Rosjanie w tajemnicy przewieźli i ukryli na Krymie broń chemiczną syryjskiego dyktatora Baszara el-Asada - twierdzi grupa aktywistów InformNapalm, śledząca ruch statków pomiędzy Syrią i Rosją.

Syryjski dyktator Baszar el-Asad i prezydent Rosji Władimir Putin w czasie spotkania na Kremlu w październiku 2015 /ALEXEY DRUZHINYN/RIA NOVOSTI/POOL /PAP/EPA

Według śledztwa prowadzonego przez InformNapalm, 20 października z syryjskiego portu Tartus przypłynął do Teodozji na anektowanym przez Rosjan Krymie statek pod banderą Sierra Leone "Nadalina". Rozładunek miał być prowadzony w nocy, a reflektory ustawiono tak, by nie można było  zidentyfikować, jaki ładunek trafia do portu. Robotnicy - jak podają aktywiści - rozładowywali skrzynie bardzo ostrożnie. Cały teren miała ochraniać policja.

Według InformNapalm, z "Nadaliny" wyładowano skrzynie z pociskami kalibru 200 mm zawierającymi ładunek chemiczny, czyli broń masowego rażenia. Wskazuje na to - jak podają aktywiści - analiza rozmiarów i rodzaju skrzyń, w jakich dostarczono ładunek.

(edbie)