Ministrowie spraw zagranicznych z krajów Unii Europejskiej wezwali Rosję i Iran aby wpłynęły na reżim w Damaszku, by jego przedstawiciele podjęli rozmowy pokojowe z opozycją syryjską pod egidą Organizacji Narodów Zjednoczonych.

Prorządowa demonstracja w Damaszku, stolicy Syrii /YOUSSEF BADAWI /PAP/EPA

Najostrzejszych zapisów chciała Francja i Wielka Brytania, które wzięły udział w nalotach na syrskie cele - te kraje wspierała Polska. Zapisy krytyczne wobec Rosji próbowały osłabić Cypr, Grecja i Irlandia. 

Ostatecznie Unia potępiła Rosję i Iran za wspieranie działań wojskowych w Syrii, skrytykowała Rosję za blokowanie rezolucji w sprawie Syrii w ONZ i potępiła użycie broni chemicznej wobec cywilów, co niektórzy odczytują jako aluzję do próby zabójstwa Skripalów.

W sobotę o 04:00 nad ranem czasu lokalnego (godzina 03:00 w Polsce) połączone siły Stanów Zjednoczonych, Francji i Wielkiej Brytanii przeprowadziły w Syrii serię bombardowań w ramach akcji odwetowej za atak 7 kwietnia z użyciem broni chemicznej w mieście Duma we Wschodniej Gucie - atak, w którym zginęło ponad 60 ludzi i o który Zachód oskarża reżim syryjskiego prezydenta Baszara el-Asada.

Celem bombardowań przeprowadzonych przez zachodnią koalicję były wojskowy ośrodek naukowo-badawczy w Damaszku, zajmujący się technologią broni chemicznej, i składy zlokalizowane na zachód od miasta Hims.

(ag)