Piotr Żyła będzie rezerwowym w pierwszym konkursie olimpijskim w Soczi. Statystyki są dla niego jednak optymistyczne, bowiem na dwóch poprzednich igrzyskach skakali wszyscy polscy kadrowicze. Natomiast w 2002 roku pecha miał... obecny trener Łukasz Kruczek.

Niespełna rok temu Piotr Żyła zdobył brązowy medal mistrzostw świata w zawodach drużynowych, a także wygrał pierwszy w karierze Puchar Świata, ex aequo z Austriakiem Gregorem Schlierenzauerem. Długo był pewniakiem w składzie biało-czerwonych. Teraz jego sytuacja jest dużo trudniejsza, przegrał wewnętrzną rywalizację o udział w olimpijskim konkursie na średniej skoczni, ale przed nim zmagania na dużym obiekcie - indywidualnie i zespołowo.

Historia polskich występów przemawia za Żyłą. Cztery lata temu w Vancouver, gdzie Adam Małysz zdobył dwa srebrne medale, szansę zaprezentowania się dostali wszyscy - Kamil Stoch, Krzysztof Miętus, Stefan Hula i Łukasz Rutkowski. Z kolei w 2006 roku w Turynie skakali Małysz, Stoch, Hula, Robert Mateja i Rafał Śliż.

Inaczej sytuacja wyglądała tylko przed 12 laty, gdy szkoleniowcem był Apoloniusz Tajner, dziś szef polskiej misji olimpijskiej i prezes Polskiego Związku Narciarskiego. W ekipie miał sześciu zawodników, a jedynym, który zawsze był rezerwowym okazał się Kruczek. Występowali zaś Małysz (srebro i brąz), Mateja, Tomasz Pochwała, Wojciech Skupień i Tomisław Tajner (syn trenera).

Kamil Stoch rządzi w Soczi. Żyła w niedzielę nie poskacze

Kamil Stoch zdominował treningi przed olimpijskim konkursem skoków narciarskich w Soczi. Trener Łukasz Kruczek zdecydował, że, w sobotnich kwalifikacjach do niedzielnych zawodów z piątki Polaków nie wystartuje Piotr Żyła. "Skoki nie były za dobre"- przyznał nasz skoczek. "Trochę... czytaj więcej

Żyła marzy o olimpijskim debiucie i zapewne doczeka się go, bowiem obecna kadra Polski jest bardzo wyrównana. W reprezentacji uchodzi za największego showmana, choć jego mama jest innego zdania.

Syn jest fajnym, wesołym chłopakiem, ale takiego Piotrka, jak przed kamerą, to ja nie... znałam - powiedziała Ewa Żyła o skoczku, który ciągle zaskakuje barwnymi komentarzami na temat swych skoków.

Rodzice zawodnika też chcieliby go zobaczyć na olimpijskim obiekcie, choć mama nie lubi oglądać zawodów na żywo. Po prostu boję się o niego. Mąż nagrywa konkurs, abym mogła później na spokojnie prześledzić rywalizację. Kiedy w internecie spoglądamy na wyniki online za każdym razem martwię się, gdy długo nie pokazują się wyniki. Zastanawiam się, czy coś złego się nie stało - dodała.

27-letni Żyła jest ojcem dwojga dzieci. Żonę poznał jeszcze w szkole. Powiedział do mnie: mama, ta dziewczyna będzie ze mną i tak się stało. Bardzo wcześnie wzięli ślub, starszy z wnuków ma osiem lat - przyznała pani Ewa.

Pytana o kulinarne upodobania syna, odparła: Kiedyś lubił zjeść np. kaczkę, a teraz zdecydowanie bardziej steki, owoce morza. Kawy nie pije, tylko herbatę z miodem i cytryną. Generalnie wszystkiego tylko skubie, bo pilnuje się z wagą, jak to skoczkowie. Kiedyś nawet woził wagę ze sobą.

W czasach szkolnych Żyła grał w piłkę nożną, trenował też lekkoatletykę, pływał i biegał na nartach. Pomagał rodzicom w prowadzeniu pensjonatu w Ustroniu, choć zawsze najważniejsze były skoki, a marzeniem igrzyska. Pierwsza szansa w Soczi uciekła, ale są dwie kolejne.

(j.)