Wyniki sondażu exit poll pierwszej tury wyborów prezydenckich we Francji wskazują, że będzie "front republikański" przeciwko Marine Le Pen - powiedział PAP Eryk Mistewicz, prezes Instytutu Nowych Mediów, pracujący w Polsce i we Francji. Według badania firmy Harris Interactive, pierwszą turę wyborów prezydenckich we Francji wygrał centrysta Emmanuel Macron, zdobywając 24 proc. głosów. Szefowa Frontu Narodowego Marine Le Pen otrzymała 22 proc.

Marine Le Pen /PAP/EPA/OLIVIER HOSLET /PAP/EPA

Będzie front republikański, to jest naturalny wybór - powiedział komentując wyniki Eryk Mistewicz. Front republikański, czyli powtórka trochę z roku 2002, kiedy to do drugiej tury wszedł Jean Marie Le Pen i wówczas wszystkie siły polityczne jednoczyły się. Tu można przewidywać taki ruch, szczególnie, że Nicolas Sarkozy już o tym, pytany, wspominał - czyli przełożenie głosów, rekomendacja głosowania na Manuela Macrona -tłumaczył. To oznacza, że Macron zostałby - jeżeli ta konstrukcja by się utrzymała - prezydentem Francji. Czyli wszyscy przeciwko Marine Le Pen - to jest w tej chwili najbardziej prawdopodobny scenariusz - podsumował prezes Instytutu Nowych Mediów.

Pytany, jakie elementy wpłynęły jego zdaniem na taki wynik wyborów, Mistewicz stwierdził: "To była pierwsza kampania, na którą tak silnie nałożyły się kwestie bezpieczeństwa narodowego i bezpieczeństwa Francuzów". Francuzi poczuli się zagrożeni atakami terrorystycznymi, ale też poszukiwali świeżości w polityce. Te wysokie wskaźniki dla Jean-Luc Melenchona, te wysokie wskaźniki dla Emmanuela Macron, który przecież rysował się, czy był rysowany jako polityk świeży, mimo że pełnił funkcje i w Pałacu Elizejskim, i w rządzie francuskim, ale wygrywał na świeżości. I wyborcy francuscy poszukiwali tego typu świeżości, odnowy sceny politycznej - analizował. Jak dodał, "Emmanuel Macron jest kontynuatorem polityki Francoisa Hollande’a, to jest oczywiste dla wszystkich". 


(MN)