"Zostaliśmy zmiażdżeni" - tak piłkarz ręczny reprezentacji Polski Michał Jurecki podsumował środowy mecz mistrzostw Europy biało-czerwonych z Chorwacją, przegrany 23:37. Polacy mieli szansę na awans do półfinałów. Wskutek wysokiej porażki zostanie im walka o 7. miejsce.

Trener reprezentacji Polski Michael Biegler /Jacek Bednarczyk /PAP

Wszyscy widzieli co się działo. Nie zjadły nas nerwy. Przegraliśmy na boisku, a nie w głowach - powiedział po spotkaniu rozgrywający. Dodał, że jego drużyna wyszła na boisko z założeniem, aby wygrać. Nie patrzyliśmy, iloma bramkami możemy przegrać. My po prostu chcieliśmy zwyciężyć, nie kalkulować tylko awansować bez względu na inne wyniki - dodał Jurecki. Co teraz czuję? Na pewno jestem wściekły, bo a nie zagrałem dobrych zawodów. To był taki ćwierćfinał. Zostali w nim zmiażdżeni - podsumował. 

Nie mieliśmy nic do powiedzenia - komentuje z kolei przegrany mecz piłkarz ręczny reprezentacji Polski Bartosz Konitz. Pierwsza (bramka dla Polaków - przyp. red.) padła dla nas bodajże w 9. minucie (faktycznie w 10 - PAP). Po tym ciężko było się podnieść. Drugą połowę zaczęliśmy w osłabieniu, potem dwóch naszych zawodników odsiadywało karę. Chorwacja nam jeszcze dalej uciekła - powiedział zawodnik.

Rozgrywający uważa, że nie stres czy stawka meczu była przyczyną porażki: Nie zjadł nas stres. Mieliśmy wszystko ustalone, jak mamy grać. Chorwaci zagrali wysuniętą obroną. W praktycznie każdej akcji zacieśniali środek defensywy, ciężko było tam się przebić. Gdy przegrywaliśmy 11, 12 bramkami próbowaliśmy zmniejszyć stratę, ale pojawił się kolejne błędy i bramki dla rywala - dodał Konitz.

(mal)