Posłowie Nowoczesnej, PO i PSL: Kamila Gasiuk-Pihowicz, Borys Budka i Krzysztof Paszyk o godz. 21 będą protestować przed Sądem Najwyższym. Uznajemy za oburzające, że marszałek Marek Kuchciński dokładnie na tę samą godzinę wyznaczył głosowania - podkreślali.

Siedziba Sądu Najwyższego / Tomasz Gzell /PAP

Sejm nie zgodził się na wniosek PO o zarządzenie we wtorek wieczorem przerwy w obradach. Wniosek złożyli posłowie PO, którzy chcieli uczestniczyć w proteście przed Sądem Najwyższym. Ryszard Terlecki (PiS) podkreślił, że losy kraju rozstrzygają się w tej Izbie, a nie w awanturach ulicznych. Głosowania w Sejmie zaplanowano od godz. 21 do 0.30.

Na wspólnej konferencji prasowej w Sejmie Gasiuk-Pihowicz poinformowała, że wraz z posłami Borysem Budką (PO) i Krzysztofem Paszykiem (PSL) będą o godz. 21 protestować przed Sądem Najwyższym. Jednocześnie uznajemy za oburzające, że marszałek Kuchciński dokładnie na tę samą godzinę wyznaczył dzisiaj głosowania - podkreśliła.

Nie możemy pozwolić na to, aby polskich parlamentarzystów zabrakło dzisiaj na tym ważnym proteście, a jednocześnie nie możemy pozwolić na to, aby PiS przegłosowywał pod nieobecność posłów opozycji kolejne bardzo złe, bezprawne ustawy - stwierdziła Gasiuk-Pihowicz.

Jak dodała, posłowie opozycji będą przed Sądem Najwyższym, bo "tego wymaga odpowiedzialne myślenie o niezależności polskiego wymiaru sprawiedliwości". Tego wymaga myślenie o przyszłości Polski. Trzeba dzisiaj okazać wsparcie tym sędziom Sądu Najwyższego, którzy są narażeni na polityczny atak ze strony polityków PiS - zaznaczyła.

Budka zaapelował, by dziś przed polskimi sądami byli obecni ci, którym zależy na najważniejszych wartościach takich jak wolność, praworządność i niezależność wymiaru sprawiedliwości. Będziemy dzisiaj w wielu polskich miastach, by pokazać, że nie ma zgody na zawłaszczanie kolejnej niezależnej instytucji przez tą większość - zapowiedział poseł PO.

Według niego w Sądzie Najwyższym dopuszczono się rażącego naruszenia konstytucji. Próbuje się wyrzucić z Sądu Najwyższego I Prezesa, którego kadencja określona jest konstytucją i wynosi 6 lat. Próbuje się dokonać wielkiej czystki w Sądzie Najwyższym, zastąpić doświadczonych, niezawisłych sędziów nowymi sędziami z partyjnej nominacji przeprowadzonej przez partyjną Krajową Radę Sądownictwa - oświadczył Budka.

Jak dodał, "to wszystko może skutkować w przyszłości niesamowitym chaosem prawnym". Za to wszystko Polacy będą musieli bardzo słono zapłacić, gdy przyjdzie nam płacić odszkodowania za wyroki wydawane przez nielegalne sądy - zauważył.

Krzysztof Paszyk (PSL) ocenił, że decyzja marszałka Kuchcińskiego o wieczornych głosowaniach dobitnie pokazuje, że "PiS boi się tego, że tak jak przed rokiem Polacy znowu będą razem". Dzisiaj z tego miejsca apelujemy do Polaków, o to byśmy tak jak przed rokiem byli razem przed polskimi sądami, nie w obronie sędziów, nie w obronie nawet Pierwszej Prezes, ale byśmy byli w obronie niezależności polskich sądów, niezależności polskiego wymiaru sprawiedliwości - podkreślił Paszyk.

Wcześniej we wtorek lider PO Grzegorz Schetyna zapowiedział udział delegacji PO i Nowoczesnej w organizowanych we wtorek i w środę protestach przed Sądem Najwyższym. W jego ocenie, "ważne jest, aby Polacy wiedzieli, jak ważne rzeczy się teraz dzieją".

Zgodnie z ustawą o Sądzie Najwyższym, która weszła w życie 3 kwietnia, w dniu następującym po upływie trzech miesięcy od tego terminu w stan spoczynku przechodzą z mocy prawa sędziowie SN, którzy ukończyli 65. rok życia. W związku z tym sędziowie ci od 4 lipca, według ustawy, przestają pełnić swe funkcje. Mogą oni dalej orzekać, jeśli w ciągu miesiąca od wejścia w życie nowej ustawy złożyli stosowne oświadczenie i przedstawili odpowiednie zaświadczenia lekarskie, a prezydent wyrazi zgodę na dalsze zajmowanie stanowiska sędziego SN. W SN na dzień 3 lipca będzie 73 sędziów, spośród których 27 ukończyło 65. rok życia.

Gersdorf przyjęła we wtorek zaproszenie na godz. 16:15 na spotkanie z prezydentem Andrzejem Dudą wystosowane przez Kancelarię Prezydenta RP.


(mpw)