​Komisja Europejska apeluje do krajów UE, by te wypełniły zobowiązania dotyczące uchodźców. W innym wypadku grożą im bliżej niesprecyzowane konsekwencje. Chodzi o zawartą we wrześniu 2015 roku umowę między państwami unijnymi w sprawie przyjęcia 160 tysięcy uchodźców. Polska jak dotąd przyjęła najmniej imigrantów.

Dimitris Avramopoulos /Rafał Guz /PAP

Jeśli niektóre kraje nie wypełnią swoich zobowiązań w kwestii przyjęcia uchodźców zostaną pociągnięte do odpowiedzialności - mówił dziś w Warszawie unijny komisarz ds. migracji Dimitris Awromopulos.

Poprzedni rząd Platformy Obywatelskiej i PSL-u zgodził się na przyjęciu 7 tysięcy uchodźców, ale do tej pory nie zrealizowano tej deklaracji. Podjęte w 2015 roku decyzje w sprawie relokacji uchodźców zakładały realizację tego programu w ciągu dwóch lat, co oznacza, że we wrześniu dobiegnie on końca. Jednak Komisja uważa, że po wrześniu nie wygasną automatycznie niezrealizowane zobowiązania państw unijnych do przyjęcia określonej liczby uchodźców.

Co grozi krajom, które nie przyjmą uchodźców? Komisarz Awromopulos odpowiada wymijająca. Komisja ma możliwości i narzędzia, by przekonać takie kraje - mówi. Przekonywał, że przyjęcie uchodźców to moralny i polityczny obowiązek członków Unii Europejskiej.

We wrześniu 2015 roku kraje UE zobowiązały się do przejęcia od Grecji i Włoch w ciągu dwóch lat co najmniej 98 tys. uchodźców. Każdemu krajowi przypisano kwotę uchodźców, których ma przyjąć. Do tej pory jednak relokowano jedynie ponad 13 tys. osób.

Według Komisji, Polska, Austria i Węgry nie przyjęły dotąd ani jednej osoby w ramach programu relokacji, z kolei Czechy, Bułgaria, Chorwacja i Słowacja przyjęły bardzo niewielką liczbę uchodźców. Spośród pozostałych państw UE jedynie Malta i Finlandia wywiązują się ze swoich zobowiązań.

Projekt reformy polityki azylowej UE, krytykowany m.in. przez Polskę, zakłada, że stały system rozdzielania uchodźców byłby uruchamiany automatycznie w sytuacji kryzysowej. KE przewidziała możliwość wykupienia się z obowiązku relokacji - kraj, który nie chciałby przyjąć uchodźców, miałby zapłacić 250 tys. euro za każdą nieprzyjętą osobę. Te elementy propozycji budzą najwięcej kontrowersji.

Zdaniem Polski, udział w programach relokacji uchodźców powinien być dobrowolny i nie powinno być mowy o żadnych karach finansowych. Polska nie jest osamotniona w przeciwstawieniu się reformie unijnej polityki azylowej w proponowanym obecnie kształcie. Państwa Grupy Wyszehradzkiej zaproponowały koncepcję "elastycznej solidarności", która umożliwiłaby wykazanie się innym wsparciem krajów południa Europy niż przyjmowanie od nich uchodźców.

(az)