W poniedziałek rano prezydent spotka się z obecnym i byłymi prezesami Trybunału Konstytucyjnego. Bronisław Komorowski będzie rozmawiał o zamieszaniu związanym z wyborami samorządowymi. Po sześciu dniach oczekiwania, skandalu z awarią systemu komputerowego i dymisją członków PKW, Państwowa Komisja Wyborcza podała w sobotę wyniki. Ich wiarygodność podważa Jarosław Kaczyński.

PO zwyciężyła w ośmiu województwach, PiS w sześciu, a PSL w dwóch. W skali kraju PO uzyskała 179 mandatów, PiS 171, PSL 157, zaś SLD-Lewica Razem 28. Pozostałe komitety zdobyły łącznie 20 mandatów. Procentowo najwięcej głosów oddano jednak na PiS - 26,85 proc., na PO 26,36 proc., PSL uzyskało 23,68 proc., a SLD-Lewica Razem 8,78 proc.

Członkowie komisji wyjaśniali, że podany odsetek dotyczy liczby głosów oddanych na poszczególne partie w całym kraju, a mandaty przydziela się w poszczególnych województwach. Stąd różnica pomiędzy liczbą uzyskanych mandatów, których najwięcej otrzymała PO, a odsetkiem oddanych głosów, gdzie najlepsze jest PiS.
Jak poinformowała PKW, w skali kraju, w wyborach samorządowych na wszystkich szczeblach oddano 9,76 proc. głosów nieważnych. Najwięcej głosów nieważnych oddano w wyborach do sejmików - 17,93 proc

PKW odpiera zarzuty

Odnosząc się do zarzutów formułowanych m.in. przez polityków, że karta do głosowania w formie broszury mogła wprowadzić wyborców w błąd, członek PKW sędzia Stanisław Zabłocki przypomniał, że karty w takiej formie używane są od 1991 r., a ostatnio w wyborach do europarlamentu.

Szef Krajowego Biura Wyborczego Kazimierz Czaplicki mówił, że sytuację, do której doszło w związku z liczeniem głosów w wyborach samorządowych będzie musiało przeanalizować nowe kierownictwo KBW.

Ośmioro dotychczasowych członków PKW zrezygnowało z członkostwa w Komisji z dniem podania wyniku II tury wyborów samorządowych. Również Czaplicki przestanie pełnić funkcję szefa KBW po II turze.

Kaczyński: Wyniki wyborów uważamy za nieprawdziwe

Chcę jasno powiedzieć, że ogłoszone przez Państwową Komisję Wyborczą wyniki uważamy za nieprawdziwe, nierzetelne, żeby po prostu nie użyć słowa sfałszowane - mówi prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński. Zapowiedział, że PiS będzie odwoływał się do sądów. czytaj więcej

Kaczyński chce powtórzenia wyborów

Szef PiS zapowiedział, że w sprawie wyborów jego partia będzie odwoływać się do sądów okręgowych, a także prowadzić akcje na forum międzynarodowym, w tym w Parlamencie Europejskim. Chcę jasno powiedzieć, że ogłoszone przez PKW wyniki uważamy za nieprawdziwe, nierzetelne, żeby po prostu nie użyć słowa sfałszowane - mówił w niedzielę Kaczyński. 

Poinformował też, że 13 grudnia, jak co roku, odbędzie się demonstracja, która tym razem będzie również wyrazem protestu wobec sposobu przeprowadzenia wyborów. W sobotę, jeszcze przed ogłoszeniem przez PKW wyników, mówił, że wybory samorządowe są kolejnym przejawem rozkładu państwa i powiedział, że głosowanie - na te same listy i tych samych kandydatów - powinno być powtórzone. 

Kopacz: Winni kompromitacji muszą ponieść konsekwencje

Premier Ewa Kopacz, która w niedzielę uczestniczyła w warszawskiej konwencji PO, oceniła, że kontestowanie wyników wyborów przez liderów opozycji, to próba niszczenia fundamentów demokracji, służąca wyłącznie partyjnym interesom. Zapewniła, że nie pozwoli na okupowanie instytucji państwowych, jednak - jak podkreśliła - winni kompromitacji ważnej instytucji wyborczej muszą ponieść konsekwencje, ale w zgodzie z prawem.

Głównym tematem konwencji PO była II tura wyborów samorządowych, która odbędzie się za tydzień. Ubiegająca się o kolejną reelekcję prezydent stolicy Hanna Gronkiewicz-Waltz podkreślała, że wybór, którego dokonamy, zdecyduje, czy Warszawa będzie nadal polityczną, kulturalną i gospodarczą stolicą Europy, czy będzie żyć kompleksami i odwróci się placami do Europy.

Gronkiewicz-Waltz zdobyła przed tygodniem najwięcej głosów (47,19 proc.) i 30 listopada zmierzy się w II turze z Jackiem Sasinem z PiS (27,31 proc.). W sobotę spotkała się z nim w telewizyjnej debacie. Urzędująca prezydent przypominała, co udało jej się zrobić dla Warszawy w ciągu ostatnich ośmiu lat. Mówiła m.in., że zainwestowała 34 mld zł w metro, drogi, węzły komunikacyjne, przedszkola i żłobki. Zwróciła uwagę, że teraz stolica jest jednym z najszybciej rozwijających się miast w Europie, a jaj ambicją jest, by Warszawa rywalizowała z takimi europejskimi metropoliami jak Berlin czy Wiedeń.

Podkreślała, że najważniejsi w Warszawie są jej mieszkańcy. Jednak Sasin zarzucał jej, że unika bezpośrednich spotkań z warszawiakami. Oceniając debatę, powiedział, że jest rozczarowany, iż ma to być jedyne takie spotkanie przed II turą. Jego zdaniem w Warszawie jest wiele problemów, które warto omówić. Zapowiedział, że zwróci się do sztabu swojej kontrkandydatki z prośbą o kolejną debatę.

Pytana, kto w jej ocenie wygrał telewizyjne starcie, urzędująca prezydent powiedziała, że okaże się to w II turze wyborów.

Co się stanie w wyborach parlamentarnych? Eksperci: Trudno przewidzieć

W ocenie ekspertów na podstawie wyników wyborów samorządowych nie można przewidywać, co się stanie w wyborach parlamentarnych. Dr Radosław Markowski z Instytutu Studiów Politologicznych PAN przypomniał, że w wyborach samorządowych i parlamentarnych bierze udział zupełnie inny elektorat. Jego zdaniem podanych w sobotę wyników nie należy analizować pod kątem, kto wygrał w skali kraju, ponieważ nie ma żadnego ciała ogólnonarodowego, do którego by wybierano radnych, wszystkie mandaty dzielą się na 16 województw.

Szef Fundacji Batorego Aleksander Smolar zwrócił uwagę na poważne niebezpieczeństwo uznania przez opinię publiczną wyborów za mało wiarygodne. Według niego z tego względu a także z powodu podważenia zaufania do PKW główną rolę do odegrania ma teraz prezydent. 

Bronisław Komorowski w poniedziałek spotka się z konstytucjonalistami - obecnym i byłymi prezesami Trybunału Konstytucyjnego.