Trener holenderskich łyżwiarzy szybkich Gerard Kemkers przyznał, że srebrny medal olimpijski Koena Verweija w wyścigu na 1500 m ma kwaśny smak. Jego zawodnik przegrał ze Zbigniewem Bródką o 0,003 s.

"Kiedy zobaczyłem czas, wierzyłem, że starczy na podium. Były jeszcze trzy pary, a przede mną jechali równie mocni zawodnicy. Na podium Verweij nie był zadowolony, że mu zabrałem złoto, ale powiedziałem mu: Przepraszam, ale to jest sport" - mówił świeżo upieczony mistrz olimpijski... czytaj więcej

Kemkers długo nie mógł dojść do siebie po emocjach związanych z rywalizacją w Adler Arenie. Verweij uzyskał czas identyczny jak Polak, a o jego porażce zdecydował pomiar tysięcznych części sekundy.

Gdy Koen minął linię mety i zobaczyłem przy jego nazwisku i wyniku cyfrę 1, byłem w niebie. Te kilkanaście sekund oczekiwania na dokładniejszy pomiar okazało się jednak drogą do piekła. Kiedy wyświetliła się 2, odebrało mi mowę -
przyznał trener.

Podkreślił, że to już drugie podobne rozczarowanie w Soczi.

Przez większą część dystansu w wyścigu 1000 m kobiet wydawało się, że nic nie odbierze złota Ireen Wuest, a jednak wskutek jednego błędu zajęła drugie miejsce. Teraz znowu pecha miał Verweij. Jestem jednak z niego dumny. Jak na prawdziwego mężczyznę i wielkiego sportowca przystało, walczył o każdy centymetr - zaznaczył Kemkers.

Sam zainteresowany też długo nie mógł ochłonąć. Po wybuchu radości przyszło rozgoryczenie, a nawet złość, ale w końcu holenderski panczenista docenił swój sukces.

Ciągle brakuje mi słów. Czułem, że byłem gotowy, by wygrać. Cały poświęciłem na przygotowanie do tego jednego wyścigu. Zabrakło tak niewiele, że nawet nie wiem, jak to wyrazić. Czuję się przegrany, ale z drugiej strony mogłem równie dobrze zostać z niczym, więc chyba muszę nauczyć się cieszyć srebrnym medalem - przyznał Verweij.

W Soczi reprezentanci Holandii wywalczyli dotychczas 14 medali, z czego 13 w łyżwiarstwie szybkim. Na dorobek panczenistów składają się cztery złote, cztery srebrne i pięć brązowych.

(mal)