Janusz Korwin-Mikke wszedł do tworzonej przez Marine Le Pen, szefową francuskiego Frontu Narodowego, antyunijnej frakcji w Parlamencie Europejskim. W kuluarach europarlamentu mówi się, że Korwin-Mikke musiał podpisać zobowiązanie, że „będzie trzymać język za zębami”.

Front Narodowy kierowany przez Marine Le Pen chce "wejść na salony" i bardzo mogłyby mu zaszkodzić niektóre wypowiedzi Korwin-Mikkego - np. o kobietach czy Hitlerze. 

Nowa Prawica będzie we frakcji z ksenofobiczną Partią na Rzecz Wolności (PVV) Geerta Wildersa. Wilders założył na początku 2012 roku antypolski portal internetowy, w którym wzywał do składania skarg na Polaków, np. za zaśmiecanie ulic czy złe parkowanie. Było to podżeganie przeciwko Polakom i podsycanie antypolskich nastrojów w Holandii, gdzie pracuje około 200 tys. naszych rodaków. Portal został potępiony przez europarlament, wielu zachodnich polityków, a słuchacze radia RMF FM wysyłali do Wildersa protesty z napisem "Tulipan to lipa".

Korwin-Mikke, pytany przez dziennikarkę RMF FM, czy mu nie przeszkadza, że będzie we frakcji antypolską partią, początkowo twierdził, że nic o tej partii nie wie. Potem, gdy dziennikarka przypomniała sprawę antypolskiego portalu, bagatelizował to.

Jeżeli jakieś państwo nie chce Polaków, to na tym traci, ale może chce tracić - wyjaśniał. Dodał także, że wewnętrzna umowa w nowej frakcji zakłada, że "nie wtrącamy się w wewnętrzne sprawy krajów".

Aby utworzyć grupę, trzeba mieć w Parlamencie Europejskim co najmniej 25 deputowanych z minimum siedmiu krajów. Jak zapowiedział Korwin-Mikke, w poniedziałek odbędzie się konferencja prasowa i zostanie przestawiona nowa frakcja.

(j.)