"Nie dostałem zaproszenia do Moskwy od szefowej MAK Tatiany Anodiny" - powiedział reporterowi RMF FM minister obrony narodowej Antoni Macierewicz. Wcześniej jego podwładny, wiceszef podkomisji smoleńskiej informował, że zaproszenie było, a zespół chce z niego skorzystać.

Antoni Macierewicz /Tomasz Gzell /PAP

We wrześniu ubiegłego roku Kazimierz Nowaczyk twierdził, że jest zaproszenie z Moskwy. Szefowa Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego, badającego wypadki lotnicze w Rosji, Tatiana Anodina, zaprosiła do Moskwy przedstawicieli polskiej podkomisji badającej katastrofę smoleńską - mówił wiceszef podkomisji. Nowaczyk mówił również, że podkomisja chciałaby skorzystać z tego zaproszenia. Informację o spotkaniu potwierdziła w komunikacie rosyjska MAK. 

O sprawę zapytaliśmy szefa MON Antoniego Macierewicza. Minister przekonywał, że nie dostał żadnego zaproszenia od Tatiany Anodiny. To, o którym mówił Kazimierz Nowaczyk i które potwierdził MAK nazwał "publicystycznym i niekonkretnym".

Jeżeli takie zaproszenie konkretne, a nie publicystyczne, będzie przekazane, jeżeli zostanie zagwarantowana rzeczywiście możliwość badań, to bardzo chętnie to zrobimy - usłyszał nasz reporter od ministra obrony.

Antoni Macierewicz stawia jednak warunki. Rozumiem, że oznacza to, że w Polsce będzie wrak, a pozostałe kwestie będą badane poza Polską, jak na przykład teren, albo prace archeologiczne, które przecież muszą być zrobione - mówił minister. Warto przypomnieć, że polscy archeolodzy byli już w Smoleńsku w 2010 roku. Macierewicz dopytywany, czy najpierw wrak musi być w Polsce - a potem komisja może pojechać do Rosji - ucinał, że nie będzie prowadził w tej sprawie negocjacji za pośrednictwem mediów.

(az)