Chcę jasno powiedzieć, że ogłoszone przez Państwową Komisję Wyborczą wyniki uważamy za nieprawdziwe, nierzetelne, żeby po prostu nie użyć słowa sfałszowane - mówi prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński. Zapowiedział, że PiS będzie odwoływał się do sądów.

Platforma Obywatelska zdobywa najwięcej mandatów do sejmików wojewódzkich (łącznie 179), ale procentowo przegrywa wybory. O włos wyprzedza ją Prawo i Sprawiedliwość. PiS uzyskuje jednak mniej mandatów do sejmików w skali kraju, bo 171, PSL - 157, a SLD-Lewica Razem - 28 - poinformowała w sobotę... czytaj więcej

To jest wielkie zagadnienie dla Polski, dla polskiej demokracji, bo zgoda na taką sytuację oznacza po prostu zmianę ustroju, oznacza pchnięcie Polski na Wschód, oznacza, że w Polsce procedury wyborcze w gruncie rzeczy nie będą miały żadnego praktycznego znaczenia, będą tylko służyć do sztucznego legitymizowania istniejącej władzy - powiedział Kaczyński.  

Prezes PiS dodał: "chcę powiedzieć, że nie zgodzimy się na to". Dodał, że będą prowadzone przewidziane przez prawo "akcje". "Mówię o odwołaniach do sądów okręgowych" - dodał.

Będziemy prowadzili akcje na forum międzynarodowym, w tym w Parlamencie Europejskim - poinformował Kaczyński.  

Zapowiedział też, że 13 grudnia odbędzie się, jak co roku, "demonstracja", ale "tym razem będzie miała bardzo wyraźne hasło: Nie zgadzamy się na taki sposób liczenia głosów w wyborach, domagamy się weryfikacji tego, co się stało i domagamy się zmiany ordynacji wyborczej, w tym kierunku, by możliwość fałszowania wyborów została radykalnie ograniczona".

Chcemy, by 13 grudnia stał się dniem protestu przeciwko temu, co się stało, przeciwko temu wielkiemu nadużyciu - mówił Kaczyński. 

W konferencji wziął również udział lider Polski Razem Jarosław Gowin, który zwrócił uwagę na rozbieżności między wynikami wyborów a badaniami exit poll. Różnice są drastyczne, co więcej są to różnice drastyczne nie odniesieniu do wszystkich partii. W przypadku Platformy Obywatelskiej, także w przypadku Sojuszu Lewicy Demokratycznej, firma IPSOS przewidziała wyniki bardzo dokładnie, bardzo precyzyjnie; jedyna różnica, ale za to fundamentalnie ważna różnica z punktu widzenia zasad demokracji, polega na tym, że prawie 6 proc. odebrano partiom opozycyjnym, koalicji skupionej pod sztandarami Prawa i Sprawiedliwości, równocześnie te głosy przyznano jednej z partii rządzących Polskiemu Stronnictwu Ludowemu - powiedział Gowin.

Według niego, "w niektórych okręgach, jak np. w Gdyni przyrost poparcia dla PSL wyniósł 1100 proc.". Czy ktokolwiek z nas jest skłonny wierzyć w to, że te wybory, te wyniki są rzetelne? - pytał Gowin. 

(mpw)