W Sejmie trwają gorączkowe narady, co zrobić z rezolucją PiS-u w sprawie katastrofy 10 kwietnia. Posłowie zastanawiają się, czy wprowadzić ją do porządku obrad, czy też namawiać autorów do wycofania projektu. Zdecydują o tym dzisiaj w wieczornym bloku głosowań. W rezolucji Prawo i Sprawiedliwość domaga się, by premier wystąpił do rosyjskich władz o przekazanie Polsce postępowania w sprawie wyjaśnienia przyczyn smoleńskiej tragedii.

Prawo i Sprawiedliwość chce, aby postępowanie w sprawie katastrofy 10 kwietnia zostało przekazane stronie polskiej. Przygotowano już projekt rezolucji wzywającej premiera Donalda Tuska do wystąpienia do władz Rosji w tej sprawie. Klub PiS przekazał projekt marszałkowi Sejmu Bronisławowi... czytaj więcej

Jaki będzie los rezolucji? Relacja Agnieszki Burzyńskiej

Platforma może namówić PiS do wycofania się z żądania debaty o rezolucji. W zastępstwie tego punktu pojawiła się propozycja, by premier przedstawił w Sejmie informację - ale tym razem pełną informację - o tym, co robi specjalna komisja, co będzie robić w najbliższym czasie i jak naprawę układa się ta współpraca. To najbardziej realny scenariusz, bo Platforma uważa, że debata o rezolucji zaogni tylko sytuację. Ma w tym wsparcie SLD. Co do meritum, czyli co do przejęcia śledztwa - oczywiście nie może być o tym mowy i to nawet nie dlatego, że nie dałoby się tego zrobić, ale przede wszystkim dlatego, żeby byłoby to przyznanie się do popełnienia wielkiego błędu na początku tego śledztwa i potem, kiedy cały czas byliśmy zapewniani, że współpraca układa się świetnie, a dochodzenie też idzie bardzo sprawnie.

Sprawa rezolucji podzieliła Sejm

Oprócz klubu PO, przeciw rezolucji wypowiada się też szef klubu Lewicy Grzegorz Napieralski. Jestem przeciwnikiem rezolucji, aktów politycznych wokół tego- podkreślił w rozmowie z dziennikarzami. Jak dodał, inne kluby będą przekonywać PiS, że warto poszukać innych narzędzi do wyjaśnienia przyczyn katastrofy prezydenckiego samolotu.

W ocenie posła PSL Janusza Piechocińskiego, rezolucja jest "przedwczesna". Ta rezolucja jest przedwczesna i szkoda, że nasi koledzy z PiS nie poczekali na przyjazd z Moskwy prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta i szefa MSWiA Jerzego Millera, stojącego na czele rządowej komisji badającej przyczyny katastrofy. Dobrze by było poczekać, co stamtąd przywiozą, jakie będą ich odczucia i informacje - powiedział.

Podkreślił, że jeśli Seremet i Miller przywiozą z Moskwy dobre wieści, że prace postępują sprawnie, a polscy prokuratorzy w pełni współuczestniczą w rosyjskim śledztwie, to - według niego - ta rezolucja może być odebrana "totalnie nieprzyjaźnie". Przyjmując wtedy tę rezolucję podważymy wiarygodność rosyjskiej prokuratury i całego dochodzenia, na czele którego stoi premier Rosji Władimir Putin- powiedział poseł ludowców.

Dodał, że zgodnie z prawem międzynarodowym gospodarzem tego śledztwa są Rosjanie i nawet rezolucja naszego parlamentu, a nawet wystąpienie naszego rządu to jest dopiero początek drogi. Zrealizowanie tego śledztwa bez dobrej współpracy ze stroną rosyjską tam na miejscu, w Smoleńsku, byłoby czymś bardzo trudnym i mało skutecznym - podkreślił Piechociński.

W projekcie rezolucji PiS podkreśla, że w katastrofie prezydenckiego samolotu pod Smoleńskiem zginęło 96 obywateli Polski, w tym prezydent RP, ministrowie, szefowie centralnych urzędów państwowych, a także dowódcy wszystkich rodzajów sił zbrojnych.

W obliczu takiej tragedii każde państwo winno dążyć do jak najszybszego i rzetelnego wyjaśnienia jej przyczyn przez własne organy śledcze i inne właściwe instytucje - czytamy w projekcie.

Napisano w nim również, że z informacji przedstawionej przez premiera Donalda Tuska wynika, iż rządy Polski i Federacji Rosyjskiej ustaliły, że postępowanie w tej sprawie będzie prowadzone w oparciu o przepisy Konwencji o Międzynarodowym Lotnictwie Cywilnym z 7 grudnia 1944 roku.

Powołując się na tę konwencję autorzy projektu rezolucji podkreślają, że okoliczności wypadku lotniczego może badać państwo właściwe dla miejsca zdarzenia lub - na podstawie umowy dwustronnej - może przekazać prowadzenie badania innemu państwu.