​Bruksela nie ma "planu B" na wypadek zerwania przez Turcję umowy z Unią Europejską w sprawie powstrzymywania napływu imigrantów - ustaliła korespondentka RMF FM Katarzyna Szymańska-Borginon. Rzecznik Komisji Europejskiej tłumaczy, że nie ma "wiarygodnej alternatywy", a sama umowa jest także w interesie Turcji.

Zdjęcie ilustracyjne /SIMELA PANTZARTZI /PAP/EPA

Władze Turcji w ostatnich dniach, w wyniku sporów z Niemcami i Holandią, zaczęły grozić Unii Europejskiej zerwaniem współpracy dotyczącej uchodźców, którzy próbują przedostać się na terytorium Europy. Katarzyna Szymańska-Borginon ostrzega, że gdyby Ankara zerwała umowę z 2015 roku, to państwom UE groziłaby kolejna fala setek tysięcy imigrantów.

Bruksela zaczyna więc znowu wymuszać ponownie rozdzielanie imigrantów pomiędzy poszczególne kraje UE. Jednocześnie Unia przyspiesza prace nad reformą systemu azylowego, by ten rozdział następował zgodnie z prawem, a to oznacza także reaktywowanie pomysłu kar za nieprzyjmowanie uchodźców. 

Sytuację dodatkowo komplikuje zbliżająca się kampania wyborcza w Niemczech, tak więc kanclerz Angela Merkel zaczyna coraz bardziej naciskać w sprawie kryzysu migracyjnego. Dla Polski i innych krajów niechętnych obowiązkowemu rozdziałowi uchodźców to bardzo zła wiadomość. 

(ph)