Do 600 osób wzrosła w niedzielę liczba członków grupy C19, która w czwartek w imieniu lekarzy i pielęgniarek złożyła zbiorowy pozew przeciw premierowi Edouardowi Philippe i byłej minister zdrowia Agnes Buzyn. Lekarze zarzucają im narażenie ich na utratę zdrowia.

Mimo doskonałej wiedzy o zagrożeniach związanych z rozprzestrzenianiem się koronawirusa SARS-CoV-2 rząd Francji nie zapewnił personelowi placówek medycznych środków ochrony osobistej, przez dwa miesiące zwlekając z dostarczeniem masek chroniących przed zakażeniem - wskazano we wniosku, który w czwartek w komisji petycji Trybunału Stanu Republiki Francuskiej złożyła grupa trzech lekarzy.

Philippe Naccache, Emmanuel Sarrazin i Ludovic Toro - założyciele grupy o nazwie "C19", którzy wystosowali petycję, stoją na stanowisku, że premier Edouard Philippe i była minister zdrowia Agnes Buzyn "mieli całkowitą świadomość zagrożenia, dysponując przy tym całym szeregiem instrumentów dla jego zminimalizowania. Mimo to zdecydowali się nie sięgać po te narzędzia".

Coraz więcej lekarzy w C19

Grupa C19, której liczebność w niedzielę przekroczyła 600 członków, nie kryje też oburzenia wypowiedziami prasowymi byłej minister, która z zawodu sama jest lekarką. Agnes Buzyn ujawniła w wywiadzie dla dziennika "Le Monde", że jeszcze w styczniu ostrzegła premiera, iż pierwsza tura wyborów samorządowych i regionalnych nie powinna w ogóle mieć miejsca w związku zagrożeniem dla zdrowia publicznego.

Buzyn, aktywna działaczka partii prezydenta Emmanuela Macrona - LREM, podała się wkrótce potem do dymisji w związku ze startem w wyborach regionalnych, w których ubiegała się o stanowisko mera Paryża.

We wniosku o postawienie premiera i byłej minister przed Trybunałem Stanu wskazano, że zarówno premier, jak i była minister "świadomie zaniechali wykorzystania mechanizmów, które pozwoliłyby uniknąć niebezpieczeństwa. Tym samym stworzyli bezpośrednie zagrożenie dla życia i zdrowia innych osób".

Zgodnie z obowiązującym we Francji ustawodawstwem świadome narażanie innych osób na zakażenie się SARS-CoV-2 jest karane 2 latami więzienia i mandatem w wysokości 30 tys. euro - podkreśla w komentarzu Agence France Presse.

Inicjatywa lekarzy z grupy C19 zyskała szeroki rezonans społeczny. Poparły ją ugrupowania opozycyjne wobec rządów LREM.

Prawicowa, eurosceptyczna Ludowa Unia Republikańska(UPR), na której czele stoi François Asselineau, wezwała na swym portalu chorych, pielęgniarzy, strażaków i policjantów "podobnie jak lekarze narażonych przez zaniedbania władz i ich niewłaściwą reakcję na epidemię koronawirusa" do zakładania analogicznych grup i sygnowania podobnych petycji, które pozwolą pociągnąć polityków partii rządzącej do odpowiedzialności - pisze w niedzielę na swym portalu dziennik "Le Figaro".

UPR stoi na stanowisku, że wnioski nie powinny się ograniczać do premiera i b. minister zdrowia. Za złamanie szeregu artykułów kodeksu karnego, a mianowicie art. 121-3 i art. 221-6, które mówią o narażaniu życia i/lub zdrowia obywateli, powinien też być sądzony szef resortu spraw wewnętrznych Christophe Castaner, który m.in. z urzędu ogłasza wybory - twierdzi kierownictwo tej partii.

Francuskie maski nie dla Francuzów

Skandal z maskami ochronnymi dla lekarzy i pielęgniarek, o którym było głośno pod koniec lutego, to był pierwszy sygnał szeregu nieprawidłowości - podkreślił w wywiadzie dla dziennika "Le Parisien" adwokat grupy C19 Fabrice Di Vizio.

Gdy rządzący doszli do wniosku, że nie są w stanie zapewnić masek na czas, zaczęli nas przekonywać, że maski są zbędne. Z naszego punktu widzenia była to deklaracja własnej niekompetencji i powód do kolejnych kłamstw, bo przecież tych masek w ogóle nie było na składzie - podkreślił Di Vizio.

Francuskie media przypominają, że sprawa masek była już rozpatrywana przez Sąd Administracyjny 4 marca, ale rozprawa odbyła się przy drzwiach zamkniętych. Rząd Republiki zobowiązał się wtedy dostarczyć maski do szpitali i przychodni.

To jednak kropla w morzu. Oburzenie pracowników służby zdrowia stało się jeszcze większe, gdy okazało się, że największa francuska firma produkująca maski ochronne realizuje obecnie ogromne zamówienie brytyjskiego ministerstwa zdrowia i jej produkty w większości trafią do Wielkiej Brytanii - pisze "Le Parisien".

Po opublikowaniu wywiadu b. minister zdrowia w "Le Monde", w którym powiedziała m.i.: "Od samego początku nie myślałam o niczym innym, ale o koronawirusie (...) Ostatni tydzień był dla mnie koszmarem. Na każdym spotkaniu, bałam się, że się zakażę", grupa C19 zdecydowała się na ponowne złożenie skargi z wnioskiem o postawienie premiera rządu i byłej minister zdrowia przed Trybunałem Stanu, który jest we Francji sądem działającym na zasadach permanentnych. Trybunał ten zajmuje się wykroczeniami ministrów oraz innych urzędników państwowych.