Magda Linette przegrała 3:6, 6:4, 5:7 ze Szwedką Johanną Larsson w 1. rundzie wielkoszlemowego turnieju tenisowego French Open. Poznanianka wciąż czeka na pierwsze w karierze zwycięstwo w singlu w paryskiej imprezie.

Magda Linette /ROBERT GHEMENT /PAP/EPA

Spotkanie miało wiele zwrotów akcji. Rozpoczęło się po myśli 62. w rankingu WTA Larsson, która objęła prowadzenie 2:0. Sklasyfikowana o 22 pozycje niżej Linette od razu odpowiedziała jednak przełamaniem powrotnym i po chwili doprowadziła do remisu. Decydujący dla losów tej partii okazał się "break" zanotowany przez Szwedkę w ósmym gemie. W kolejnej odsłonie obie zawodniczki miały kłopot z utrzymanie podania. Poznanianka wypracowała solidną przewagę 4:1, ale później zrobiło się nerwowo, bo koleje trzy gemy zapisała na swoim koncie rywalka. Końcówka należała jednak do Polki, która po ostatniej akcji tego seta znacząco zacisnęła pięść i skierowała wzrok w stronę swojego sztabu szkoleniowego.

Decydujący set miał zacięty przebieg. Ósmy gem składał się aż z 24 akcji. Wcześniejszy był niewiele krótszy. Bardziej wytrzymała psychicznie okazała się jednak Larsson, która przy stanie 5:5 zaliczyła przełamanie, a po chwili wygrała swojego gema serwisowego bez straty punktu.

Johanna lepiej serwowała na stronę przewagi. Od razu przechodziła na odwrotny forhend i byłam w defensywie. Aczkolwiek miałam swoje szanse, których nie wykorzystałam. Trochę żal, nie przemyślałam jednej akcji lepiej, mogłam zagrać trochę mądrzej, a zagrałam zbyt asekuracyjnie. Było bardzo blisko wygranej. Generalnie zaczęłam dużo lepiej niż w poprzednich Wielkich Szlemach. Myślę, że zaczynam traktować te imprezy jak normalne turnieje, nie stwarzam sobie jakiejś ogromnej otoczki. Jestem zadowolona choć o tyle, że przegrałam walcząc na korcie, a nie głową na samym początku spotkania - zaznaczyła Linette.

Jak dodała, przed poniedziałkowym pojedynkiem myślała trochę o tym, że dobry występ w Paryżu przybliżyłby ją do kwalifikacji na igrzyska w Rio de Janeiro.

Ale w trakcie meczu już raczej nie. Podczas spotkania myślałam bardziej o tym, by iść za ciosem, do przodu, a jednak zostałam parę razy z tyłu i oddałam rywalce ponownie inicjatywę - analizowała.

Mecz, który było pierwszą konfrontacją tych tenisistek, trwał dwie godziny i 23 minuty. Linette nie pomógł fakt, że zanotowała więcej uderzeń wygrywających niż rywalka - 42, przy 36 Szwedki. Obie tenisistki nie wystrzegły się niewymuszonych błędów - Polka 33, a jej przeciwniczka o cztery mniej. Dodatkowo poznanianka miała problem z wygrywaniem akcji przy pierwszym podaniu.

Linette zostaje w Paryżu, bo zgłosiła się także do debla. 24-letnia zawodniczka wciąż czeka na pierwszy w karierze awans do drugiej rundy w grze pojedynczej w stolicy Francji. Debiut w głównej drabince French Open w singlu zaliczyła rok temu. W dwóch poprzednich edycjach zatrzymała się na kwalifikacjach.

W tej fazie tegorocznych zmagań na kortach ziemnych im. Rolanda Garrosa zaprezentuje się rozstawiona z numerem drugim Agnieszka Radwańska, która w poniedziałek pokonała Serbkę Bojanę Jovanovski 6:0, 6:2.

(mal)