Rzecznik firmy Airbus Helicopters dementuje oświadczenie Inspektoratu Uzbrojenia polskiego ministerstwa obrony o rozpoczęciu negocjacji m.in. z tą firmą w ramach przetargu na 16 wojskowych śmigłowców. "To, że analizujemy zaproszenie polskiego rządu do przetargu, nie znaczy jeszcze, że weźmiemy w nim udział" - powiedział RMF FM rzecznik Airbus Helicopters Guillaume Steuer.

Zdj. ilustracyjne /Karl-Josef Hildenbrand /PAP/EPA

Rzecznik Airbus Helicopters Guillaume Steuer powiedział korespondentowi RMF FM Markowi Gładyszowi, że komunikat tej firmy o analizowaniu zaproszenia jej przez polskie Ministerstwo Obrony Narodowej do udziału w nowym przetargu na wojskowe śmigłowce wcale nie przesądza o tym, że przedsiębiorstwo to faktycznie weźmie w nowym przetargu udział. 

Dzisiaj potwierdzamy tylko, że dostaliśmy odpowiednie dokumenty, analizujemy je, badamy sytuacje i generalnie jesteśmy zawsze gotowi brać udział w konkursach otwartych i opartych na przejrzystych regułach - ale na razie absolutnie nic więcej. Do tego podkreślamy, że podtrzymujemy nasze prawo do roszczeń w związku z zamknięciem przez polskie ministerstwo obrony poprzedniego przetargu - wyjaśnił Steuer.

Europejska firma Airbus Helicopters, producent H225M Caracal, podała w środę, że analizuje zaproszenie z polskiego MON do złożenia oferty na 16 śmigłowców. W poniedziałek Inspektorat Uzbrojenia MON ogłosił rozpoczęcie negocjacji z trzema wykonawcami. Są to: konsorcjum PZL Mielec i Sikorsky Aircraft Corporations (należące do amerykańskiego koncernu Lockheed Martin), WSK "PZL-Świdnik" (należące do włoskiej grupy Leonardo) oraz konsorcjum Airbus Helicopters i Heli Invest. 

Poprzedni przetarg na wielozadaniowe śmigłowce dla wojska rozpisano wiosną 2012 roku. W kwietniu 2015 roku MON do końcowego etapu zakwalifikowało ofertę Airbus Helicopters z maszyną H225M Caracal. MON podało wówczas, że tylko ta oferta spełniła wymogi formalne. MON odrzuciło wtedy ofertę Świdnika ze względu na zbyt odległy termin dostawy, Mielca - z powodu braku uzbrojenia.

Tej decyzji sprzeciwiało się będące wówczas w opozycji PiS oraz związki zawodowe działające w zakładach w Mielcu i Świdniku. Ówczesny szef MON Tomasz Siemoniak (PO) wiele razy podkreślał, że przetarg na śmigłowce dla wojska był rzetelny, a warunki dla wszystkich oferentów były takie same. W maju 2015 roku PiS w sprawie przetargu zawiadomiło prokuraturę, która początkowo odmówiła wszczęcia postępowania. Ta decyzja została uchylona jesienią 2016 roku. Śledztwo toczy się od października 2016 roku.

30 września 2015 roku rozpoczęły się negocjacje umowy offsetowej, której podpisanie było warunkiem zawarcia kontraktu z Airbus Helicopters. Na początku października 2016 roku Ministerstwo Rozwoju, które negocjowało offset z Airbusem, poinformowało o zakończeniu rozmów, uznając ich dalsze prowadzenie za bezprzedmiotowe. Według rządu oferta Airbusa nie odpowiadała interesom ekonomicznym i bezpieczeństwa Polski, a wartość proponowanego offsetu była niższa od oczekiwanej. Od tego czasu MON na nowo rozpoczęło procedurę pozyskania nowych śmigłowców w ramach pilnej potrzeby operacyjnej.

Wicepremier, minister rozwoju Mateusz Morawiecki w październiku 2016 roku powiedział, że nie sądzi, by Polsce groziły kary w związku z zakończeniem negocjacji. MON oświadczyło wówczas, że to raczej Polska może domagać się zadośćuczynienia "w związku z odmową podpisania umowy offsetowej przez stronę francuską".

(az)