywając do bojkotu brukselskiego lotniska. "Wszyscy do Amsterdamu!" - pisała. We wtorek jednak przeprosiła za swoje wpisy na temat Zaventem.

We wtorek na brukselskie lotnisko ma się udać unijna komisarz transportu Violeta Bulc. Jednak KE wskazywała we wtorek, że to do władz poszczególnych portów lotniczych w UE należy decyzja o wprowadzeniu dodatkowych środków bezpieczeństwa ponad te, jakie wymagane są przepisami unijnymi.

22 marca w hali odlotów na Zaventem dwóch zamachowców samobójców zdetonowało ładunki wybuchowe, zabijając 16 osób. Kolejny terrorysta zdetonował bombę w metrze, gdzie zginęło również 16 osób.

Po zamachu lotnisko było nieczynne przez 12 dni, a następnie stopniowo przywracano obsługę lotów. Kontrole pasażerów odbywały się w prowizorycznych namiotach, ale w minioną niedzielę wieczorem ponownie otwarto halę odlotów, po usunięciu większości zniszczeń.

(az)