Dwa monity w sprawie dostarczenia wezwań na przesłuchanie kontrolerom ze Smoleńska wysłała do Rosji w ciągu ostatnich dwóch miesięcy Prokuratura Generalna - dowiedział się reporter RMF FM Krzysztof Zasada. Wojskowi śledczy chcą postawić zarzuty obsłudze lotniska, która sprowadzała prezydenckiego tupolewa w kwietniu 2010 roku. Jak dotąd Rosjanie nie zareagowali na te monity.

10 kwietnia 2010 r. w miejscu katastrofy Tu-154 rosyjscy funkcjonariusze nie używali broni palnej - wynika z materiałów przekazanych przez stronę rosyjską. Pytania o tę kwestię zadał jeden z pełnomocników bliskich ofiar. czytaj więcej

Postanowienie o postawieniu zarzutów kontrolerom wydano pół roku temu. Przesłaliśmy ten wniosek do Moskwy z wezwaniem do ich przesłuchania w prokuraturze wojskowej.

Śledczy w Warszawie nie mają nawet informacji, czy te wezwania zostały dostarczone. Dlatego w sierpniu i wrześniu wysyłaliśmy monity w tej sprawie. To jednak nie przynosi najmniejszych rezultatów i wciąż brak jest w tej sprawie jakichkolwiek kontaktów z rosyjskiej strony.

Widać, że Moskwa zrobi wszystko, by ochronić swoich żołnierzy. Konsekwentnie trzyma się swego oświadczenia sprzed pół roku: "nie ma podstaw do mówienia nawet o minimalnej odpowiedzialności kontrolerów lotów z lotniska w Smoleńsku za katastrofę polskiego Tu-154".

Krzysztof Zasada

(mpw)