Dziś po południu do Polski wróciła czarna skrzynka z samolotu rządowego, który rozbił się pod Smoleńskiem. Jak powiedział płk Jerzy Artymiak z Naczelnej Prokuratury Wojskowej, urządzenie przyleciało na pokładzie samolotu Globemaster, który przywiózł ciała 34 ofiar katastrofy.

Na miejscu katastrofy 10 kwietnia podniesiono już praktycznie wszystkie fragmenty rozbitego samolotu Tu-154M. Zostały one przewiezione na specjalnie przygotowany plac na lotnisku Siewiernyj, gdzie zostaną poddane szczegółowym badaniom. czytaj więcej

Badania skrzynki mają się zacząć jeszcze dziś w Instytucie Technicznym Wojsk Lotniczych i potrwają kilka dni. Artymiak wyjaśnił, że zawartość tej skrzynki musi być przebadana w Polsce, bo jest to produkt polski i tylko u nas można ją odczytać. W badaniach będzie uczestniczył rosyjski członek komisji badającej wypadek. To na razie jest dowód rzeczowy rosyjskiego śledztwa; w przyszłości strona polska, na podstawie umowy o pomocy prawnej, zwróci się formalnie o przekazanie tych dowodów - dodał Artymiak.

Jeszcze w sobotę Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła śledztwo w sprawie "nieumyślnego sprowadzenia katastrofy w ruchu powietrznym, w wyniku której śmierć ponieśli wszyscy pasażerowie samolotu Tu-154 Sił Powietrznych RP, numer boczny 101, w tym prezydent RP, pan Lech Kaczyński oraz członkowie załogi". Kodeks karny stanowi, że jeżeli następstwem takiego nieumyślnego czynu jest śmierć człowieka lub ciężki uszczerbek na zdrowiu wielu osób, "sprawca podlega karze pozbawienia wolności od sześciu miesięcy do lat ośmiu". Czynności śledztwa prowadzone są w Polsce i w Federacji Rosyjskiej.