Władze USA twierdzą, że rosyjski Su-24 znajdował się przez chwilę w tureckiej przestrzeni powietrznej, po czym został zestrzelony w przestrzeni powietrznej Syrii - poinformowała agencja Reutera, cytując anonimowe źródła w Białym Domu. Z kolei brytyjskie media donoszą, że rosyjski Su-24 znajdował się nad terytorium Turcji dokładnie przez 17 sekund.

Spadający rosyjski bombowiec Su-24, zestrzelony przez tureckie myśliwce F-16. Kadry z nagrania wideo opublikowanego przez HaberTurk TV /HABERTURK TV CHANNEL /PAP/EPA

Brytyjscy dziennikarze powołują się na źródła amerykańskie, które zastrzegły anonimowość. To ustalenia dokonane na podstawie analizy termicznej zmian w atmosferze, jakie powodują przelatujące odrzutowce. Niewykluczone, że rosyjski myśliwiec został trafiony nad terytorium Turcji, po czym spadł po drugiej stronie granicy w Syrii. Samolot przeciął wąski cypel Turcji lecąc z  Syrii, z zamiarem kontynuowania lotu nad terytorium tego kraju. Komentatorzy zauważają, że Turcja miała prawo w ten sposób zareagować, jak podkreślają, czas pokaże czy ze względów strategicznych była to słuszna decyzja i czy nie podjęto jej zbyt szybko.  

"Konieczne rozładowanie napięć"

Podczas wczorajszej rozmowy telefonicznej prezydenci Turcji i USA - Recep Tayyip Erdogan i Barack Obama - zgodzili się co do konieczności "rozładowania napięć" i deeskalacji konfliktu między Rosją i Turcją po wtorkowym incydencie. W komunikacie kancelarii Erdogana napisano, że obaj przywódcy w rozmowie telefonicznej wyrazili jednomyślność także co do tego, że należy "unikać podobnych incydentów w przyszłości". Jednocześnie w rozmowie z Erdoganem Obama poparł w imieniu USA i NATO prawo Turcji do obrony własnej suwerenności.

Obaj prezydenci zadeklarowali także wzajemną chęć zaangażowania się na rzecz pokojowego procesu zmian politycznych w Syrii, które miałyby zakończyć trwającą tam wojnę domową, oraz wspólną determinację, by pokonać dżihadystów z Państwa Islamskiego (IS).


Zdaniem tureckich władz przed zestrzeleniem rosyjski samolot - jako że zmierzał w kierunku granicy z Turcją - wielokrotnie ostrzegano, a działania strony tureckiej były w pełni zgodne z tureckimi zasadami walki.

OSTRE SŁOWA PUTINA. PRZECZYTAJ WIĘCEJ>>>


Z kolei Moskwa twierdzi, że rosyjski samolot nie naruszył tureckiej przestrzeni powietrznej. Rosyjskie ministerstwo obrony ogłosiło, że uważa zestrzelenie bombowca Su-24 przez tureckie siły powietrzne za akt nieprzyjacielski, a prezydent Rosji Władimir Putin oświadczył, że zestrzelenie rosyjskiego Su-24 w Syrii wykracza poza ramy walki z terroryzmem. Według niego to "cios zadany Rosji w plecy przez popleczników terroryzmu". We wtorek wieczorem Rosja ogłosiła, że zrywa kontakty wojskowe z Turcją.