​Jest co najmniej 7 świadków, którzy twierdzą, że przed wypadkiem w Oświęcimiu kolumna z premier Szydło jechała używając sygnałów zarówno świetlnych i dźwiękowych - ustalili reporterzy RMF FM. Co ważne, takie wyjaśnienia złożyli mieszkańcy Oświęcimia a nie tylko oficerowie BOR-u. Prokuratorzy mają też zabezpieczone nagrania z co najmniej 10 miejsc, gdzie sfilmowano przejazd kolumny.

Samochód Biura Ochrony Rządu, który rozbił się w Oświęcimiu /Jacek Bednarczyk /PAP

Nagrania mają posłużyć również do ustalenia prędkości, z jaką jechała kolumna. Okazuje się, że prokuratorzy z tych 10 miejsc, w których zainstalowano monitoring, wybrali  już 3 nagrania, na których widać kolumną rządową tuż przed wypadkiem. Dodając odległości, jakie pokonują samochody w konkretnym czasie łatwo obliczyć średnią prędkość z jaką poruszała się kolumna. Już wstępnie wiadomo, że będzie ona oscylowała miedzy 55 a 60 km/h.   

Co ważne, według naszych ustaleń za kierowcą seicento - aby przepuścić kolumnę - nie zatrzymały się inne auta. Stoi to w sprzeczności z wyjaśnieniami kierowcy osobówki, który twierdził, że widział zatrzymujące się za nim samochody. Według nagrań monitoringu takiej sytuacji nie było.

Śledczy będą też sprawdzać wątek związany z czasem pracy funkcjonariuszy BOR, analizując czy nie były one przekroczone.

W czwartek przed prokuratorem stawi się premier Beata Szydło, która do Krakowa ma przyjechać samochodem. Przesłuchanie rozpocznie się o godz. 15. 

(az)