Zgrzyt podczas uroczystości 77. rocznicy sowieckiej agresji na Polskę. Prezes Federacji Rodzin Katyńskich podczas okolicznościowych przemówień zaprotestowała przeciwko czwartkowej wypowiedzi brytyjskiego eksperta podkomisji smoleńskiej MON. "Naukowiec został wprowadzony w błąd. Myślę, że nasz autorytet jest na tyle duży, że komuś zamarzyło się, żeby go wykorzystać przeciwko nam" - powiedziała zgromadzonym, w tym szefowi MON Antoniemu Macierewiczowi, Izabella Sariusz-Skąpska.

Izabella Sariusz-Skąpska /Andrzej Hrechorowicz /PAP

W czwartek, w czasie konferencji prasowej podsumowującej pół roku działań podkomisji smoleńskiej, Frank Taylor stwierdził, że został poproszony o pomoc przez przedstawicieli rodzin katyńskich. Latem zeszłego roku zwróciła się do mnie Federacja, to znaczy Związek Rodzin Katyńskich, aby wypowiedzieć się w sprawie raportu rosyjskiego i polskiego w sprawie tego wypadku - powiedział ekspert tłumacząc, że był to jeden z powodów, dla których dołączył do badań.

Izabella Sariusz-Skąpska nie kryje oburzenia. To nie jest pierwszy raz - powiedziała RMF FM. Mieliśmy taką sytuację przed paroma laty, gdzie przy okazji takiego spotkania w kongresie Stanów Zjednoczonych i przy ujawnieniu dokumentacji katyńskiej, były próby z "tamtejszej" strony podpinania się pod Federację Rodzin Katyńskich - tłumaczy prezes Federacji Rodzin Katyńskich i zapowiada interwencję w tej sprawie, bo uważa, że mogło dojść do wprowadzenia w błąd obcokrajowca.

Pytana o powody takiej interwencji Izabella Sariusz Skąpska pyta retorycznie: Dlaczego Federacja Rodzin Katyńskich miałaby poza granicami Rzeczpospolitej szukać ekspertów, którzy będą związani z podkomisją jednego z resortów, badają sprawę wypadku lotniczego? Dla mnie jest to sprawa tym trudniejsza do przełknięcia, że ofiarą katastrofy jest mój ojciec. Wylicza także inne osoby z tego środowiska, takie jak Leszek Solski, Ewa Bąkowska, Gabrysia Zych, Bronisława Orawiec-Löffler, "niezapomnianej pamięci" twórca Warszawskiej Rodziny Katyńskiej Tadeusz Lutoborski i "cudowny kapelan" Andrzej Kwaśnik.

Te osobiste tragedie, zdaniem prezes, dałaby Federacji prawo do włączenia się w sprawę Smoleńska. Ale tak się nie stało, podkreśla Izabella Sariusz-Wolska. Mielibyśmy moralne prawo, żeby się włączyć w te sprawę. Ale niestety, w ciągu ostatnich sześciu lat nauczyliśmy się, że to jest łączenie tragedii zbrodni katyńskiej, 22 tysięcy ofiar, z najtrudniejszą dla nas, ale tragedią osobistą 96 rodzin i katastrofą. Łączenie tego to jest polityka, a my w swoich statutach, wszystkie organizacje w całej Polsce, a szczególnie pilnujemy tego na poziomie Federacji trzymamy się od polityki jak najdalej. My strzeżemy historii - mówi. 

(az)