Kierunek jest dobry, ale zostawiłbym to na spokojniejsze czasy, kiedy będzie większe porozumienie, kiedy w porozumieniu to zrobimy - powiedział Lech Wałęsa komentując zapowiedzi MON, iż Wojciech Jaruzelski i Czesław Kiszczak stracą stopnie generalskie. „Zbrodniarze odpowiedzialni za działanie zbrojne przeciwko własnemu narodowymi nie zasłużyli na to, by nosić te stopnie wojskowe" – mówił minister Antoni Macierewicz podczas prezentacji dokumentów dotyczących krwawych wydarzeń grudnia 1970 roku.

Czołowy opozycjonista w okresie PRL-u, współzałożyciel i pierwszy przewodniczący NSZZ "Solidarność", były prezydent Lech Wałęsa /Marcin Obara /PAP

Kierunek jest dobry. Ale czy zrobimy sprawiedliwość teraz, kiedy są takie emocje, kiedy jest podzielone społeczeństwo? Czy to jest właściwe działanie? Ja bym postawił jednak na twórczą pracę, a to zostawił jeszcze na spokojniejsze czasy, kiedy będzie większe porozumienie, kiedy w porozumieniu to zrobimy - podkreślił były prezydent Lech Wałęsa.

Pytany, czy stopni Jaruzelskiemu i Kiszczakowi nie należało odebrać już wcześniej Wałęsa powiedział: Zrobiłbym wcześniej, gdybym miał siły i mądrości więcej. Nie miałem więcej siły, nie miałem zaplecza, nie miałem partii, byłem sam tylko z moją Danutą. Więc zrobiłem maksymalnie dużo, więcej nie mogłem.

Nic więcej nie można było zrobić, bo byłoby to nieodpowiedzialne i mogłoby się skończyć bardzo tragicznie - dodał były prezydent.

Macierewicz: Wojciech Jaruzelski i Czesław Kiszczak stracą stopnie generalskie

Chcę poinformować Polaków, że po raz ostatni w dniu dzisiejszym ze strony jakiegokolwiek urzędnika Ministerstwa Obrony Narodowej padło słowo 'generał' przy nazwisku pana Jaruzelskiego. Podejmujemy kroki prawne mające na celu odebranie stopni wojskowych zarówno panu Jaruzelskiemu, jak i panu Kiszczakowi. Zbrodniarze odpowiedzialni za działanie zbrojne przeciwko własnemu narodowi nie zasłużyli na to, by nosić te stopnie wojskowe - powiedział dziś szef MON Antoni Macierewicz.

Dopytywany o termin odebrania stopni generalskich Jaruzelskiemu i Kiszczakowi szef MON poinformował, że będzie to decyzja Sejmu. Będzie to związane z nowelizacją ustawy o powszechnym obowiązku służby wojskowej, której odpowiedni artykuł zostanie tak zmieniony, by ta decyzja była możliwa - wyjaśnił Macierewicz. Nie mówimy o degradacji, mówimy o odebraniu, pozbawieniu stopni, dlatego, że nigdy się tym ludziom nie należały - podkreślił minister obrony narodowej.

Zgodnie z obecnie obowiązującą ustawą o powszechnym obowiązku obrony żołnierz traci stopień wojskowy w razie zrzeczenia się obywatelstwa polskiego, odmowy złożenia przysięgi wojskowej lub uprawomocnienia się wyroku sądu orzekającego środek karny pozbawienia praw publicznych albo degradacji.

Kodeks karny przewiduje, że środkami karnymi stosowanymi wobec żołnierzy - prócz kar, na które można skazać także cywilów - są: wydalenie z zawodowej służby wojskowej oraz degradacja (obejmuje ona utratę posiadanego stopnia wojskowego i powrót do stopnia szeregowego). Kodeks karny stanowi, że sąd może orzec degradację w razie skazania za przestępstwo umyślne, jeżeli rodzaj czynu, sposób i okoliczności jego popełnienia pozwalają przyjąć, że sprawca utracił właściwości wymagane do posiadania stopnia wojskowego, a zwłaszcza w wypadku działania w celu osiągnięcia korzyści majątkowej.

Informacja szefa MON i prezentacja dokumentów były związane z przypadającą we wtorek 35. rocznicą wprowadzenia stanu wojennego w Polsce. Historycy i archiwiści z Wojskowego Biura Historycznego (WBH) przedstawili - jak podkreślili - nieznane dotychczas opinii publicznej materiały archiwalne dotyczące masakry robotników w grudniu 1970 r.

Szef MON dodał, że zaprezentowane dokumenty są świadectwem, że "stan wojenny - zbrodnia przeciwko narodowi polskiemu - był przygotowywany długo, że żołnierze polscy byli wykorzystywani przeciwko narodowi przez ludzi takich jak Jaruzelski, także wcześniej, że były to w istocie siły okupacyjne traktujące własny naród jako przedmiot ataku, zniszczenia, pacyfikacji".

Wśród przedstawionych dokumentów są m.in. informacje o użyciu wojska w wydarzeniach grudniowych 1970 r., w tym meldunek o użyciu broni w dniu 17 grudnia 1970 r., gdy protestujący robotnicy ponieśli największe straty. Ponadto przedstawiono stan bojowy, system dowodzenia i plany działań wojsk w Gdańsku i Gdyni oraz opisy sytuacji z wojskowego punktu widzenia w Szczecinie oraz "zestawienie strat w sile żywej u sprzęcie poniesionych przez wojska". Historycy z WBH zaprezentowali również mapy położenia wojsk w operacji "Grudzień" 1970 oraz zbiór relacji uczestników wydarzeń w Szczecinie.

Dyrektor Wojskowego Biura Historycznego Sławomir Cenckiewicz zaznaczył, że szczególnie nowatorski walor mają materiały, z których wynika, że rolę decydującą w pacyfikacji antykomunistycznego buntu w grudniu 1970 roku odegrało Ludowe Wojsko Polskie kierowane przez ówczesnego szefa MON Wojciecha Jaruzelskiego. Wprawdzie wysłał swoich dwóch zastępców do Gdańska - gen. Korczyńskiego i gen. Chocha, ale to on współkierował czy decydował o wszystkim co działo się w tamtym czasie na Wybrzeżu - mówił Cenckiewicz.

Na karcie 311 macie państwo fundamentalny dokument, który nigdy nie był znany historykom. Był znany z opisów, z relacji, ale w dzienniku działań bojowych z 15 grudnia 1970 roku (...) jest zapis nieformalnego spotkania kierownictwa państwa i dowództwa wojska z generałem Jaruzelskim na czele w gabinecie Władysława Gomułki, podczas którego zapada decyzja o użyciu broni na Wybrzeżu - powiedział Cenckiewicz.

Szef Wojskowego Biura Historycznego zapowiedział jednocześnie, że wszystkie przedstawione we wtorek dokumenty zostaną w najbliższym czasie opublikowane na stronach internetowych Wojskowego Biura Historycznego.

(j.)