Policja zwiększa środki bezpieczeństwa w obiektach przygotowanych dla uchodźców w Szwecji. To w związku z trzema pożarami, jakie wybuchły w centrach dla imigrantów w zeszłym tygodniu.

Uchodźcy /IGOR KUPLJENIK /PAP/EPA

Już samo podejrzenie, że ogień mógł zostać podłożony, zobowiązuje nas do zwiększenia obecności w pobliżu ośrodków dla uchodźców - powiedział szef szwedzkiej policji Dan Eliasson.

Wszczęto już śledztwo mające wykryć ewentualne powiązania między trzema pożarami. W minionym tygodniu ogień strawił nieczynne budynki szkolne w miejscowościach Onsala pod Goeteborgiem oraz Ljungby w prowincji Smalandia. Pożar wybuchł także w baraku w Arloev pod Malmoe. W tych miejscach wkrótce miało zamieszkać 235 imigrantów.

W związku z sytuacją władze gminy Umea, położonej na północy Szwecji, zdecydowały o nieujawnianiu przyszłego miejsca pobytu uchodźców, których zamierzają przyjąć.

W Szwecji jest ponad 8 tys. ośrodków dla uchodźców. W tym roku ten kraj przyjął rekordową liczbę 90 tysięcy wniosków o azyl. Według prognoz w 2015 roku do tego kraju może przybyć nawet 150 tys. imigrantów. Jak podał na początku października urząd ds. migracji Migrationsverket, zaczyna już brakować miejsc noclegowych. Uchodźcy tymczasowo lokowani są w namiotach, halach sportowych, koszarach czy więzieniach.

(mal)