"Jeżeli powstanie koalicja przeciw Państwu Islamskiemu to będzie koalicja bez większego zaufania. To wymuszona koalicja zamachami w Paryżu i mam wrażenie, że będzie ona nietrwała, bo niejednorodne są interesy poszczególnych państw na tym terenie" - mówi gość „Dania do Myślenia” w RMF Classic Zbigniew Pisarski z Europejskiej Akademii Dyplomacji i Fundacji Pułaskiego. Dodaje, że "wymusza koalicja jest na rękę Rosji, która przymusiła potencjalnych sojuszników do współpracy". Jego zdaniem taka koalicja będzie oparta na jednym elemencie - wrogu. "Od dawna mamy świadomość, że Francuzi z Amerykanami współpracują tylko wtedy, kiedy muszą. Już Amerykanie w ostatnim czasem z Federacją Rosyjską nie bardzo chcą współpracować, chyba, że są przymuszeni. To samo zresztą z Wielką Brytanią, która z Federacją Rosyjską również ma na pieńku" - mówi Pisarski.

Poranny gość Dania do Myślenia /Michał Dukaczewski /RMF FM

Tomasz Skory: Prezydent Francji, Francois Hollande jest w trakcie maratonu między przywódcami świata, starając się sklecić koalicję przeciwko Państwu Islamskiemu. Zdaniem pana ma szansę, bo na przykład amerykańscy analitycy mówią, że to się raczej nie uda?

Zbigniew Pisarski: Jeżeli powstanie koalicja, to będzie koalicja bez większego zaufania, bo zwróćmy uwagę, że mamy tutaj do czynienia z koalicją od kiedy - od dawna chyba mamy świadomość, ze Francuzi z Amerykanami współpracują, ale tylko wtedy, kiedy muszą. A już Amerykanie w ostatnim czasie z Federacją Rosyjską powiedziałbym, że nie bardzo chcą współpracować, chyba, ze są przymuszeni. To samo zresztą z Wielką Brytanią, która z Federacją Rosyjską również ma na pieńku od szeregu lat.

Cały Zachód ma na pieńku...

No tak. W związku z czym stworzenie tej koalicji będzie oparte na jednym elemencie, mianowicie na wrogu, którym jest ISIS tzw. Państwo Islamskie. Natomiast to jest wymuszona koalicja, to jest koalicja wymuszona zamachami w Paryżu i mam wrażenie, że ona będzie nietrwała z uwagi na to, że nie trwałe i niejednorodne są interesy poszczególnych państw na tym terenie.

Ja chciałbym zapytać, w ogóle, czy w ten sposób należy to w dyplomacji załatwiać? Wczoraj z Davidem Cameronem, dzisiaj z Barackiem Obamą, jutro z Angelą Merkel, w czwartek z Władimirem Putinem  - to jest imponująca lista spotkań prezydenta Hollande’a, ale to trochę wygląda jak proszalne tournée, w czasie którego wszyscy wyrażą współczucie, zadeklarują pomoc i szanse na to, że coś istotnego z tego wyniknie są dość nikłe.

Trzeba to rozpatrywać w kilku płaszczyznach. Jedna z nich jest taka, że od prezydenta Hollande’a jego społeczeństwo wymaga konkretnych działań.  Te pierwsze działania, to była zwiększona aktywność wojskowa i wysłanie francuskiego lotniskowca Charles de Gaulle w rejon konfliktu a drugie to jest budowanie....

Ze wszystkimi samolotami, które mogą operować z lotniskowca.

A z drugiej strony - budowa koalicji międzynarodowej. W związku z czym musimy mieć świadomość tego, że budowanie takiej koalicji i w ogóle wszelkie działania dyplomatyczne, to są działania praktyczne, które odbywają się na poziomie niższym i średnim oraz te działania czasami troszeczkę pozorne, czasami oparte na międzyludzkich relacjach pomiędzy liderami poszczególnych państw i to prezydent Hollande teraz próbuje pokazać. Pamiętajmy też, że jesteśmy  w trakcie kampanii wyborczej, prezydenckiej we Francji, również w Stanach Zjednoczonych i prezydent Hollande, którego szanse były oceniane jako bardzo niskie, wykorzystuje teraz swój moment próby. Ma szansę w tej chwili pokazać się nie jako niewyrazisty prezydent, którym był postrzegany raczej dotychczas, ale jako potencjalny mąż stanu - zobaczymy jak sprosta temu wyzwaniu. Myślę, że jest to możliwe, bo wielu chciało wejść do Syrii - pamiętamy, że przecież ponad rok temu Stany Zjednoczone i prezydent Obama kreślił kolejne czerwone linie, co to jeśli Asad nie zrobi, to jak bardzo militarnie wejdą Amerykanie do Syrii...

I nic z tego nie wynikło...

Rosjanie już tam są, bo tak naprawdę chcą wspierać  Asada a ISIS jest takim trochę katalizatorem do tych wszystkich interesów, do tego, żeby ci panowie się spotkali w okolicach Damaszku w swoich samolotach, natomiast interesy ciągle mają różne.

Dlaczego Rosja nie zaatakowała Państwa Islamskiego? Co dalej z Syrią i Asadem? Przeczytaj całą rozmowę na www.rmfclassic.pl