Na środowym szczycie unijnych przywódców nie będzie decyzji ws. podziału 120 tysięcy uchodźców pomiędzy poszczególne kraje UE - tak wynika z listu szefa Rady Europejskiej Donalda Tuska, który jest zaproszeniem na szczyt. Decyzja ws. przyjęcia przez Polskę ponad 9 200 azylantów z tej grupy zapadnie dzień wcześniej - na spotkaniu unijnych ministrów spraw wewnętrznych. W ten sposób Tusk pozbawia Warszawę prawa weta w kwestii uchodźców.

Jerzy Buzek: W PE pierwsza reakcja Polski ws. uchodźców wyglądała jak odwracanie się plecami

"Ta pierwsza reakcja Polski na problem uchodźców wyglądała w Parlamencie Europejskim, jakbyśmy się odwracali plecami do problemu" - mówi Gość Krzysztofa Ziemca w RMF FM, europoseł i były szef Parlamentu Europejskiego Jerzy Buzek. Dodaje, że już na początku "powinniśmy odpowiedzieć... czytaj więcej

Treść listu Donalda Tuska z zaproszeniem potwierdza wcześniejsze doniesienia brukselskiej korespondentki RMF FM Katarzyny Szymańskiej-Borginon. Kiedy premier Ewa Kopacz przyjedzie na szczyt, sprawa będzie już rozstrzygnięta. Decyzja ws. kwoty uchodźców, jaka przypadnie Polsce, zapadnie bowiem dzień wcześniej, we wtorek, na spotkaniu unijnych ministrów spraw wewnętrznych - a Polska nie ma tam prawa weta. Jeśli więc na spotkaniu ministrów nie dojdzie do kompromisu, zarządzone zostanie głosowanie, a wówczas przegramy. Grupa Wyszehradzka, której stanowisko jest zgodne z polskim, nie ma bowiem mniejszości blokującej.

W razie braku porozumienia do głosowania gotowy jest doprowadzić Luksemburg, który w tym półroczu przewodniczy pracom Unii. Zagroził już zresztą - o czym pisała nasza korespondentka - że na spotkaniu unijnych ministrów spraw wewnętrznych użyje "bomby atomowej". Tak właśnie określa się w żargonie eurokratów głosowanie - jako ostateczność, broń, której się prawie nigdy nie używa.

Według zapowiedzi Donalda Tuska, środowy szczyt ma zająć się globalną strategią wobec problemu uchodźców, a także współpracą z krajami bałkańskimi i Turcją, polityką powrotową i sprawą tworzenia centrów dla uchodźców na zewnętrznych granicach Unii.

W liście Tusk daje do zrozumienia, że dotychczasowa polityka UE nie zdała egzaminu: odnosi się to zarówno do polityki otwartych drzwi, jak i budowania murów. Przerzucanie się odpowiedzialnością i winą musi się skończyć - pisze były premier Polski. Według niego, obecna "polityka migracyjna jest sumą rozpaczy ofiar uciekających przed wojnami i prześladowaniami (...). Dlatego konieczne jest stworzenie wiarygodnej europejskiej polityki migracyjnej".

Tusk apeluje również, by przywódcy zajęli się źródłem, korzeniami obecnego kryzysu migracyjnego.


Katarzyna Szymańska-Borginon

(edbie)