Śledztwo w sprawie wypadku byłej premier Beaty Szydło w Oświęcimiu znajduje się w fazie końcowej. Na obecnym etapie nie ma potrzeby pozyskania kolejnej opinii biegłych – poinformowała Prokuratura Okręgowa w Krakowie w odpowiedzi na pytania PAP dotyczące postępowania.

Wrak rządowej limuzyny na lawecie / Jacek Bednarczyk /PAP

"Postępowanie znajduje się w fazie końcowej. Na obecnym etapie postępowania nie zachodzi potrzeba pozyskania innej opinii niż sporządzona przez biegłych z Instytutu Ekspertyz Sądowych w Krakowie" - poinformowała prokuratura.

"Uzyskana w toku postępowania opinia biegłych z Instytutu Ekspertyz Sądowych nie wymaga uzupełnienia, niezbędne jest natomiast odniesienie się przez biegłych do kwestii, czy materiały nadesłane przez biegłych niemieckich mają wpływ na wnioski końcowe opinii" - wyjaśnili śledczy. Wcześniej prokuratura podawała, że na prośbę biegłych z IES prokuratura zasięgnęła opinii specjalistów z Niemiec, którzy dodatkowo odczytywali rejestratory, odczytywane już przez biegłych.

W toku postępowania przesłuchano 91 świadków. Powołano ośmiu biegłych i zwrócono się o opinie do trzech instytucji. Akta główne jawne sprawy liczą obecnie szesnaście tomów.

"Z uwagi na dobro śledztwa bardziej szczegółowe informacje w tym zakresie, w szczególności dotyczące rodzaju planowanych dalszych czynności procesowych, jak i sposobu i terminu zakończenia postępowania, nie będą przekazywane" - zaznaczono w odpowiedzi prokuratury.

Do wypadku doszło 10 lutego 2017 r. w Oświęcimiu. Policja podała, że rządowa kolumna trzech samochodów (pojazd ówczesnej premier Beaty Szydło jechał w środku) wyprzedzała fiata seicento; jego 21-letni kierowca przepuścił pierwszy samochód, a następnie zaczął skręcać w lewo i uderzył w auto szefowej rządu, które następnie uderzyło w drzewo.

14 lutego ub.r. prokuratorski zarzut nieumyślnego spowodowania wypadku usłyszał kierowca fiata seicento Sebastian K. Kierowca nie przyznał się do winy, prokuratura nie podawała treści jego wyjaśnień.

W wyniku wypadku poważne obrażenia ciała, utrzymujące się dłużej niż siedem dni, odnieśli Beata Szydło i jeden z funkcjonariuszy BOR - szef ochrony premier. Beata Szydło do 17 lutego ub.r. przebywała w Wojskowym Instytucie Medycznym w Warszawie. U drugiego funkcjonariusza BOR - kierowcy pojazdu - stwierdzono lżejsze obrażenia.

W ubiegłym tygodniu prokuratura poinformowała o przedłużeniu śledztwa do 10 kwietnia w celu wykonania uprzednio zaplanowanych czynności procesowych. Poprzedni termin upływał 10 lutego.

(mn)