Na warszawskich Powązkach Wojskowych oraz na cmentarzu w Tyńcu pod Krakowem odbyły się dziś ekshumacje kolejnych ofiar katastrofy smoleńskiej. Według Prokuratury Krajowej ekshumacje są niezbędne wobec popełnionych wcześniej błędów. Chodzi m.in. o możliwą zamianę szczątków ofiar katastrofy z 10 kwietnia 2010 r. i nieprawidłowości w opisie stwierdzonych obrażeń w dokumentacji sporządzonej przez stronę rosyjską.

Na warszawskich Powązkach Wojskowych oraz na cmentarzu w Tyńcu pod Krakowem odbyły się dziś ekshumacje kolejnych ofiar katastrofy smoleńskiej. Według Prokuratury Krajowej ekshumacje są niezbędne wobec popełnionych wcześniej błędów. Chodzi m.in. o możliwą zamianę szczątków ofiar katastrofy z 10 kwietnia 2010 r. i nieprawidłowości w opisie stwierdzonych obrażeń w dokumentacji sporządzonej przez stronę rosyjską.
Policja cmentarzu w podkrakowskim Tyńcu /Jacek Bednarczyk /PAP

Reporterzy RMF FM dowiedzieli się nieoficjalnie, że dziś o poranku kolejną ofiarę katastrofy smoleńskiej ekshumowano na cmentarzu w podkrakowskim Tyńcu. To Janina Natusiewicz-Mirer - sybiraczka, działaczka opozycji w Krakowie, która w podróży do Smoleńska towarzyszyła Annie Walentynowicz.

Na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach ekshumowano zaś ciało byłego prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego - Piotra Nurowskiego - wynika z nieoficjalnych informacji PAP. Krótko przed godz. 8.00 z terenu cmentarza wyjechał karawan w asyście kilku wozów na sygnale. Przy ulicy Powązkowskiej zaparkowanych było kilkanaście radiowozów policyjnych, a teren nekropolii został otoczony przez co najmniej kilkudziesięciu funkcjonariuszy. Dostęp do cmentarza był zamknięty. 

Trumna mają trafić do jednego z zakładów medycyny sądowej. Tam zostaną pobrane próbki do badań DNA, histopatologicznych, toksykologicznych i fizykochemicznych. Przeprowadzone zostaną sekcje zwłok oraz tomografia, która posłuży do określenia obrażeń i przyczyny śmierci.

Żadne z ekshumowanych szczątków ofiar nie zostały ponownie pochowane

Nasi dziennikarze ustalili ponadto, że żadne z ekshumowanych szczątków ofiar katastrofy smoleńskiej - poza parą prezydencką - nie zostały dotychczas ponownie pochowane. Pochówki nie mogą się odbyć, bo wciąż nie ma wyników badań DNA, co oznacza, że prokuratura nie ma pewności w sprawie tożsamości szczątków.

W przypadku pary prezydenckiej badania poszły szybko - zajęły kilkadziesiąt godzin. Istotne w tym przypadku jest to, że ciała prezydenta i jego małżonki były już badane w Polsce.

Przy kolejnych ekshumacjach i ekspertyzach zdecydowano, że nie ma potrzeby stosowania przyspieszonej metody, dlatego na wyniki badań genetycznych trzeba poczekać co najmniej kilka tygodni.

Jak przypomina prokuratura, w postanowieniu o ekshumacjach przewidziano, że pełne badania muszą się zakończyć nie później niż 4 miesiące od wydobycia szczątków z grobu.

(j., mal)