We wtorek swoje występy na piłkarskim mundialu w Rosji zainaugurują drużyny „polskiej” grupy H. Biało-czerwoni zagrają z Senegalem, a Kolumbia z Japonią. Po raz drugi wybiegną na boisko gospodarze – zmierzą się z Egiptem.

Trening naszej reprezentacji /Bartłomiej Zborowski /PAP

W historii mistrzostw świata doszło dotychczas do trzech meczów Polaków z przedstawicielami Afryki, zawsze w fazie grupowej. Biało-czerwoni nie przegrali żadnego z nich. Z Senegalem zmierzą się jednak dopiero po raz pierwszy, dotychczas nie mieli takiej okazji nawet w towarzyskich potyczkach.

Jestem pewien, że optymalnie przygotowaliśmy się do tego spotkania. Wtorkowy mecz może być kluczowy dla naszych dalszych spotkań, choć pamiętamy, że mistrzostwa świata nie kończą się na pierwszym meczu - powiedział w poniedziałek selekcjoner Adam Nawałka.

Oba zespoły mają w składzie wielkie gwiazdy. Polacy - Roberta Lewandowskiego, a rywale - Sadio Mane, finalistę niedawnej edycji Ligi Mistrzów (w barwach Liverpoolu).

Senegalczycy marzą co najmniej o powtórzeniu wyniku z ich jedynego dotychczas mundialu. W 2002 roku na boiskach Korei Południowej i Japonii doszli do ćwierćfinału, a jedną z czołowych postaci był wówczas obecny selekcjoner tej drużyny Aliou Cisse.

Mocną stroną drużyny Senegalu jest na pewno szybki atak. Tutaj główne zagrożenie będą stwarzać Sadio Mane, Keita Balde czy zawodnik West Ham United Cheikhou Kouyaté.

W ataku naszych napastników będzie czekało sporo fizycznej walki z dobrze zbudowanymi obrońcami - mówił nam były obrońca reprezentacji Polski Tomasz Kłos. Silni, waleczni, dobrze zbudowani zawodnicy. Bardzo dobrze wyszkoleni technicznie i do tego usposobienie szybkościowców - tak Kłos opisuje naszych rywali.

Dowodzącym linią obrony w reprezentacji Senegalu jest kolega klubowy Arkadiusz Milika i Piotra Zielińskiego Kalidou Koulibaly, który ma 195 centymetrów wzrostu. Jednym z najsłabszych punktów reprezentacji Senegalu jest bramka. Tutaj drużyna z Afryki nie doczekała się klasowego zawodnika.

We wtorkowym meczu po raz setny w reprezentacji Polski może zagrać Jakub Błaszczykowski.

Początek spotkania na stadionie Spartaka Moskwa o godz. 17 polskiego czasu.


Trzy godziny wcześniej, w Sarańsku, Kolumbia zmierzy się z Japonią i będzie faworytem tej konfrontacji. W MŚ 2014 drużyna z Ameryki Południowej dotarła do ćwierćfinału, a wciąż obecny w kadrze James Rodriguez został wówczas królem strzelców z dorobkiem sześciu bramek.

Drużyny grupy H dopiero zaczynają turniej, tymczasem tego samego dnia po raz drugi na mundialu 2018 zaprezentują się Rosja i Egipt. Gospodarze przystąpią do spotkania grupy A z "Faraonami" (godz. 20, Sankt Petersburg) w świetnych humorach - na inaugurację pokonali Arabię Saudyjską aż 5:0. Tymczasem Egipt, osłabiony brakiem odczuwającego skutki kontuzji barku Mohameda Salaha, uległ Urugwajowi 0:1. Tym razem jest szansa, że napastnik Liverpoolu pojawi się na murawie. 

(j.)