Władze już od pięciu lat wiedziały, że islamscy terroryści planują zamach na paryską salę koncertową Bataclan, ale policja jej nie chroniła - ujawniły nadsekwańskie media. Niefrasobliwość francuskiego rządu, służb specjalnych i prokuratury sprawiła, że w czasie bezprecedensowej serii ataków dżihadystów ponad miesiąc temu w Paryżu, islamiści bez problemu dokonali w tym klubie masakry. Zabili tam 90 osób.

Ewakuacja z sali Bataclan po zamachach z 13 listopada /YOAN VALAT /PAP/EPA

Paryscy komentatorzy oskarżają o karygodną nieudolność władze, służby specjalne i sekcję antyterrorystyczną paryskiej prokuratury. Ta ostatnia już pięć lat temu wszczęła śledztwo w sprawie planowanego zamachu na Bataclan. Zostało jednak ono umorzone, a właściciel i dyrekcja sali koncertowej nie zostali nawet o istniejącym zagrożeniu powiadomieni. W przeciwieństwie do wielu innych gmachów Bataclanu nie chroniła policja.

Co więcej, już pięć lat temu o planowanie zamachu na tę salę koncertową podejrzani byli ekstremiści powiązani z Fabienem Clainem - Francuzem urodzonym na afrykańskiej wyspie La Reunion, który dzisiaj jest członkiem Państwa Islamskiego. To właśnie Clain nagrał komunikat tej organizacji po listopadowej serii krwawych ataków terrorystycznych w Paryżu.

(abs)