Rządowe audi, którym jechała premier Beata Szydło, a także fiat kierowany przez Sebastiana K. w momencie wypadku w Oświęcimiu były całkowicie sprawne. Jak dowiedział się nieoficjalnie reporter śledczy RMF FM, takie są wnioski z opinii biegłych w sprawie stanu technicznego pojazdów, które uczestniczyły w tym lutowym wypadku. To jedna z kluczowych ekspertyz w śledztwie.

Rozbity samochód rządowy - do wypadku doszło 10 lutego 2017 roku / Jacek Bednarczyk /PAP

Taka opinia biegłych sprawia, że prokuratura wyklucza przyczynę techniczną jako jeden z wątków śledztwa ws. lutowego wypadku.

Teraz śledczy mogą w całości skupić się na błędzie ludzkim.

Oba samochody przez kilka miesięcy badali biegli z Instytutu Pojazdów Samochodowych krakowskiej Politechniki. Kompleksowo sprawdzili wszystkie podzespoły obu aut - systemy jezdne, systemy bezpieczeństwa, ogumienie, elektrykę i elektronikę. Jak ustalili, oba samochody były w doskonałym stanie, nie miały żadnych usterek.

W tym śledztwie do przesłuchania zostało jeszcze kilka osób, w tym - według ustaleń naszego dziennikarza - między innymi funkcjonariusz BOR z audi, który wie, czy rządowa kolumna miała włączone sygnały dźwiękowe, a także, czy kierowca seicento włączył kierunkowskaz.

(j.)